03.12.2025, 01:49 ✶
Właśnie tego oszczędził synowi Laurence. Widoku zniszczonej w większości Doliny Godryka. Czy nawet jego ulubionego tam placu zabaw i parku, gdzie lubił sobie pobiegać. Był wdzięczny kuzynostwu, za cenne informacje, jakie pomogły też podjąć mu decyzję, podczas powrotu do Anglii.
- Macie rację. Jest bezpieczny.Zgodził się ze słowami Rodolphusa i Victorii. Wiedząc, że Louis jest w bezpiecznym miejscu, nie musiał tutaj zaprzątać sobie głowy dodatkowo o zapewnieniu mu jakiejś ochrony, albo pozostawieniu go pod opieką swoich rodziców. Czy by go przyjęli? Czy wtedy mógłby pozostać w Maida Vale? Mógł skupić się na swojej pracy, która wymagała ogrom uwagi i podejmowania decyzji. Przemyślanych, nie chaotycznych. Widząc to, co zostało przedstawione w prasie i co zastał na miejscu.
Wiedząc na czym przeważnie polegała praca Rodolphusa w Departamencie Tajemnic, nie oczekiwał że będzie mówił cokolwiek ze szczegółami. Wystarczyła jedynie odpowiedź jaką udzielił, odnośnie panującej sytuacji po Spalonej Nocy. Czy jest stabilnie, czy też mają bałagan. Nic więcej.
Departament Przestrzegania Prawa też nie miał lekko, o czym Victoria dopowiedziała.- Podobnie u mnie. Zaczynałem rozważać tymczasową przeprowadzę do swojego gabinetu.
Dodał, również nawiązując do tego odpoczynku, jaki każdemu z nich był przecież potrzebny. Przemęczony czarodziej, też może popełniać błędy. Trzeba było zmuszać się, aby pewne sprawy zakończyć, nawet po godzinach i wrócić do swojego miejsca zamieszkania, aby przespać się chociaż i zregenerować siły.
Kosztując potrawy, przysłuchał się rozmowy kuzynostwa na temat mieszkania sióstr Victorii u niej. Wiedział o tym z listu. Tak samo o sytuacji w Dolinie Godryka, gdyż tam także mieszkał.
- Zabezpieczyłaś teren? Czy nawiązujesz do innych miejsc?Dopytał, zatrzymując spojrzenie na Victorii, podpinając się jakby pod pytanie Rodolphusa. Zastanawiając się, czy kuzynka nawiązała do spalonego domu, czy może odniosła się ogólnie do skali zniszczeń w Dolinie Godryka. Nie dziwiło go, gdyby rabusie postanowili wykorzystać sobie okazję do przejrzenia spalonych posiadłości czy podjęcia kradzieży, z opuszczonych domów. Ale jego dom stał nietknięty. Jakby niewidzialny dla nikogo.