• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
1 2 3 4 Dalej »
[9/10/72] You got a reaction, didn’t you? | Benjy, Geraldine

[9/10/72] You got a reaction, didn’t you? | Benjy, Geraldine
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#14
02.12.2025, 21:30  ✶  

- Nie chciałabym Cię zabić, jeszcze zacząłbyś mnie nawiedzać jako ducha, a to mogłoby być dla mnie zbyt wiele. - Zdecydowanie wolałaby go nie mieć na sumieniu, wiedziała, że był kurewsko zawzięty, jeszcze by jej uprzykrzał życie, tego wolała uniknąć, bo to miało być już raczej bezproblemowe.

Wiedziała, że był w stanie dźwignąć wiele, byli ulepieni z podobnej gliny, ciężko było ich ruszyć, ale nawet takie osoby miały bardzo głęboko ukryte uczucia, które dało się zranić. Nie o tym teraz jednak rozmawiali, a o wachlarzu jej umiejętności i talentów, które były zachwycające, jeszcze będzie miał je wszystkie szansę poznać i docenić, była tego pewna.

- Nie wyglądasz mi na katastrofę, Fenwick. - Nie tym razem, jeszcze wczoraj faktycznie wyglądał, jak jedno, bardzo wielkie nieszczęście, dzisiaj jednak to się zmieniło. Był swoim zupełnym przeciwieństwem, to było naprawdę niesamowite zjawisko móc porównywać te dwie wersje do siebie w tak krótkim czasie. Yaxley chyba jeszcze się z czymś takim nie spotkała.

- Zapamiętam to sobie na przyszłość. - Skoro mieli współpracować to będzie mogła to wykorzystać, Yaxley może nie miała najlepszej pamięci, jednak istotne fakty potrafiła jakoś z niej wygrzebać. Pewnie zbyt wiele razy uderzyła się w głowę, aby pamiętać każdy szczegół rozmowy, który przeprowadziła.

Nie mogła się nadziwić, w jak dobrym był nastroju, nie dało się bowiem tego nie wyczuć, nie pasowało to do tego Fenwicka, którego miała szansę poznać nieco bliżej, ale dobrze, dobrze było widzieć, że on też miewał lepsze momenty, chociaż był odrobinę przerażający w takiej wersji, brr cieszył się jak głupi do sera.

Geraldine rozsiadła się w fotelu, Cukier siedział na jej kolanach, nie przestawała go smyrać po sierści, w takich warunkach mogła przeprowadzać rozmowy biznesowe. - Nie tylko na razie, serio, za bardzo Cię potrzebuję, żeby coś odjebać, zresztą nie mam w zwyczaju odpierdalać. - Mówiła wprost, nie miała oporu, aby przyznać przed nim, że aktualnie była trochę w dupie i naprawdę brakowało jej kogoś doświadczonego u swojego boku. Żaden z jej braci nie nadawał się do współpracy, Thes też wyjechał, została zupełnie sama, a nie była w stanie w pojedynkę ogarnąć wszystkich zleceń. Pewnie jeszcze z miesiąc temu mówiłaby, że jest inaczej, ale teraz wypadało podchodzić do tego racjonalniej, bo nie chodziło tylko o jej zdrowie i życie, odpowiedzialnie podchodziła do tej nowej funkcji, którą miała pełnić, a przynajmniej na tyle na ile się dało, bo pewna była, że póki jej gabaryty będą na to pozwalały to nie odpuści sobie polowań, nie poradziłaby sobie zamknięta w czterech ścianach na pół roku, to byłoby dla niej zbyt wiele.

- Kolejna rzecz, która nas łączy. - Greengrass-Yaxley również nie przejmowała się opinią ludzi i właśnie na kimś takim jej zależało, wiedziała jak to jest, kiedy patrzą na Ciebie jak na największe zło, bo zabiłeś coś przez to, że zagrażało życiu niewinnych ludzi, trafiali się tacy, którzy porównywali to do morderstwa, spoglądali na nią, jakby zabijała niewinne szczeniaczki, co było gówno prawdą. Musieli mieć twardą skórę, i nie przejmować się takim pierdoleniem.

- Plus, jak będzie coś wyjątkowo interesującego i fajnego, to też my to bierzemy, wiesz jak jest za całą gównianą robotę należy nam się nagroda. - To też było dość ważne, coś za coś, wszystkie najgorsze zlecenia powodowały, ze mogli też kraść te najlepsza, było to całkiem logiczne, co nie?

Tak, wtedy zauważyła to błyśnięcie, które spowodowało, że podniosła się z fotela bardzo szybko, Cukier nieco przez to oberwał, bo znalazł się na podłodze w bardzo drastyczny sposób, spojrzał nawet na nią z dezaprobatą, jednak się tym nie przejęła, była teraz zajęta, oglądaniem z bliska tego świecidełka na palcu Fenwicka. O KURWA.

- Nie łap mnie za słówka! WIDZE PRZECIEŻ, tylko nie rozumiem, nie wiem, jak? - Nie do końca panowała nad swoją reakcją, Geraldine była porywcza, dosyć często jej się to zdarzało, entuzjazm... ten entuzjazm potrafił zabijać, jeśli ktoś nie był na niego przygotowany.

- Nie jestem zwyczajnym człowiekiem, im możesz wciskać jakieś bajeczki, ja się kurwa serio pytam jak do tego doszło, jakim cudem? - Jej mózg nie potrafił tego ogarnąć, nic jej się nie zgadzało, przecież ledwie wczoraj rano... ja pierdole, on wyglądał jak chodzący trup, trzy dni temu rozkleił się i jęczał, że panna go nie będzie chciała, że zjebał, a teraz? Teraz siedział tuż przed nią i najwyraźniej w kilkanaście godzin zdążył zmienić stan cywilny. Prawdziwy z niego łowca... potrafił szybko usidlić ofiarę.

