03.12.2025, 17:13 ✶
Obecna akcja wyglądała, jak ucieczka po zerwaniu, i w głowie Jessiego prawie pojawiła się myśl, że może Selwynowie mieli takie ucieczki we krwi? Teoria ta nie miała jednak racji bytu z kilku powodów - Hannibal nie uciekał, a przenosił się, nie od dziewczyny, z którą zerwał, a od kumpla, który go do siebie przygarną. No i to nie Jonathan uciekł, tylko grzecznie został przy ołtarzu w dniu swojego ślubu i oznajmił wszystkim tam zebranym, że to panna młoda uciekła.
Mieszkanie Henry'ego faktycznie było małe i w sumie przestawało być dziwnym, że chłopaki się nie dogadali. Różnica charakterów robiła swoje, a mała przestrzeń jeszcze dolewała oliwy do ognia, bo kiedy potykasz się jeden o drugiego we własnych (nawet tymczasowych) czterech kontach, po pewnym czasie końcu ci się cierpliwość i dochodzi do sprzeczek. Na całe szczęście w domku letniskowym Jonathana, w którym obecnie mieszkała rodzina Kellych, był jeszcze wolny pokój, który Hannibal mógł zająć, i nie było większych problemów z tym, by młodszy Selwyn do nich dołączył. Dom w Brighton był o wiele (oczywiście) większy, niż mieszkanie Henry'ego, więc nie powinno być problemem dla pięciu osób i psa, by mieszkać pod jednym dachem i nie wpadać na siebie nawzajem przy każdym kroku.
Huk zamykanego kufra był momentem, który wyznaczył koniec tej części akcji Przeprowadzka, i którego Jessie nie spodziewał się w tym konkretnym momencie, przez co wzdrygnął się, zaskoczony (bo akurat rozglądał się za czymś innym i nie patrzył, co robił Selwyn).
-Jesteś pewien? - odezwał się po kilku wdechach. -Ulubiony kubek? Szczęśliwe skarpety? Nie rozwieszałeś żadnego prania, którego zapomniałeś zdjąć?
Trochę głupio mu było, że robili to za plecami Henry'ego, ale może i dla niego i dla Hannibala w sumie było to lepsze rozwiązanie? Łażenie z jednego miejsca w drugie, które było nieodłącznym elementem przeprowadzki, mogło jeszcze bardziej wkurzyć Lockharta, a z tego, co mówił Hannibal, Henry nie był ostatnio w najlepszym humorze. Nie, żeby był w jakimś wyśmienitym, kiedy Jessie ostatnio go widział.
-Powiedziałeś w ogóle Henry'emu, że się przenosisz? - spytał, kiedy Hannibal zmniejszył swój kufer. -Może się wkurzyć, jak wróci do domu i zobaczy, że zniknąłeś ze wszystkimi swoimi rzeczami, a ostatnio, kiedy go widziałem, już był w dość... bojowym nastroju - z grymasem potarł szczękę, która rozbolała go na samo wspomnienie tamtego wieczoru w barze.
Na samo brzmienie słowa "motor" oczy mu się zaświeciły, a na twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
-No chyba nie myślałeś, żeby mnie tu zostawić i skazywać na autobusy i teleportację, nie? Jadę z tobą.
Hannibal miał motor. Kurczę, jakby Jessie pomyślał o tym miesiąc wcześniej, to może udałoby mu się namówić Hana na jakiś wyścig.
!Strach przed imieniem
Mieszkanie Henry'ego faktycznie było małe i w sumie przestawało być dziwnym, że chłopaki się nie dogadali. Różnica charakterów robiła swoje, a mała przestrzeń jeszcze dolewała oliwy do ognia, bo kiedy potykasz się jeden o drugiego we własnych (nawet tymczasowych) czterech kontach, po pewnym czasie końcu ci się cierpliwość i dochodzi do sprzeczek. Na całe szczęście w domku letniskowym Jonathana, w którym obecnie mieszkała rodzina Kellych, był jeszcze wolny pokój, który Hannibal mógł zająć, i nie było większych problemów z tym, by młodszy Selwyn do nich dołączył. Dom w Brighton był o wiele (oczywiście) większy, niż mieszkanie Henry'ego, więc nie powinno być problemem dla pięciu osób i psa, by mieszkać pod jednym dachem i nie wpadać na siebie nawzajem przy każdym kroku.
Huk zamykanego kufra był momentem, który wyznaczył koniec tej części akcji Przeprowadzka, i którego Jessie nie spodziewał się w tym konkretnym momencie, przez co wzdrygnął się, zaskoczony (bo akurat rozglądał się za czymś innym i nie patrzył, co robił Selwyn).
-Jesteś pewien? - odezwał się po kilku wdechach. -Ulubiony kubek? Szczęśliwe skarpety? Nie rozwieszałeś żadnego prania, którego zapomniałeś zdjąć?
Trochę głupio mu było, że robili to za plecami Henry'ego, ale może i dla niego i dla Hannibala w sumie było to lepsze rozwiązanie? Łażenie z jednego miejsca w drugie, które było nieodłącznym elementem przeprowadzki, mogło jeszcze bardziej wkurzyć Lockharta, a z tego, co mówił Hannibal, Henry nie był ostatnio w najlepszym humorze. Nie, żeby był w jakimś wyśmienitym, kiedy Jessie ostatnio go widział.
-Powiedziałeś w ogóle Henry'emu, że się przenosisz? - spytał, kiedy Hannibal zmniejszył swój kufer. -Może się wkurzyć, jak wróci do domu i zobaczy, że zniknąłeś ze wszystkimi swoimi rzeczami, a ostatnio, kiedy go widziałem, już był w dość... bojowym nastroju - z grymasem potarł szczękę, która rozbolała go na samo wspomnienie tamtego wieczoru w barze.
Na samo brzmienie słowa "motor" oczy mu się zaświeciły, a na twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
-No chyba nie myślałeś, żeby mnie tu zostawić i skazywać na autobusy i teleportację, nie? Jadę z tobą.
Hannibal miał motor. Kurczę, jakby Jessie pomyślał o tym miesiąc wcześniej, to może udałoby mu się namówić Hana na jakiś wyścig.
!Strach przed imieniem