29.11.2025, 21:49 ✶
Gra w karty była typowym elementem spotkań rodzinnych u Prewettów, a z młodszego pokolenia to właśnie Basil i Atreus najchętniej oddawali się tej rozrywce. Wspominając o kartach, Electra miała na myśli właśnie regularne rozgrywki tej dwójki czarodziejów. Nie było więc nic dziwnego w tym, że Blustrode od razu złapał haczyk.
– Niee. Wiem, że od razu byście mnie ograli. Ale zawsze fajnie się patrzy na wasze pojedynki. – nie było to kłamstwo. Matka Electry nie przepadała za tradycjami Prewettów i starała się wychować córkę na podręcznikową Rosierównę. Efekty tych działań były wątpliwe, ale przynajmniej udało jej się zniechęcić córkę do gier karcianych i hazardu. Nie wynikało to nawet z żadnych ideologicznych pobudek; Electra po prostu nie interesowała się takimi aktywnościami. Zresztą, nie miała cierpliwości ani samokontroli koniecznych do gier karcianych. Krewni dobrze o tym wiedzieli, więc dziewczyna stanowiła łatwego przeciwnika podczas rodzinnych rozgrywek.
Można było przewidzieć, że ciotka Enida zawetuje wszystkie pomysły naruszające nastrój rodzinnego Mabon (może gdyby kolacja odbywała się w siedzibie rodu Prewettów, tolerancja na takie wybryki byłaby większa). Na szczęście kuzynostwo było wystarczająco sprytne, by sięgnąć po zakazane rozrywki – przynajmniej w ich własnym mniemaniu. Basil ewidentnie się wkręcił, bo już chciał robić zakłady (jak na prawdziwego Prewetta przystało).
– Nie ma sprawy. – odpowiedziała cicho Icarusowi. – Dzięki, ale wiesz, że ja potrafię grać tylko w wojnę i makao. – wypiła łyk drinka, starając się ukryć zadowolenie z udanego fortelu.
Propozycja Ariego ją zdziwiła, bo zdawała sobie sprawę, że brat nie był szczególnie wierzący. Nie mogła jednak nie zgodzić się z tym, że w trudnych czasach modlitwa mogła dodawać otuchy.
– Jasne, możemy pomodlić się razem. – ostatnio spędzała tak mało czasu z braćmi, że chciała cieszyć się każdą wspólnie spędzoną chwilą.
– Niee. Wiem, że od razu byście mnie ograli. Ale zawsze fajnie się patrzy na wasze pojedynki. – nie było to kłamstwo. Matka Electry nie przepadała za tradycjami Prewettów i starała się wychować córkę na podręcznikową Rosierównę. Efekty tych działań były wątpliwe, ale przynajmniej udało jej się zniechęcić córkę do gier karcianych i hazardu. Nie wynikało to nawet z żadnych ideologicznych pobudek; Electra po prostu nie interesowała się takimi aktywnościami. Zresztą, nie miała cierpliwości ani samokontroli koniecznych do gier karcianych. Krewni dobrze o tym wiedzieli, więc dziewczyna stanowiła łatwego przeciwnika podczas rodzinnych rozgrywek.
Można było przewidzieć, że ciotka Enida zawetuje wszystkie pomysły naruszające nastrój rodzinnego Mabon (może gdyby kolacja odbywała się w siedzibie rodu Prewettów, tolerancja na takie wybryki byłaby większa). Na szczęście kuzynostwo było wystarczająco sprytne, by sięgnąć po zakazane rozrywki – przynajmniej w ich własnym mniemaniu. Basil ewidentnie się wkręcił, bo już chciał robić zakłady (jak na prawdziwego Prewetta przystało).
– Nie ma sprawy. – odpowiedziała cicho Icarusowi. – Dzięki, ale wiesz, że ja potrafię grać tylko w wojnę i makao. – wypiła łyk drinka, starając się ukryć zadowolenie z udanego fortelu.
Propozycja Ariego ją zdziwiła, bo zdawała sobie sprawę, że brat nie był szczególnie wierzący. Nie mogła jednak nie zgodzić się z tym, że w trudnych czasach modlitwa mogła dodawać otuchy.
– Jasne, możemy pomodlić się razem. – ostatnio spędzała tak mało czasu z braćmi, że chciała cieszyć się każdą wspólnie spędzoną chwilą.
The older you get the more rules they're gonna try to get you to follow.
You just gotta keep livin' man,
L-I-V-I-N
You just gotta keep livin' man,
L-I-V-I-N