Benjy został bardzo odpowiednio przywitany przez psy. Żądały jego uwagi, domagały się odpowiedniego powitania, i najwyraźniej zamierzał im dać dokładnie to, czego potrzebowały. Obserwowała ich z niezbyt dalekiej odległości, jednak nie podchodziła bliżej. Cóż, była to jedna z nielicznych osób, której mogła się tutaj spodziewać, wszak Fenwick doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że zmienili miejsce zamieszkania, był jedną z nielicznych osób, której o tym wspomnieli.
Miała wrażenie, że usłyszała śmiech mężczyzny, spowodowało to lekkie zmarszczenie jej nosa, wydawał się być bowiem w dobrym humorze, a przecież jeszcze ledwie kilka dni temu był wrakiem człowieka, cóż - być może jego powrót do Wielkiej Brytanii przebiegł lepiej, niż się spodziewała. Oczywiście, że zamierzała go o to zapytać, ba wydawało jej się, że ma do tego prawo po tym jednym ciężkim dniu, który razem przeżyli, w sumie bardziej nocy...
Rumunia przyniosła sporo zmian, po pierwsze zdecydowanie miała dobry wpływ na ich relację, która wcześniej wyglądała raczej jak zwyczajna tolerancja swojej obecności, nieco się pod tym względem zmieniło, po drugie przyniosła jej spokój, najwyraźniej udało im się znaleźć miejsce, w którym będzie mógł zatrzymać się jej młodszy brat, czuła ulgę, bo wiedziała, że będzie pod dobrą opieką, a gdy wreszcie zbierze się w sobie to do nich wróci, nie będą musieli się martwić w między czasie, czy przypadkiem kogoś nie zabije, a to było naprawdę wiele.
- Benjy. - Odpowiedziała, zauważył jej obecność, wcale nie było to takie trudne bo wpatrywała się w niego dość intensywnie. Psy również ją dostrzegły, ale zmierzały w jej kierunku powoli, towarzysząc mężczyźnie, który ich odwiedził.
- Luz, mówiłam, że znajdę, to nic takiego. - Jasne, mieli trochę na głowie, jednak nie mogła przestać zajmować się swoimi sprawami, pomimo swojego stanu musiała zajmować się swoją częścią rodzinnej działalności. Pomysł, aby wciągnąć Benjy'ego w jej zawodowe sprawy wydawał się być naprawdę dobry, szczególnie teraz, bo przecież niedługo nie będzie mogła poświęcać wszystkiemu odpowiedniej ilości czasu, miała jeszcze kilka miesięcy, ale wiedziała, że nadejdzie taki moment, że zostanie na chwilę wykluczona ze swoich zajęć, dobrze było mieć godne zastępstwo no i nowego współpracownika, który znał się na swoim fachu.
- Co się tak szczerzysz? - Nie mogła się o to nie zapytać. Widziała go dwa dni temu, kiedy przypominał chodzącego trupa, teraz wyglądał... inaczej, zdecydowanie inaczej. Cieszył się, i nie zabijał wzrokiem, coś musiało się zmienić, i to nie była jakaś drobna zmiana, bo inaczej nie emanowałby takim dobrym nastrojem.
Powoli też ruszyła w stronę domu, nie będą przecież tak stali i dyskutowali o tym wszystkim w ogrodzie. Mieli do przegadania dość ważne dla niej rzeczy.