24.11.2025, 07:31 ✶
- Możemy zostawić okienko, żeby się teleportować - rzuciła w kontekście zabezpieczania pokoju i tego, co miał na ten temat do powiedzenia Thomas. Pewnie byłoby to o wiele bardziej skomplikowane, ale zawsze była to jakaś opcja. Samo tworzenie bezpiecznych korytarzy dla nich było dobrym pomysłem, ale nie była pewna czy w ogóle mieli na to aż tyle czasu. Zabezpieczenie jednego pomieszczenia to jedno, ale dłubanie przy przejściach mogło być tak samo czasochłonne jak i niebezpieczne. Bo im więcej czasu spędzali w zamku, snując się po nich i robiąc hałas, tym bardziej zwiększali szanse na przyciągnięcie niebezpieczeństwa.
Brenna jednak rozwiała ewentualne wątpliwości co do teleportacji. Faktycznie, jak to powiedziała, nienanoszalność wyspy mogła być problemem i Dora nagle wcale nie była taka pewna, czy chciała sprawdzać jak to wszystko by działało.
Uśmiechnęła się do Figga lekko, kiedy już ruszyli w kierunku ruin i kazał się jej trzymać blisko. Dobrze było wiedzieć, że ktoś miał oko na nią konkretnie, ale Dora ogólnie najbezpieczniej kiedy się czuła, to z innymi Zakonnikami. Była więc teraz wśród swoich, nawet jeśli za rogiem mogły się czaić pięcionogie potwory.
Dziedziniec przywitał ich pustką. To chyba było dobrze, a przynajmniej sprawiło, że dziewczyna odetchnęła z ulgą, rozglądając się dookoła, na podobieństwo innych. Pewnie trzymałaby się blisko innych, gdyby coś nie zwróciło jej uwagi na jednym z murów. Ruszyła więc w tamtą stroną, ówcześnie pociągając Thomasa za rękaw i kiwając głową w tamtym kierunku. Kiedy zatrzymała się pod ciągiem znaków, wyłuskała z torby notatnik, przenosząc na jego kartki poszczególne runy.
- Poznaję niektóre, chyba, ale reszta? Myślisz, że to jakieś zabezpieczenie?
Brenna jednak rozwiała ewentualne wątpliwości co do teleportacji. Faktycznie, jak to powiedziała, nienanoszalność wyspy mogła być problemem i Dora nagle wcale nie była taka pewna, czy chciała sprawdzać jak to wszystko by działało.
Uśmiechnęła się do Figga lekko, kiedy już ruszyli w kierunku ruin i kazał się jej trzymać blisko. Dobrze było wiedzieć, że ktoś miał oko na nią konkretnie, ale Dora ogólnie najbezpieczniej kiedy się czuła, to z innymi Zakonnikami. Była więc teraz wśród swoich, nawet jeśli za rogiem mogły się czaić pięcionogie potwory.
Dziedziniec przywitał ich pustką. To chyba było dobrze, a przynajmniej sprawiło, że dziewczyna odetchnęła z ulgą, rozglądając się dookoła, na podobieństwo innych. Pewnie trzymałaby się blisko innych, gdyby coś nie zwróciło jej uwagi na jednym z murów. Ruszyła więc w tamtą stroną, ówcześnie pociągając Thomasa za rękaw i kiwając głową w tamtym kierunku. Kiedy zatrzymała się pod ciągiem znaków, wyłuskała z torby notatnik, przenosząc na jego kartki poszczególne runy.
- Poznaję niektóre, chyba, ale reszta? Myślisz, że to jakieś zabezpieczenie?
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.