04.12.2025, 10:55 ✶
Jestem elfem.
Taki se był ten eliksir. Atreus co prawda specjalistą od warzonych w kociołku cieczy nie był, ale wlewał w siebie naprawdę przeróżne rzeczy. W takich ilościach, żeby móc jasno i wyraźnie powiedzieć, że dupy nie urwało. Pokręcił nosem, spojrzał na Brennę i chyba go za te myśli pokarało.
Perspektywa zmieniła się nagle. W jednej chwili patrzył Longbottom prosto w oczy, chcąc wyrazić swoją opinię, a w drugiej stała przed nim w formie gigantycznej kobiety. Pewnie wpadłby w osłupienie trwające nieco dłużej niż sekundę, gdyby nie fakt że doskonale znał podobne zmiany perspektywy. Dlatego w odpowiedzi na wypowiedziane przez Brennę imię, ta usłyszała tylko wściekłe brzęczenie.
W rzeczywistości Atreus klął właśnie na czym tylko świat stał. Przeklinał Lestrange'ów do szóstego pokolenia wstecz i wprzód, jakby miało mu to odbić wszystko, czego tylko doświadczał. Może lepiej było mu dać tkwić we własnej wściekłości, ale jego partnerka poszła chyba po rozum do głowy i kiedy tylko usłyszał w swoim umyśle jej słowa, na momen brzęczenie ucichło.
KURWA JEBANA ICH MAĆ. NIECH KURWA WSZYSTKICH MERLIN W DU - gruchnęło w głowie Brenny głośno i wyraźnie, a zostało urwane w momencie, kiedy ta pochyliła się nad nim i złapała go. - Niech ja tylko któregoś tutaj z tym zasranym nazwiskiem dorwę. Klnę się na Matkę. Gdzie ta twoja psiapsi Viczka co? Pewnie wiesz. Albo chuj, gdzie ten Lou... - rozejrzał się w prawo i lewo, ale minus był taki, że wszyscy mieli maski. - BRENNA! Bren powiedz mi, ale tylko szczerze... wyglądam tak samo dobrze, prawda? Nic mi nie zmniejszyło wprost proporcjonalnie??? Ręce? Nogi?
Taki se był ten eliksir. Atreus co prawda specjalistą od warzonych w kociołku cieczy nie był, ale wlewał w siebie naprawdę przeróżne rzeczy. W takich ilościach, żeby móc jasno i wyraźnie powiedzieć, że dupy nie urwało. Pokręcił nosem, spojrzał na Brennę i chyba go za te myśli pokarało.
Perspektywa zmieniła się nagle. W jednej chwili patrzył Longbottom prosto w oczy, chcąc wyrazić swoją opinię, a w drugiej stała przed nim w formie gigantycznej kobiety. Pewnie wpadłby w osłupienie trwające nieco dłużej niż sekundę, gdyby nie fakt że doskonale znał podobne zmiany perspektywy. Dlatego w odpowiedzi na wypowiedziane przez Brennę imię, ta usłyszała tylko wściekłe brzęczenie.
W rzeczywistości Atreus klął właśnie na czym tylko świat stał. Przeklinał Lestrange'ów do szóstego pokolenia wstecz i wprzód, jakby miało mu to odbić wszystko, czego tylko doświadczał. Może lepiej było mu dać tkwić we własnej wściekłości, ale jego partnerka poszła chyba po rozum do głowy i kiedy tylko usłyszał w swoim umyśle jej słowa, na momen brzęczenie ucichło.
KURWA JEBANA ICH MAĆ. NIECH KURWA WSZYSTKICH MERLIN W DU - gruchnęło w głowie Brenny głośno i wyraźnie, a zostało urwane w momencie, kiedy ta pochyliła się nad nim i złapała go. - Niech ja tylko któregoś tutaj z tym zasranym nazwiskiem dorwę. Klnę się na Matkę. Gdzie ta twoja psiapsi Viczka co? Pewnie wiesz. Albo chuj, gdzie ten Lou... - rozejrzał się w prawo i lewo, ale minus był taki, że wszyscy mieli maski. - BRENNA! Bren powiedz mi, ale tylko szczerze... wyglądam tak samo dobrze, prawda? Nic mi nie zmniejszyło wprost proporcjonalnie??? Ręce? Nogi?