Zasługiwali na krótką chwilę, na to by choć na moment schować się przed całym światem, bo sporo się wydarzyło, wiele spotkało ich tej nocy, nie mieli okazji zaczerpnąć głębokiego oddechu. Nie miała pojęcia dokąd ją prowadził, to nie było jednak istotne, kiedy trzymała jego dłoń w swojej i wszystko wydawało się być właściwe. Nie liczył się smród Nokturnu, te wszystkie paskudne kamienice, które mijali nie miały żadnego znaczenia, dla niej to i tak w tej chwili było najpiękniejsze miejsce na świecie bo była tutaj z nim, a przed chwilą wzięli ślub. No wzięli udział w jakimś dziwnym, starym rytuale, który splótł na zawsze ze sobą ich drogi, to było niesamowite i cudowne i chyba nie była sobie w stanie wyobrazić tego wszystkiego lepiej.
Znaleźli się na tym wąskim podwórku, które było naprawdę klaustrofobiczne, świat znowu na moment się zatrzymał, chociaż nie powinien, ale jednak ponownie dostali swoją szansę. Zatracili się w tym pocałunku, który przypieczętował to, co wydarzyło się tej nocy. Pierwszy pocałunek jako małżeństwo, wszystko mieli dzisiaj robić po raz pierwszy, zaczynali nowe życie, razem. To było niesamowite. Czuła dziwną lekkość, entuzjazm, pojawiło się bardzo dużo emocji, które były naprawdę przyjemne, miała wrażenie, że emanowała jakimś światłem, które dzisiaj się w niej pojawiło. Wszystkie troski odeszły, była tylko i wyłącznie nadzieja na to, że teraz będzie tylko lepiej, bo jak miałoby być, z nim zawsze było lepiej.
Być może to wydarzyło się szybko, mogło wydawać się nieprzemyślane, spontaniczne, jednak tylko oni wiedzieli jak długo wokół siebie krążyli, jak głęboko sięgała ta więź. Wszystko zaczęło się tamtego pierwszego września, kiedy trafiła z nim do jednego przedziału, już wtedy wiedziała, że będzie dla niej kimś wyjątkowym i mimo tego, że ta droga nie była przyjemna, to w końcu skończyła jako jego żona, a teraz całowała go, jakby jutra miało nie być w jakimś obskurnym podwórku na Nokturnie, naprawdę nie przewidziałaby tego, jak zakończy się ta historia, a może rozpocznie, przecież to był dopiero ich początek, nowa droga, którą wybrali, którą przypieczętowali, czego świadkiem była tamta zaklinaczka. Swoją drogą, nie mogłaby sobie wymarzyć piękniejszej ceremonii, tylko oni, przed sobą, połączeni rytuałem.
- Warto było, co nie? - Zapytała jeszcze nie mogąc zapanować nad uśmiechem, który pojawił się na jej twarzy. Prosta sprawa, oddał starej babie prawie całe swoje pieniądze, nie ma się co dziwić, że tak ochoczo podeszła do sprawy i się zaangażowała. Pewnie nie widziała takich pieniędzy od lat. Nie było to szczególnie rozsądne, ale cóż, skoro chcieli ślubu teraz, od ręki, to nie mieli za bardzo innego wyboru. To było popaprane, szalone dokładnie tak jak oni, już dawno przecież ustalili, że nie byli całkiem normalni.
Oczywiście, że było warto, dla tych wszystkich pocałunków, dla wspólnego życia, które miało być teraz najlepsze. Pocałował ją ponownie, poczuła palce zaciskające się na jej biodrze, zupełnie nie przejęli się najwyraźniej tym, że nieco przepłacili za usługi tej starej zaklinaczki, nie było się przecież czym przejmować, już nie.
Powinna mu była powiedzieć o tym wcześniej, jednak trochę nie było okazji, zresztą, czy właściwie było o czym mówić, ktoś zdemolował jej mieszkanko, jej azyl, takie rzeczy się zdarzały, chyba? Nie wspominała o szczegółach, to nie był na to odpowiedni moment, nie chciała psuć im tej nocy, która przecież powinna być najpiękniejszą ze wszystkich. Bez sensu było teraz to rozdrapywać, bo przecież to i tak niczego nie zmieniało.
