03.12.2025, 15:33 ✶
Dzień zapowiadał się spokojnie, tym bardziej, że Anthony oznajmił wspaniałomyślnie, że Lazarus nie będzie mu raczej potrzebny podczas porannego spotkania. Klątwołamacz planował więc wykorzystać czas na nadgonienie zadań związanych z faktyczną bieżącą pracą OMSHM, które nieraz otrzymywały priorytet niższy niż nie cierpiące zwłoki polecenia pokroju wymyślenia prezentu weselnego albo uczestnictwa w dyspucie na temat oklumencji. Może sprawdzenie, czy na biurku szefa nie zalegają jakieś dokumenty do uporządkowania. Może przetrzebienie stadka papierowych żurawi szeleszczących w klatce przy biurku Lovegooda.
Plany jednak miały to do siebie, że były bardzo wrażliwe na rzeczywistość.
Lazarus wyczuł czarną magię ledwo zbliżył się do zajętego przez paczkę biurka. Pracownicy zostali (bardzo rozsądnie) wysłani na wcześniejszą przerwę, a on został sam z Jonathanem i potencjalnie niebezpieczną przesyłką. Podszedł, by przyjrzeć się jej z bliska, póki co unikając jej dotykania. Kiedy Selwyn odezwał się, Lovegood zerknął na niego znad pudełka, jakby zaskoczony tym, że ktokolwiek martwi się o jego przerwę.
- To nie problem - pokręcił krótko głową - Mam to sprawdzić Rozproszeniem, zanim przyjdą? - zapytał, wskazując głową pakunek i wkładając dłoń do kieszeni zawierającej różdżkę - Wiemy w ogóle, kto to przyniósł? Wydawało mi się, że drzwi są zamykane na noc?...
W myślach robił przegląd tego, kto mógł wyjść z pracy ostatni albo ewentualnie otrzymać klucz do biura po godzinach. Czy ktoś został w nadgodzinach? Czy możliwe, żeby ktoś złamał zabezpieczenia? Albo skorzystał z chwili, gdy ministerialne skrzaty domowe sprzątały pomieszczenia?
Plany jednak miały to do siebie, że były bardzo wrażliwe na rzeczywistość.
Lazarus wyczuł czarną magię ledwo zbliżył się do zajętego przez paczkę biurka. Pracownicy zostali (bardzo rozsądnie) wysłani na wcześniejszą przerwę, a on został sam z Jonathanem i potencjalnie niebezpieczną przesyłką. Podszedł, by przyjrzeć się jej z bliska, póki co unikając jej dotykania. Kiedy Selwyn odezwał się, Lovegood zerknął na niego znad pudełka, jakby zaskoczony tym, że ktokolwiek martwi się o jego przerwę.
- To nie problem - pokręcił krótko głową - Mam to sprawdzić Rozproszeniem, zanim przyjdą? - zapytał, wskazując głową pakunek i wkładając dłoń do kieszeni zawierającej różdżkę - Wiemy w ogóle, kto to przyniósł? Wydawało mi się, że drzwi są zamykane na noc?...
W myślach robił przegląd tego, kto mógł wyjść z pracy ostatni albo ewentualnie otrzymać klucz do biura po godzinach. Czy ktoś został w nadgodzinach? Czy możliwe, żeby ktoś złamał zabezpieczenia? Albo skorzystał z chwili, gdy ministerialne skrzaty domowe sprzątały pomieszczenia?