04.12.2025, 09:30 ✶
Christopher nie należał do skromnych ludzi. Jego szata też więc nie była skromna, a jeżeli zrezygnował z bardziej ekstrawaganckich ozdób, to głównie dlatego, że wiedział, że w obecnych warunkach, gdyby do prasy przemknęło jakieś zdjęcie, zostanie za nie skrytykowany. Nie żeby krytyka mocno go dotykała - ale aż za dobrze rozumiał, że ubrania powinny odpowiadać okazji.
Przywdział więc własny projekt, jeden z niewielu spod jego ręki dedykowanych mężczyznom, a konkretnie jemu, w barwach głębokiej czerni oraz starego złota, którym na ciemnym materiale znaczyły się wzory. Jego maska, dopasowana do stroju, utrzymana w tej samej kolorystyce, zasłaniała tylko górną część twarzy - dość, aby ktoś, kto nie znał go dobrze, nie rozpoznał na pierwszy rzut oka, ale też nie dość, by całkiem kryć tożsamość, jak robili to niektórzy na przyjęciu. Być może uznał, że taki model lepiej pasuje do jego szaty. A może po prostu chciał być rozpoznany.
- Wyglądasz olśniewająco - powiedział zarówno z powodu pewnej wyuczonej kurtuazji, jak i dlatego, że jego towarzyszka faktycznie wyglądała zachwycająco. Zaoferował jej ramię, gdy szli ku głównemu wejściu, by zsunąć maski. Zastanowił się przy tym przelotnie, czy ochrona musiała spędzić bardzo dużo czasu nad zdjęciami angielskiej socjety - i co w sytuacji, gdy dostali jakieś mało aktualne zdjęcie albo którąś z pań pomimo maski użyła więcej makijażu niż zwykle... - Ten bal to pomysł ojca Louvaina? - spytał, gdy minęli już ochroniarzy i ruszyli dalej, pośród przebywających par. Wzrok Christophera przesuwał się po tych, którzy przyszli przed nimi, z pewnym zainteresowaniem, bo choć większości gości nie mógł rozpoznać, to bezbłędnie odgadywał, czy dany strój pochodził od Rosierów, z kolekcji jednego z zagranicznych domów mody, z szafy prababci czy wyglądał na dzieło niezależnego krawca... i czy ten niezależny krawiec używał dobrych materiałów. Dobór kolorów, dobranie do figury, wykończenia. - Jestem ciekaw, czy zdołał namówić swojego najstarszego syna, by się pojawił - dodał, a potem spojrzał na czarownicę, która podała mu eliksir. Obrócił fiolkę w palcach, wzrok utkwiwszy na moment w kobiecie, której wyrosły anielskie skrzydła.
- Ekstrawaganckie - ocenił, ale nie mógł odmówić sobie dobrej zabawy, a i nie wątpił, że Lestrangowie po Spalonej Nocy nie pozwolą sobie na żaden skandal, wypił więc swoją porcję bez wahania.
!eliksiry
Przywdział więc własny projekt, jeden z niewielu spod jego ręki dedykowanych mężczyznom, a konkretnie jemu, w barwach głębokiej czerni oraz starego złota, którym na ciemnym materiale znaczyły się wzory. Jego maska, dopasowana do stroju, utrzymana w tej samej kolorystyce, zasłaniała tylko górną część twarzy - dość, aby ktoś, kto nie znał go dobrze, nie rozpoznał na pierwszy rzut oka, ale też nie dość, by całkiem kryć tożsamość, jak robili to niektórzy na przyjęciu. Być może uznał, że taki model lepiej pasuje do jego szaty. A może po prostu chciał być rozpoznany.
- Wyglądasz olśniewająco - powiedział zarówno z powodu pewnej wyuczonej kurtuazji, jak i dlatego, że jego towarzyszka faktycznie wyglądała zachwycająco. Zaoferował jej ramię, gdy szli ku głównemu wejściu, by zsunąć maski. Zastanowił się przy tym przelotnie, czy ochrona musiała spędzić bardzo dużo czasu nad zdjęciami angielskiej socjety - i co w sytuacji, gdy dostali jakieś mało aktualne zdjęcie albo którąś z pań pomimo maski użyła więcej makijażu niż zwykle... - Ten bal to pomysł ojca Louvaina? - spytał, gdy minęli już ochroniarzy i ruszyli dalej, pośród przebywających par. Wzrok Christophera przesuwał się po tych, którzy przyszli przed nimi, z pewnym zainteresowaniem, bo choć większości gości nie mógł rozpoznać, to bezbłędnie odgadywał, czy dany strój pochodził od Rosierów, z kolekcji jednego z zagranicznych domów mody, z szafy prababci czy wyglądał na dzieło niezależnego krawca... i czy ten niezależny krawiec używał dobrych materiałów. Dobór kolorów, dobranie do figury, wykończenia. - Jestem ciekaw, czy zdołał namówić swojego najstarszego syna, by się pojawił - dodał, a potem spojrzał na czarownicę, która podała mu eliksir. Obrócił fiolkę w palcach, wzrok utkwiwszy na moment w kobiecie, której wyrosły anielskie skrzydła.
- Ekstrawaganckie - ocenił, ale nie mógł odmówić sobie dobrej zabawy, a i nie wątpił, że Lestrangowie po Spalonej Nocy nie pozwolą sobie na żaden skandal, wypił więc swoją porcję bez wahania.
!eliksiry