- Tak, mówiłam, żebyś to naprawił, a Ty się z nią ożeniłeś. - Mrugnęła, no niesamowite, chciał uciec, a jednak wybrał zupełnie inną drogę, pozwolił się usidlić, albo to on usidlił ją? Może zrobili to sobie nawzajem?

- Bardziej skutecznie chyba nie mogło wyjść, no, nieźle Ci to wyszło, potrafisz zaskoczyć. - Miała chęć powiedzieć, że jest z niego dumna, dumna, że poszedł po rozum do głowy, ale nie była przecież jego matką.

O, sam zaczął mówić, niesamowite, nie musiała go nawet ciągnąć za język, wspaniale, zaspokoi swoją ciekawość.

Słuchała go uważnie, oczy miała szeroko otwarte, jakby to mogło jej pomóc w jakikolwiek sposób rejestrować to, co mówił. Oczywiście, że musiał najpierw poleźć na Nokturn, westchnęła ciężko, kiedy to usłyszała, no, nieładnie, powinien najpierw poszukać tej swojej dziewczyny, a później iść do jakiejś speluny, cóż, grunt, że to nie przeszkodziło mu w tym, żeby dopiąć swego. Wraz z tym jak brnął dalej, opowiadał coraz to więcej Geraldine zaczęła chodzić po salonie, w kółko, musiała to rozchodzić. Niesamowite, pobił się z kimś w barze, tam go znalazła ta jego piękna, wyprowadziła go za fraki, co za historia, a później od słowa do słowa, zaczęli się przepraszać, gadać i skończyło się na tym (a może dopiero zaczęło), że wzięli ślub na Nokturnie, którego udzieliła im jakaś stara baba, która kazała im pić swoją krew. JAPIERDOLEKURWA, że też nie ogarnęła sobie popcornu zanim zaczął opowiadać jej to wszystko.

Zatrzymała się w końcu, gdy skończył, przyglądała mu się dłuższą chwilę, pełna podziwu, tak mógł go dostrzec w jej oczach, NO URZEKŁA ją jego historia, niesamowite.

- Mówiłam Ci kurwa, że możesz zostać bohaterem romansidła, ja pierdole, to brzmi jak jakaś wymyślona historia, ale nie mogę Ci nie uwierzyć, bo masz na palcu pierdoloną obrączkę. - Zresztą pewnie trudno byłoby mu coś takiego wymyślić na poczekaniu, zbyt wiele szczegółów padło.

- Potrafisz zdziałać cuda Fenwick, nie wiem co i jak jej robiłeś, że postanowiła w to wejść, może lepiej, żebym nie wiedziała, ale no, nieźle, naprawdę nieźle, potrafisz jednak wziąć się w garść i jak to robisz to na pełnej piździe. - Dobrze, że w jego towarzystwie nie musiała uważać na słowa.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (9033), Geraldine Greengrass-Yaxley (7354)




Wiadomości w tym wątku
[9/10/72] You got a reaction, didn’t you? | Benjy, Geraldine - przez Benjy Fenwick - 29.11.2025, 19:09
RE: [9/10/72] You got a reaction, didn’t you? | Benjy, Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 30.11.2025, 00:01
RE: [9/10/72] You got a reaction, didn’t you? | Benjy, Geraldine - przez Benjy Fenwick - 30.11.2025, 00:42
RE: [9/10/72] You got a reaction, didn’t you? | Benjy, Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 30.11.2025, 01:09
RE: [9/10/72] You got a reaction, didn’t you? | Benjy, Geraldine - przez Benjy Fenwick - 30.11.2025, 04:51
RE: [9/10/72] You got a reaction, didn’t you? | Benjy, Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 30.11.2025, 19:01
RE: [9/10/72] You got a reaction, didn’t you? | Benjy, Geraldine - przez Benjy Fenwick - 30.11.2025, 20:21
RE: [9/10/72] You got a reaction, didn’t you? | Benjy, Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 30.11.2025, 22:39
RE: [9/10/72] You got a reaction, didn’t you? | Benjy, Geraldine - przez Benjy Fenwick - 01.12.2025, 00:47
RE: [9/10/72] You got a reaction, didn’t you? | Benjy, Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 01.12.2025, 01:00
RE: [9/10/72] You got a reaction, didn’t you? | Benjy, Geraldine - przez Benjy Fenwick - 01.12.2025, 17:36
RE: [9/10/72] You got a reaction, didn’t you? | Benjy, Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 01.12.2025, 23:01
RE: [9/10/72] You got a reaction, didn’t you? | Benjy, Geraldine - przez Benjy Fenwick - 02.12.2025, 19:32
RE: [9/10/72] You got a reaction, didn’t you? | Benjy, Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 02.12.2025, 21:30
RE: [9/10/72] You got a reaction, didn’t you? | Benjy, Geraldine - przez Benjy Fenwick - 03.12.2025, 19:28
RE: [9/10/72] You got a reaction, didn’t you? | Benjy, Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 03.12.2025, 21:21
RE: [9/10/72] You got a reaction, didn’t you? | Benjy, Geraldine - przez Benjy Fenwick - 04.12.2025, 13:23
RE: [9/10/72] You got a reaction, didn’t you? | Benjy, Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 05.12.2025, 18:04

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa