24.11.2025, 19:42 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.11.2025, 19:50 przez Samuel McGonagall.)
– Lisy! Zapamiętam, lubię ich szczupłe mordki i puszyste ogony, zrobię Ci lisi stolik, aż miło! Może spróbuję nawet podbarwić nieco drewno od Ciebie aby bardziej wpadało w odcień terakoty. Przynajmniej tam gdzie byłyby zwierzęce zdobienia. – To brzmiało jak dobry pomysł, pan Garrick uczył go mieszania drewna, intarsji, które były na prawdę wyjątkowe i piękne. Pytanie czy cioci dla któej Brenna chciała zamówić mebel by się takie rozwiązanie podobało. – Co tam właściwie się stało? Co się stało z poprzednim stołem? – zagadał lekko, wiedząc że dobrze czasem z klientem porozmawiać, a w przypadku Bee to nie była tylko jego klientka ale też przecież przyjaciółka. I być może łatwiej rozmawiało mu się z nią o meblach cioteczki, aniżeli jej domu i tym jak bardzo precyzyjnie pożoga obróciła tak wiele rzeczy wewnątrz w perzynę...
– Ha! No są to magicznie wzmacniane belki, nic dziwnego, że magia na nich idzie nam tak opornie! – zaśmiał się serdecznie, jakby przypomniał sobie bardzo, bardzo zabawny żart i to był właśnie on. – Dobra, tu trzeba po prostu siły, a nie czarodziejskiej dźwigni, nie przejmuj się Bee, zaraz sobie z tym wszystkim poradzimy... – I to znów aż dziw, żę nie sięgnął po to od razu, ale sprawa się tak miała, że ostatnio pracował również i pomiędzy mugolami i prędzej własne i prywatne mięsnie musiał wytężać niż te obrośnięte futrem. A jednak... bycie miśkiem dobrze mu zrobi. Zawsze lubił tą formę, nie inaczej było i teraz.
Transmutacja w niedźwiedzia
Wielkie łapska miały w sobi parę i być może gdyby umysł mu się stawał też niedźwiedzi, to nie potrafiłby jej wykorzystać. Teraz jednak całkiem sprawnie zaczął się do dźwigania belek. Wystarczyło umieścić je nad głowę, tak by oparły się o nośne ściany. Później już jako człowiek dopasuje odpowiednie końca w odpowiednie miejsca, zabezpieczy ewentualne miejsca, gdzie naddarł belkę pazurami. Zabawne. Może powinien zakładać w niedźwiedziej postaci jakąś kamizelkę, jak często widywał ilustracje zwierzątek w książeczkach czytanych Mabel? Choć zamiast ubrań, przyjąłby raczej pas z kieszeniami. Bandoliera była szalenie przydatna, szczególnie jeśli ktoś w zwierzęcej formie nie nosił spodni.
– Ha! No są to magicznie wzmacniane belki, nic dziwnego, że magia na nich idzie nam tak opornie! – zaśmiał się serdecznie, jakby przypomniał sobie bardzo, bardzo zabawny żart i to był właśnie on. – Dobra, tu trzeba po prostu siły, a nie czarodziejskiej dźwigni, nie przejmuj się Bee, zaraz sobie z tym wszystkim poradzimy... – I to znów aż dziw, żę nie sięgnął po to od razu, ale sprawa się tak miała, że ostatnio pracował również i pomiędzy mugolami i prędzej własne i prywatne mięsnie musiał wytężać niż te obrośnięte futrem. A jednak... bycie miśkiem dobrze mu zrobi. Zawsze lubił tą formę, nie inaczej było i teraz.
Transmutacja w niedźwiedzia
Rzut PO 1d100 - 79
Sukces!
Sukces!
Wielkie łapska miały w sobi parę i być może gdyby umysł mu się stawał też niedźwiedzi, to nie potrafiłby jej wykorzystać. Teraz jednak całkiem sprawnie zaczął się do dźwigania belek. Wystarczyło umieścić je nad głowę, tak by oparły się o nośne ściany. Później już jako człowiek dopasuje odpowiednie końca w odpowiednie miejsca, zabezpieczy ewentualne miejsca, gdzie naddarł belkę pazurami. Zabawne. Może powinien zakładać w niedźwiedziej postaci jakąś kamizelkę, jak często widywał ilustracje zwierzątek w książeczkach czytanych Mabel? Choć zamiast ubrań, przyjąłby raczej pas z kieszeniami. Bandoliera była szalenie przydatna, szczególnie jeśli ktoś w zwierzęcej formie nie nosił spodni.