03.12.2025, 22:39 ✶
Razem z Gabrielem potwierdzam swoją tożsamość, wchodzę do środka i piję eliksir.
Lucy od bardzo dawna nie chodziła na żadne bale głownie dlatego, że chciała wszystkim, czy raczej samej sobie, pokazać, że balów już nie lubi. Ale to był bal maskowy. No i Gabriel bardzo chciał iść, a ona z jakiegoś dziwnego powodu lubiła zarówno bale maskowe, jak i Gabriela. Z tym, że to pierwsze przynajmniej lubiła cały czas tak samo, kiedy w przypadku tego drugiego, każdy kolejny dzień magicznie sprawiał, że sympatia wobec irytującego wampira tylko w niej rosła.
I to bardzo rosła.
Zdecydowanie za bardzo.
I jeszcze jej to nie przeszkadzało.
Skończyło się więc tak, że w pewien sposób poszli na ten bal razem, nawet jeśli Gabriel musiał się nieco bardziej postarać aby otrzymać zaproszenie.
Znalezienie maski nie zajęło jej dużo czasu. Na całe szczęście podczas swojego długiego życia zgromadziła ich parę jako ładne pamiątki z podróży i zaoferowała Gabrielowi, o ile potrzebował, że mógł wybrać coś z jej kolekcji. Dlatego też najwyraźnieje postanowił założyć na oczy coś absurdalnego. Z sukienką problem był natomiast nieco większy i wymagał od niej dużej zapłaty u krawców, ale wampirzyca zdecydowanie nie narzekała na efekty. Prezentowała się w końcu całkiem dobrze w swojej czerwonej kreacji i białej, porcelanowej maski, ozdobionej motywem z róż i czarnymi perłami.
– Jeśli zaraz nie przestaniesz się tak uśmiechać, ktoś jeszcze pomyśli, że wkradłeś się tutaj nielegalnie – mruknęła do Gabriela, gdy ochroniarze już zweryfikowali ich tożsamość. W pierwszej chwili się wahała, ale ostatecznie przyjęła buteleczkę z eliksirem, uznając że w najgorszym wypadku to Gabriel przez chwilę będzie musiał być tym odpowiedzialnym. Zresztą to była tylko kropla w morzu szaleństwa, jakim był dzisiejszy wieczór, bo w końcu była tutaj, na balu maskowym, z Gabrielem u boku i to jeszcze w rezydencji ludzi, którzy byli jej rodziną.
– Ładnie tu – mruknęła i wypiła eliksir.
!eliksiry