• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
1 2 3 4 Dalej »
[8.09.1972] The Dust / Charlotte Mulciber i Vienne Avery

[8.09.1972] The Dust / Charlotte Mulciber i Vienne Avery
Butterfly effect
kiedyś byłam różą, dzisiaj jestem ćmą
wiek
28
sława
V
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
wróżbitka, medium
Wyjątkowo niekształtna, koścista sylwetka; więcej kantów niż zaokrągleń - nieporadne kończyny, chyży wzrost, osiągający miarę 177 centymetrów; ostro zarysowana szczęka, głęboko osadzone, błękitne, wielkie oczy i zaciskające się w ciasną linię, pełne usta; ciemnobrązowe włosy opadające kaskadami na ramiona. Nosi się po męsku; szerokie koszule, zakrywające solidną niedowagę, czarne spodnie, niewysokie obcasy. Jej aura jest intensywnie żółta, przeplatana czarnymi nićmi.

Vienne Avery
#1
27.11.2025, 14:28  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.11.2025, 14:53 przez Vienne Avery.)  

Niebo rozwarło swoje wieczyste arkana, złotem zionącym z nieprzejednanej kuli słońca wędrującej po szczycie nieboskłonu – tandetny blichtr tkanin zamieniając w lśniący przepych, podkreślając migotliwy kurz wirujący nad kostką brukową. I wszystko płynęło, jak w wartkim nurcie rzecznym, pozostawiając po sobie raptem duchy plam – jak te, które zostawiały po sobie ściągnięte ze ścian obrazy. Jedno westchnięcie zafrapowanej matki natury ściągało na horyzont gęste, puszyste obłoki chmur, które pędzone siłą wiatru, wkrótce miały przysłonić ognistą kulę, pozostawiając po sobie raptem cień pomarańczy – ostatni oddech złocistych wstęg.

Parszywy uśmiech na obliczu wszechświata; westchnięcie łabędzie, zamierające w zgięciu szyi; śmierć tak słodka, jak tylko mogła być w swoim danse macabre. Niespodziewane miało nadejść, teraz jednak słodycz promiennej jesieni rozpościerała swoje połacie ponad Nokturnem.

Odrzuciła głowę do tyłu, wpatrując się w chmurzyste nitki, watę cukrową wędrującą po nieboskłonie. Zmrużyła nieznacznie oczy – wielkie, błękitne tęczówki, w których odbijało się słońce – a na jej twarz wpłynął nieważki uśmiech, taki jak gdy usiłuje się naciągnąć prześcieradło, a jedno z jego rogów zwija się do wewnątrz.

Gęste, ciemne włosy ułożyły się pędzlem akwareli na policzku, a gdy ponownie skoncentrowała wzrok na drodze, potrząsnęła lekko głową, odganiając uporczywe kosmyki.

Buty na niewielkim obcasie w konfrontacji z kostką brukową brzmiały lekkim stukotem i choć była w dzielnicy parszywej, pasowała do niej względnie; nie ściągała na siebie uporczywych spojrzeń, nie nosiła się zresztą tak, aby je prowokować. Proste, czarne spodnie; za duża koszula maskująca solidną niedowagę; lekki, czarny płaszcz i przejęcie rysujące się na samym dnie błyszczących tęczówek.

I jedno westchnięcie.

Baczny wzrok skierowała na swoją kuzynkę, zmuszając się do lekkiego uśmiechu, który wpłynął na jej wargi, wpasowując się w dark edgy jej wrodzoną obojętność i powszechną prezencję jak pięść do nosa. Na przestrzeni lat nauczyła się w niewielkiej mierze kokietować i uwodzić, nigdy jednak nie była w tej materii biegła i jedynie podwiązki pokazujące drogę podboju mogły świadczyć o faktycznym rysie biedackiej femme fatale. Prędko zmyła z twarzy krzywą parodię uśmiechu, powracając do swojej standardowej, nieprzystępnej uwertury.

Poklepała kuzynkę niezręcznie po ramieniu.

– Lottie – powzięła pierwsze słowo. – Dawno nie była grana ognista – dodała, nie bacząc na język.

W gruncie rzeczy zabrzmiała dosyć groteskowo, ale przestała baczyć na słowa, odkąd tylko zbrzydła jej ludzka krzątanina. Ilekroć brzmiała siarczyście, jej matka wywracała oczyma, a z jej ust ulatywał cichy świst – już od wczesnych lat jednak było wiadomo, że z Vienne nie wyrośnie nikt porządny; nikt, kim warto się pochwalić – prawdopodobnie dlatego Astoria dostawała lwią część rodzicielskiej uwagi.

A Vienne to nie przeszkadzało. Była niezależną ćmą.

– Jak ci się ostatnio żyje? Dobrze? Mniej dobrze? – zagaiła, klepiąc ją po ramieniu. – Lubię słuchać twoich miłosnych historii. Głównie dlatego, że przypominam sobie, jak dystopijne są uczucia i cieszę się, że możesz w nich za mnie nadrabiać – dodała po chwili, tym razem na twarz przywołując szczery uśmiech, ukazujący dziąsła i niewielką diastemę między jedynkami.


!nokturn
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Charlotte Mulciber (1455), Pan Losu (33), Vienne Avery (1501)




Wiadomości w tym wątku
[8.09.1972] The Dust / Charlotte Mulciber i Vienne Avery - przez Vienne Avery - 27.11.2025, 14:28
RE: [8.09.1972] The Dust / Charlotte Mulciber i Vienne Avery - przez Charlotte Mulciber - 28.11.2025, 13:55
RE: [8.09.1972] The Dust / Charlotte Mulciber i Vienne Avery - przez Vienne Avery - 28.11.2025, 16:00
RE: [8.09.1972] The Dust / Charlotte Mulciber i Vienne Avery - przez Charlotte Mulciber - 01.12.2025, 11:22
RE: [8.09.1972] The Dust / Charlotte Mulciber i Vienne Avery - przez Vienne Avery - 02.12.2025, 16:40
RE: [8.09.1972] The Dust / Charlotte Mulciber i Vienne Avery - przez Charlotte Mulciber - 03.12.2025, 22:23

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa