27.11.2025, 06:43 ✶
- Mugole wierzą, znaczy nie wszyscy, ale wciąż, że wampiry nie mogą wejść na świętą ziemię. A cmentarze są często poświęcone. Dodatkowo, czy wiesz że kiedyś aby zapobiec wstaniu z grobu wampira, odcinało mu się głowę i wkładało między nogi? Albo ustawiało sierp nad szyją, tak by nieumarły wstając, odciął sobie głowę - mówiła cicho, jakby bała się że jakiś wampir czy inny nieboszczyk usłyszy ją i jakoś się tymi gusłami obruszy. A przecież ona tylko opowiadała właśnie ciekawostki, które z dziada pradziada opowiadali sobie mugole. - Kiedyś też, pierwszym kogo chowano na cmentarzu był pies, bo wierzono że pierwsza osoba która zostanie na cmentarzu pochowana, zostanie jego stróżem - spojrzała już tutaj na Brennę, wreszcie odrywając spojrzenie od szarych nagrobków, ginących w jakimś ponurym bezruchu i niepamięci. Brak światełek wydawał się nieco przygnębiający, tak samo jak i kwiatów, bo świadczyło to o tym, że niewielu już pamiętało o tym zakątku.
- W sumie czemu? - zapytała chyba nieco bardziej zaciekawiona, na nowo lustrując nagrobki uważnym spojrzeniem, jakby miały jej zadeklarować dokładną ilość mugoli i czarodziejów pochowanych na tym cmentarzu. - W sensie, Dolina Godryka i Little Hangleton mają chyba bardzo długą tradycję magicznych rodzin, prawda? A Little Hangleton to już w ogóle... - przeszedł ją dreszcz. - Tam na głównej ulicy jest straszniej jak teraz tutaj.
W przeciwieństwie do Brenny, nie zaciskała palców na różdżce, zamiast tego miętosząc pasek torby, którą miała przewieszoną przez ramię. Gdyby nie to, dłonie pewnie całkiem niknęłyby w rękawach grubego płaszcza, który miała na sobie.
- W sumie czemu? - zapytała chyba nieco bardziej zaciekawiona, na nowo lustrując nagrobki uważnym spojrzeniem, jakby miały jej zadeklarować dokładną ilość mugoli i czarodziejów pochowanych na tym cmentarzu. - W sensie, Dolina Godryka i Little Hangleton mają chyba bardzo długą tradycję magicznych rodzin, prawda? A Little Hangleton to już w ogóle... - przeszedł ją dreszcz. - Tam na głównej ulicy jest straszniej jak teraz tutaj.
W przeciwieństwie do Brenny, nie zaciskała palców na różdżce, zamiast tego miętosząc pasek torby, którą miała przewieszoną przez ramię. Gdyby nie to, dłonie pewnie całkiem niknęłyby w rękawach grubego płaszcza, który miała na sobie.
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.