01.12.2025, 15:16 ✶
Heather i Erik nie widzieli z zewnątrz wiele, bo pomieszczenie tonęło w półmroku. Były tam jakieś resztki jedzenia, jeszcze niepopsute, ale też nie całkiem świeże i kartki – ale jeden rzut oka na najbliższą oknu wystarczył, aby mogli ocenić, że wyrysowane na niej symbole niewiele im mówią, bo chyba były to runy. Jakąś runę wyryto także na framudze okna, chociaż znów: żadne z nich nie mogło odgadnąć ani czy jest nowa, ani czy umieścili ją tutaj poprzedni właściciele zamku, i co takiego miała robić.
Brenna tymczasem, wciąż w wilczej postaci, pokręciła się po dziedzińcu, podbiegła do jednego z wejścia, a potem przebiegła w pobliżu Dory i Thomasa, przypatrujących się wzorom, zanim zamieniła się z powrotem.
– Jeden człowiek był tu… powiedziałabym, że wczoraj. Nie jestem pewna, ale wydaje mi się, że raczej Finn, bo nie rozpoznaję zapachu. Jeżeli kwintopedy nie są zupełnie pozbawione zapachu, to ich tropu nie łapię – powiedziała głośno, a potem zadarła głowę i spojrzała ku Erikowi i Heather, jakby chciała sprawdzić, co takiego ta dwójka kombinuje.
Dora i Thomas mogli dojść do wniosku, że we dwoje powinni być w stanie wprowadzić pieczęcie, które zabezpieczą to miejsce przed wejściem osób niepowołanych w jakąś godzinę – zależało już od nich, czy chcą się zabrać za to od razu, czy na początek rozejrzeć po okolicy.
– Sprawdzę jeszcze to wejście i jeśli nic na nas nie wyskoczy… to spróbuję opuścić tę kratę – uznała Brenna, zerkając w stronę bramy. Oczywiście, w zamkowych murach mogły być jakieś wyrwy i istoty i tak dostaną się do środka, ale zawsze stanowiło to formę zabezpieczenia. – Erik?! Heath?! Coś ciekawego?! – zawołała jeszcze ku dwójce na miotłach.
Odpisy do 8 rano 5.12 – wtedy albo zamknę, albo puszczę ostatnią rundę tu, jeśli będziecie chcieli dobić sobie słowa i przejdziemy całkiem na drugi etap.
Brenna tymczasem, wciąż w wilczej postaci, pokręciła się po dziedzińcu, podbiegła do jednego z wejścia, a potem przebiegła w pobliżu Dory i Thomasa, przypatrujących się wzorom, zanim zamieniła się z powrotem.
– Jeden człowiek był tu… powiedziałabym, że wczoraj. Nie jestem pewna, ale wydaje mi się, że raczej Finn, bo nie rozpoznaję zapachu. Jeżeli kwintopedy nie są zupełnie pozbawione zapachu, to ich tropu nie łapię – powiedziała głośno, a potem zadarła głowę i spojrzała ku Erikowi i Heather, jakby chciała sprawdzić, co takiego ta dwójka kombinuje.
Dora i Thomas mogli dojść do wniosku, że we dwoje powinni być w stanie wprowadzić pieczęcie, które zabezpieczą to miejsce przed wejściem osób niepowołanych w jakąś godzinę – zależało już od nich, czy chcą się zabrać za to od razu, czy na początek rozejrzeć po okolicy.
– Sprawdzę jeszcze to wejście i jeśli nic na nas nie wyskoczy… to spróbuję opuścić tę kratę – uznała Brenna, zerkając w stronę bramy. Oczywiście, w zamkowych murach mogły być jakieś wyrwy i istoty i tak dostaną się do środka, ale zawsze stanowiło to formę zabezpieczenia. – Erik?! Heath?! Coś ciekawego?! – zawołała jeszcze ku dwójce na miotłach.
Odpisy do 8 rano 5.12 – wtedy albo zamknę, albo puszczę ostatnią rundę tu, jeśli będziecie chcieli dobić sobie słowa i przejdziemy całkiem na drugi etap.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.