• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
1 2 3 4 Dalej »
[8.09.1972] The Dust / Charlotte Mulciber i Vienne Avery

[8.09.1972] The Dust / Charlotte Mulciber i Vienne Avery
Butterfly effect
kiedyś byłam różą, dzisiaj jestem ćmą
wiek
28
sława
V
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
wróżbitka, medium
Wyjątkowo niekształtna, koścista sylwetka; więcej kantów niż zaokrągleń - nieporadne kończyny, chyży wzrost, osiągający miarę 177 centymetrów; ostro zarysowana szczęka, głęboko osadzone, błękitne, wielkie oczy i zaciskające się w ciasną linię, pełne usta; ciemnobrązowe włosy opadające kaskadami na ramiona. Nosi się po męsku; szerokie koszule, zakrywające solidną niedowagę, czarne spodnie, niewysokie obcasy. Jej aura jest intensywnie żółta, przeplatana czarnymi nićmi.

Vienne Avery
#4
28.11.2025, 16:00  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.11.2025, 16:01 przez Vienne Avery.)  

Była niewydarzonym wybrykiem, bardziej chłodną lichwiarką niż nęcącą ogniem, roznegliżowaną tancerką, a na polu istnienia, zachowywała pokerową twarz częściej, niż sprowadzała na wargi emocje. Ludzie niejednokrotnie jej unikali; przenikające spojrzenie zionące z głębokich, pełnych toni morskiej tęczówek mogło paraliżować na płaszczyźnie społecznej; raczej nie była tą panną, do której zagaduje się na bankiecie, uskuteczniając prosty w słowach flirt, wywołujący chichot – rubaszny, ale wyważony, perlisty, trenowany przed lustrem wiele razy. Ona zaś, obcinała wzrokiem i patrzyła spode łba na każdego, kto raczył naruszyć jej spokój i choć potrafiła przybrać rolę kokietki, na ogół prowadziła się obraźliwie.

Matka nie miała złudzeń – z obecnie kroczącej po Nokturnie, wielkomiejsko pysznej Vienne nie mogło wyjść nic dobrego. Obrzucała każdego spojrzeniem niemego wyrzutu, a ludzkie sprawy zbrzydły jej wyjątkowo wcześnie; coraz częściej sięgała po dar zawierający się w przepowiadaniu przyszłości – tylko po to, aby móc w odpowiednim momentem rzucić siarczystym przekleństwem, plamiącym arystokratyczne wargi. Nie była teatralną femme fatale, przewracającą oczyma i świergoczącą, miała jednak z nią jedną wspólną cechę – sprowadzała na manowce.

Miłość nie należała do jej kategorii i z absolutem pewności twierdziła, iż nie podlega tak prostym uczuciom; jednak serce w jej klatce piersiowej biło, odrobinę przeżartym czarną magią i rozczarowania rytmem. Potrafiła kłamać, potrafiła mącić, w gruncie rzeczy robiła w życiu wiele rzeczy dla fabuły – zbyt nudziła ją codzienna proza.

Zerknęła w niebo, na którym wirowały obłoki, marszcząc nieznacznie brwi, gdy spojrzenie ulokowała w łunie, która raną drasnęła podszycie ziemskie, nie znikając wraz z rozpędzonym wiatrem.

Ten również przybrał na sile, długie, ciemne włosy zawiewając na bladą twarz. Odgarnęła kosmyki prędko, zakładając za ucho, skupiając się na słowach Charlotte.

– Wiesz w takim razie co jest grane u ciebie? Skurwienie alkoholowe – odparła miękko, wykrzywiając wargi w urągliwy, acz przyjemny dla oka uśmiech. – Przeprosiłabym, ale za prawdę się nie przeprasza,

Uczyniła jeszcze parę kroków, przekrzywiając nieznacznie głowę, tak jakby chciała swoją rozmówczynię przestudiować; a przecież na ogół nie interesowali jej ludzie. Tęskniła za letnią porą, gdy wiele ciem wkraczało w jej włości, rozbijając się o światło bijące z lampy – a ona, gdy tylko dokonały swojego żywota, pieszczotliwie rozkładała ich skrzydła i umieszczała za szklaną powłoką.

– Uczucia nigdy nie były moją mocną stroną, ale to wiesz. Ostatnio zakochałam się w pierwszej klasie, w tym chłopaku, który powiedział mi, że czytanie książek nie jest seksi. To był koniec mojej płonnej miłości. Jak on miał? – zamyśliła się na moment. – Mniejsza, jego imię nie jest ważne; on cały nie jest ważny.

– Mówisz często, że przyjdziesz kiedyś do mnie na seans spirytystyczny, a jedyną osobą podobną do ciebie, którą tam widuję, jest ta nadęta Malfoy’ówna. Nie odbierz mnie źle, po prostu obie macie blond włosy i wkurwienie wymalowane na twarzy. Ciągle chce się kontaktować z matką. Ty ze swoją byś raczej nie chciała i jesteś w gorszej sytuacji, bo twoja żyje. – Parsknęła śmiechem na własne słowa.

W delikatnej posturze elfa kryło się coś niebezpiecznego; tak jakby była demonem w ciele kruchego, chorowitego dziewczęcia – wysokiego ponad wzrost panien ze swojego otoczenia i o chudości porównywalnym do szkapy. W oczach jednak, poza często wyrysowanym lękiem, kryły się diabliki – to one skrywały pod całunem jej temperament i choć raczej blada niż malowana żywotnymi barwami, potrafiła być najgorszą wersją siebie z umiłowaniem.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Charlotte Mulciber (1455), Pan Losu (33), Vienne Avery (1501)




Wiadomości w tym wątku
[8.09.1972] The Dust / Charlotte Mulciber i Vienne Avery - przez Vienne Avery - 27.11.2025, 14:28
RE: [8.09.1972] The Dust / Charlotte Mulciber i Vienne Avery - przez Charlotte Mulciber - 28.11.2025, 13:55
RE: [8.09.1972] The Dust / Charlotte Mulciber i Vienne Avery - przez Vienne Avery - 28.11.2025, 16:00
RE: [8.09.1972] The Dust / Charlotte Mulciber i Vienne Avery - przez Charlotte Mulciber - 01.12.2025, 11:22
RE: [8.09.1972] The Dust / Charlotte Mulciber i Vienne Avery - przez Vienne Avery - 02.12.2025, 16:40
RE: [8.09.1972] The Dust / Charlotte Mulciber i Vienne Avery - przez Charlotte Mulciber - 03.12.2025, 22:23

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa