04.12.2025, 11:09 ✶
Pytam pań jak długo potrwa zamiana w elfa i zabieram elfa trochę na bok
Wróżka… brzęczała.
I Brenna, wciąż skonfundowana, zaczęła nawet myśleć, że może miała przed sobą zwykłego elfa z ogrodu Lestrangów, a Atreus stał się niewidzialny, teleportowało go albo coś gorszego, w tej chwili jednak w jej głowie rozbrzmiały jego krzyki. Posłane w taki sposób, że aż drgnęła, jakby została popchnięta fizycznie – wciąż nie do końca przywykła do tego sposobu komunikacji, a do tej pory w ten sposób w jej głowie ktoś wydzierał się raz, i była to Heather, informująca, że Londyn płonie.
Próbując skupić się na tyle, by zrozumieć wszystko, co do niej nadawał, ujęła go ostrożnie, by nie połamać skrzydeł.
– Czy to długo potrwa? – spytała, zwracając się do jednej z kobiet, tonem absolutnie neutralnym, nie wskazującym na to, że gdyby transformacja miała być permanentna, to tutaj wybuchł by mały skandal, bo chyba natychmiast dokonałaby aresztowania. A gdy uzyskała odpowiedź, wskazującą jednak na to, że Atreus nie zostanie elfem, uśmiechnęła się do mężczyzny, który wszedł za nimi (zdawało się jej, że to Robert, ale nie była stu procentowo pewna) i ruszyła nieco na bok. Gdzieś, gdzie nie będzie bardzo wielu szerokich balowych sukien, obcasów, i rąk, które mogły uszkodzić biednego elfa.
To zaraz minie, uspokoiła go, trzymając na wszelki wypadek tak, by przypadkiem nie uciekł i nie postanowił kopnąć małą nóżką prosto w nos czarownicy, która dała mu ten eliksir. Skąd mam wiedzieć? Wiem, jaką ma sukienkę. Vika, nie Lou, on mam nadzieję nie przyjdzie w sukience.
Wywołałoby to całkiem spory skandal towarzyski, a Lestrangowie chyba tych mieli dostatecznie dużo po weselu Blacków.
Hm… masz bardzo ładne skrzydła. Błyszczą. Może nawet możesz teraz latać – oświadczyła, unosząc nieco wyżej dłoń, by się mu przyjrzeć, trochę przejęta, a trochę rozbawiona, bo naprawdę ciężko było nie mieć ochoty parsknąć śmiechem, gdy jego głównym zmartwieniem było to, czy wygląda dostatecznie dobrze. Jako wróżka.
Wróżka… brzęczała.
I Brenna, wciąż skonfundowana, zaczęła nawet myśleć, że może miała przed sobą zwykłego elfa z ogrodu Lestrangów, a Atreus stał się niewidzialny, teleportowało go albo coś gorszego, w tej chwili jednak w jej głowie rozbrzmiały jego krzyki. Posłane w taki sposób, że aż drgnęła, jakby została popchnięta fizycznie – wciąż nie do końca przywykła do tego sposobu komunikacji, a do tej pory w ten sposób w jej głowie ktoś wydzierał się raz, i była to Heather, informująca, że Londyn płonie.
Próbując skupić się na tyle, by zrozumieć wszystko, co do niej nadawał, ujęła go ostrożnie, by nie połamać skrzydeł.
– Czy to długo potrwa? – spytała, zwracając się do jednej z kobiet, tonem absolutnie neutralnym, nie wskazującym na to, że gdyby transformacja miała być permanentna, to tutaj wybuchł by mały skandal, bo chyba natychmiast dokonałaby aresztowania. A gdy uzyskała odpowiedź, wskazującą jednak na to, że Atreus nie zostanie elfem, uśmiechnęła się do mężczyzny, który wszedł za nimi (zdawało się jej, że to Robert, ale nie była stu procentowo pewna) i ruszyła nieco na bok. Gdzieś, gdzie nie będzie bardzo wielu szerokich balowych sukien, obcasów, i rąk, które mogły uszkodzić biednego elfa.
To zaraz minie, uspokoiła go, trzymając na wszelki wypadek tak, by przypadkiem nie uciekł i nie postanowił kopnąć małą nóżką prosto w nos czarownicy, która dała mu ten eliksir. Skąd mam wiedzieć? Wiem, jaką ma sukienkę. Vika, nie Lou, on mam nadzieję nie przyjdzie w sukience.
Wywołałoby to całkiem spory skandal towarzyski, a Lestrangowie chyba tych mieli dostatecznie dużo po weselu Blacków.
Hm… masz bardzo ładne skrzydła. Błyszczą. Może nawet możesz teraz latać – oświadczyła, unosząc nieco wyżej dłoń, by się mu przyjrzeć, trochę przejęta, a trochę rozbawiona, bo naprawdę ciężko było nie mieć ochoty parsknąć śmiechem, gdy jego głównym zmartwieniem było to, czy wygląda dostatecznie dobrze. Jako wróżka.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.