Nie miał o co się sprzeczać, bo i tak przegrałby z kretesem. Wyglądał dużo gorzej od niej, nie tylko wyglądał, bo miała szansę zobaczyć, jak się czuł i jaki był rozpierdolony wewnątrz, jakby ten stan fizyczny idealnie pasował do tego, co było w środku, co świadczyło o tym, że było z nim naprawdę źle. Roise powinien jakoś poradzić sobie z jego dolegliwościami, co do tego nie miała żadnych wątpliwości, gorzej jednak z tym, co znajdowało się w środku, na to też musiał znaleźć jakieś remedium.
- Tak, warto korzystać póki jest okazja, bo nieczęsto się taka trafia. - Najbliższe pół roku miała mieć jeszcze taryfę ulgową i spodziewała się, że będzie często po nią sięgać, bo wiadomo jak jest, Geraldine dosyć często robiła coś, za co musiała ponosić mniejszą lub większą odpowiedzialność, rzadko kiedy zastanawiała się nad konsekwencjami swoich czynów.
- Jasne, jasne, wszystko jasne, pierdol, pierdol ja posłucham. - Wydawała się wiedzieć swoje, zresztą miała ku temu całkiem solidne podstawy, po tym co jej powiedział, już się z tego nie wykręci. Doskonale pamiętała wszystko, co padło poprzedniej nocy.
Parsknęła śmiechem, kiedy usłyszała jego kolejne słowa, jakoś wcale jej nie dziwiło to, że wzrok mu szwankował, i tak miał sporo szczęścia, że całkowicie nie oślepł od tego lokalnego alkoholu, który w siebie wlewał, to był jakiś cud.
- Skoro tak, to może być tylko lepiej? - Próbowała znaleźć w nim chociaż odrobinę optymizmu, jednak szło jej to dość chujowo, czuła, że miał już swoje zdanie na ten temat, liczyła więc na to, że karty nie będą chciały mu dojebać.
- No dobra, księżniczka, królowa, jeden chuj? No prawie. - Nieco różniły się kompetencjami, ale nosiły ładne sukienki i mieszkały na zamku, to prawie to samo, przynajmniej w jej mniemaniu.
Najwyraźniej Benjy nie miał ochoty na dalszą dyskusję o jego kartach, w sumie nie dziwiło jej to wcale, i tak dzisiaj wypluł z siebie wiele, nawet nie spodziewała się, że jest w stanie wydobyć z siebie tyle słów jednej nocy, nie wydawał jej się nigdy specjalnie rozmowny, alkohol jednak skutecznie, bardzo skutecznie rozplątał mu język.
- Dobra, co mi szkodzi. - Przetasowała karty ponownie, miała swoją jedną kartę, musiała dobrać dwie, to nie było nic skomplikowanego. Wyciągnęła je więc z talii, była ciekawa, jakie obrazki udało jej się wylosować.
Paź Buław
Cesarzowa
Odwróciła karty, aby obejrzeć, co się jej wylosowało. Karty leżały na trawie, tak, by Benjy, też mógł je zostać. - Koleżka z pałką, czy myślisz, że to zwiastuje mojego męża, który chce nam wpierdolić za to, że zniknęliśmy na całą noc? - Nie była to może bardzo skomplikowana interpretacja, ale no, nie była ona szczególnie uduchowiona.
- Ta mi się podoba. - Rzuciła jeszcze przyglądając się ostatniej karcie. - Nie wiem jak ją traktować, ale po tej poprzedniej to wygląda jednak tak, jakbym miała mieć jakąś siłę przebicia. - No, oby faktycznie tak było.