03.12.2025, 23:18 ✶
– Jestem już dorosła, możesz przy mnie klnąć – powiedziała cicho, próbując uśmiechnąć się przez łzy. Nie wyszło jej to szczególnie, więc na chwilę po prostu wtuliła się w ojca i przymknęła oczy. Nie czuła się dorosła, a zwłaszcza dzisiaj. W ogóle miała wrażenie, że ta cała dorosłość nie istnieje, a po prostu nastaje taki moment w życiu gdzie wszystko (dosłownie) płonie, a człowiek musi jakoś sobie zacząć z tym radzić bez względu na to, czy tego chce czy nie. Ale przekleństwa jej nie przeszkadzały. Może właśnie po to one były. Aby jakoś radzić sobie z tym udawaniem dorosłych, bo było to strasznie wkurw... Wkurzające.
Tata na chwile odsunął ją od siebie, tylko po to aby zaraz ponownie zamknąć najmłodszą Bletchley w uścisku. Wzrok Hesti uciekł jednak na chwilę na bok, tam gdzie chwilę temu pojawił się Shafiq. Ściany mają uszy... Niby tata mu ufał, ale skoro mówił coś takiego.
– Czy on... – spytała najciszej jak się tylko dało. – Czy on... Wiem, że mu ufasz, ale no wiesz? Jest bardzo za Ministerstwem? Ugh... To takie dziwne. Przecież oni powinni dbać o wszystko. Komu mamy ufać jak nie...
Jak nie ludziom, którzy mieli być symbolem troski o ich społeczność. Ludziom, którzy najwyraźniej nie byli gotowi na tę katastrofę. Chyba nie chciała dłużej o tym myśleć. Chciała przez chwilę udać, że wszystko było w porządku. Objęła ojca jeszcza mocniej i wyszeptała:
– Chyba jestem zbyt głodna by o tym myśleć. Chcesz iść ze mną na makaron?
Tata na chwile odsunął ją od siebie, tylko po to aby zaraz ponownie zamknąć najmłodszą Bletchley w uścisku. Wzrok Hesti uciekł jednak na chwilę na bok, tam gdzie chwilę temu pojawił się Shafiq. Ściany mają uszy... Niby tata mu ufał, ale skoro mówił coś takiego.
– Czy on... – spytała najciszej jak się tylko dało. – Czy on... Wiem, że mu ufasz, ale no wiesz? Jest bardzo za Ministerstwem? Ugh... To takie dziwne. Przecież oni powinni dbać o wszystko. Komu mamy ufać jak nie...
Jak nie ludziom, którzy mieli być symbolem troski o ich społeczność. Ludziom, którzy najwyraźniej nie byli gotowi na tę katastrofę. Chyba nie chciała dłużej o tym myśleć. Chciała przez chwilę udać, że wszystko było w porządku. Objęła ojca jeszcza mocniej i wyszeptała:
– Chyba jestem zbyt głodna by o tym myśleć. Chcesz iść ze mną na makaron?