Bardziej wspomniała o tym, bo nie mieli tak naprawdę dokąd pójść. Mieszkała u rodziców, co było dla niej symbolem porażki, tego, że sobie sama nie poradziła, nie była w stanie zapewnić sobie miejsca do bytowania, niczym mała dziewczynka, więc wróciła do domu rodzinnego.
Kto? Nie wiedziała kto, nie miała pojęcia komu przeszkadzała na tyle, że postanowił zniszczyć jej dom. Próbowała się tego domyślić, ale jakoś odpowiedź nie przychodziła. Zresztą też nie do końca wiedziała, jak udało się tej osobie wejść do środka, bo przecież Benjy o to zadbał, nie chciała jednak teraz o tym myśleć. Wzruszyła więc jedynie ramionami, jakby to miała być odpowiedź na wszystko. Nie miała pojęcia kto to zrobił, nie chciała tego wiedzieć, może był to jakiś dziwny zbieg okoliczności, jasne, na pewno, szkoda tylko, ze wszystko wyglądało raczej jak zemsta, tylko nie do końca wiedziała, kogo skrzywdziła. Wypadałoby jednak znaleźć jakieś rozwiązanie, poszukać możliwości, byli nowożeńcami, potrzebowali swojego własnego kąta, co do tego nie miała najmniejszych wątpliwości.
Patrzyła na niego cały czas, nawet na moment nie odwróciła wzroku, wiedziała do czego zmierzał, miała zamiar słuchać go uważnie, co też nie było niczym nowym - zawsze to przecież robiła. Zapewne jak zawsze coś wymyśli, pojawiał się problem, musiało istnieć na niego rozwiązanie, bardzo prosta sprawa. To jej nie było odpowiednie na ten moment, wybrała najprostszą opcję z możliwych, wróciła do swojego starego pokoju, bo tak jak mówili rodzice, zawsze znajdzie się u nich dla niej miejsce. Nie, aby jakoś szczególnie podobało się jej spanie w tym łóżku z różowym baldachimem w towarzystwie kilkunastu pluszaków, które nadal tam były z jakiegoś sentymentu, pogodziła się z tym jednak bo to miało być tylko na chwilę, chociaż miała wrażenie, że rodzice wyjątkowo ucieszyli się z tego, że do nich wróciła. Ojciec chodził jakiś taki bardziej zadowolony, kiedy widział, kiedy wraca do domu i że nie wychodzi z niego zbyt często, czego do końca nie rozumiała, bo przecież była dorosła.
- Słucham. - Powiedziała cicho, przecież zawsze go słuchała, to nie było żadną nowością. Nachylił się nad nią, tak, że praktycznie muskał ustami jej włosy, łatwo jej było przywyknąć do tego, że tak miało być już na zawsze. Razem, przeciwko wszystkiemu, przeciwko problemom, małym i dużym, nigdy nie będzie już sama. Odetchnęła cicho, czuła ulgę, ogromną ulgę, że tak im się to poskładało.
- Nie mogę się z tym nie zgodzić. - Miał rację, oczywiście, że miał rację, mogła wziąć ślub na Nokturnie, ale nie zamierzała pieczętować ich związku w tym miejscu, nie w tej obskurnej dziupli, w której czasem zdarzało jej się bywać, to nie było miejsce, w którym chciałaby się w nim zatracić, a nie da się ukryć, że nie mogła się doczekać tego momentu. Pierwszy raz będą się kochać jako małżeństwo, należąc już tylko wyłącznie do siebie. To miało być niesamowitym przeżyciem, Nokturn nie był tego godny, co do tego nie miała najmniejszych wątpliwości, zresztą jej pokoik w domu rodzinnym wcale nie wypadał dobrze przy Nokturnie.
Widziała to w jego oczach, nie zamierzał pozwolić na to, żeby skończyli, a może wręcz zaczęli w tym miejscu. Znała tę determinację, podejrzewała, że już znalazł jakieś rozwiązanie, jak zawsze był krok przed nią.
