23.10.2022, 18:03 ✶
- Mądrzejsze i umieją mówić, ale nie wyobrażam sobie, aby to sprawiło, że będą mniej niezależne - roześmiała się Brenna. Po prawdzie nie wiedziała za wiele o kotach Figgów, bo znała tylko tego Nory, ale to, że nagle wskoczył na stół i zaczął ją pouczać ani trochę jej nie zdziwiło.
- Obiecuję, że postaram się nie przyprowadzać go do kawiarni, żeby nie drażnił Salema. Właściwie myślałam przez chwilę o kocie, ale pomyślałam, że psidwak to dobry towarzysz do biegania... - przyznała. I ona, i Erik byli dość aktywnymi ludźmi. Poza tym nie była pewna, jak kot zareagowałby widząc, że jego pani zmienia się w wilka.
- Piętnasty. Zapisuję
I Brenna faktycznie wyłowiła z jednej z przepastnych kieszeni notatnik. Był gruby, pełen luźnych karteczek, pozaginanych rogów. W porządnej, skórzanej oprawie. Longbottom sama sobie już nie ufała, jeśli chodziło o ogarnięcie konkretnych dat, więc wolała notować pewne rzeczy.
– Wiedziałam, że zwracam się do właściwej osoby. Rachunek odbiorę… może po otwarciu? Wpadnę kiedyś na ciastka. – Niby mogła poprosić o wysłanie go pocztą, ale mogła tez przyjść na pączki i przy okazji odwiedzić Mabel.
– Myślę, że mogąc wpaść na weekend do nas albo prababki, by pobyć trochę w znajomych kątach. Sieć Fiuu i siup, wtedy zmiana w jej życiu będzie mniejsza… I chyba nikt nie ma dziecka w jej wieku, hm… Nie poza Doliną – powiedziała Brenna, robiąc szybki przegląd dzieciatych znajomych. Znała głównie ludzi z pracy oraz z Doliny… A tych drugich znała także Nora. – Nie myślałaś o przedszkolu Pettegrewów? Tam na pewno pozna dzieci, które mieszkają na Pokątnej.
Dopiła resztę kawy i zerknęła na zegarek. Niestety, wkrótce musiała się zbierać, aby załatwić kogoś, kto odbierze podarku od Prewettówny.
- Obiecuję, że postaram się nie przyprowadzać go do kawiarni, żeby nie drażnił Salema. Właściwie myślałam przez chwilę o kocie, ale pomyślałam, że psidwak to dobry towarzysz do biegania... - przyznała. I ona, i Erik byli dość aktywnymi ludźmi. Poza tym nie była pewna, jak kot zareagowałby widząc, że jego pani zmienia się w wilka.
- Piętnasty. Zapisuję
I Brenna faktycznie wyłowiła z jednej z przepastnych kieszeni notatnik. Był gruby, pełen luźnych karteczek, pozaginanych rogów. W porządnej, skórzanej oprawie. Longbottom sama sobie już nie ufała, jeśli chodziło o ogarnięcie konkretnych dat, więc wolała notować pewne rzeczy.
– Wiedziałam, że zwracam się do właściwej osoby. Rachunek odbiorę… może po otwarciu? Wpadnę kiedyś na ciastka. – Niby mogła poprosić o wysłanie go pocztą, ale mogła tez przyjść na pączki i przy okazji odwiedzić Mabel.
– Myślę, że mogąc wpaść na weekend do nas albo prababki, by pobyć trochę w znajomych kątach. Sieć Fiuu i siup, wtedy zmiana w jej życiu będzie mniejsza… I chyba nikt nie ma dziecka w jej wieku, hm… Nie poza Doliną – powiedziała Brenna, robiąc szybki przegląd dzieciatych znajomych. Znała głównie ludzi z pracy oraz z Doliny… A tych drugich znała także Nora. – Nie myślałaś o przedszkolu Pettegrewów? Tam na pewno pozna dzieci, które mieszkają na Pokątnej.
Dopiła resztę kawy i zerknęła na zegarek. Niestety, wkrótce musiała się zbierać, aby załatwić kogoś, kto odbierze podarku od Prewettówny.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.