Przymknęła na moment oczy, naprawdę nie chciała się roześmiać na te słowa. Dom w Dorset... ten rytuał naprawdę ich wiele kosztował, chyba nie zakładała, że to była, aż tak wielka suma pieniędzy. - Dobrze, coś wymyślimy. - Naprawdę starała się brzmieć tak, jakby w to wierzyła, jednak było już późno, co nieco ograniczało ich możliwości, z drugiej strony o tej porze nie powinno im się udać wziąć ślubu, ale to zrobili, więc może faktycznie nie powinna od razu zakładać najgorszego scenariusza. Nic nie miało im przeszkodzić w tym, aby ta noc była idealna, na taką na jaką zasługiwali. Przyciągnął ją do siebie, trwała w tym jego uścisku, tak właściwie to miała wrażenie, że jej cały świat znajduje się właśnie tutaj.
- Są to całkiem wysokie wymagania. - Ruszyli ponownie przed siebie, znowu w nieznane, bo póki co nie mieli żadnego planu, kiedy jednak miała palce splecione z jego, to nie było ważne, wiedziała, że tak, czy siak zaraz uda im się coś wymyślić. Nie miała co do tego najmniejszych wątpliwości.
Dostrzegała, że Benjy już zaczął kalkulować, układał plan, widziała to po jego mimice, miał ten swój wyraz twarzy, którego nie dało się pomylić z niczym innym. No i wtedy znowu się odezwał. - Może już lepiej nigdy do tego nie wracajmy, zaklinaczka przypadkiem chyba trafiła na najlepszą okazję w swoim życiu. - Nie sądziła, że ktoś byłby w stanie jej zapłacić za jakąkolwiek usługę hojniej niż oni tej nocy.
Bardzo szybko podsunął jej możliwości. Chyba nie do końca tego się spodziewała. Nie powinna jednak zapominać, że pewnych rzeczy nie dało się z człowieka wyplenić. Nadal, gdzieś tam pod spodem miał w sobie coś z tego chłopca, który wiedział, czym jest luksus. - Moglibyśmy rzucić monetą, wybierz dwa i niech los zadecyduje za nas. - Ten dzień był inny od wszystkich, dlaczego by więc nie pozwolić na to, żeby znowu wszystko wyklarowało się samo?
- Savoy albo Dorchester, orzeł, reszka. - Dwie pierwsze opcje, bo czemu by nie. Skoro to miała być wyjątkowa noc, mogli sobie pozwolić na coś takiego, wyjątkowego. - Tylko, czy mamy jakąś monetę? - W końcu oddali swoje sakiewki zaklinaczce.
- Nie mam innych życzeń, wszystkie moje już się spełniły, najważniejsze, że będziemy razem, w miejscu innym niż Nokturn, gdzie nikt nie będzie nam przeszkadzał, gdzie będziemy mogli na chwilę zniknąć. - Ukryć się przed całym światem, aby w końcu być razem, w końcu przypieczętować tę zmianę.
Zabawne było to, że dyskutowali o wyborze miejsca w którym mieli spędzić noc na tym obskurnym Nokturnie, zwłaszcza, kiedy wspominał o najlepszych hotelach w Londynie, nie wydawało jej się, aby to miejsce często widziało takie dyskusje i rozważania, ale to właśnie było ich. Istnieli gdzieś pomiędzy tymi wszystkimi światami i mogli czerpać z nich wszystkich.
- Muszę być w ministerstwie po południu, więc mamy trochę czasu, który możemy odpowiednio wykorzystać. - Dopiero za kilkanaście godzin będzie musiała pojawić się w pracy, na szczęście nie najgorzej się to ułożyło, chociaż był to odpowiedni moment na to, by wykorzystać te wszystkie dni urlopu, które zbierała, bo nie miała w zwyczaju z nich korzystać, na pewno nie znajdzie na to lepszego momentu.
- Tak, jest w tym nieco ironii, ale nie przeszkodzi to nam w tym, żebyś wrócił do korzeni, coś czuje, że nadal będziesz potrafił się w tym odnaleźć. - Mimo, że przecież musiał się w dość drastyczny sposób pozbyć tych naleciałości, czy przyzwyczajeń, to na pewno taki powrót, na jedną noc nie będzie żadnym grzechem, zasługiwali na wszystko, co najlepsze.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control