• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
1 2 3 4 Dalej »
[09.10.1972] just a moment | Prudence, Benjy

[09.10.1972] just a moment | Prudence, Benjy
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#5
04.12.2025, 12:12  ✶  

Musiał do tego przywyknąć, tak jak i ona musiała przywyknąć do tego, że będzie wracał do domu nieco poturbowany, to miała być ich nowa rzeczywistość. Był w tym jakiś pozytyw, bo przynajmniej miała pewność, że będzie pod dobrą opieką - już ona się o to postara.

Najpierw obowiązki, później przyjemności, czuła potrzebę sprawdzenia, jak bardzo źle z nim było, bo niby utrzymywał się na nogach, niby nie miał problemów z poruszaniem się, niby udawał, że wszystko jest w porządku, ale jednak wolała to wszystko sprawdzić. Prue była bardzo skrupulatna jeśli chodziło o takie rzeczy, w przeciwieństwie do Benjy'ego nie miała zamiaru lekceważyć żadnego symptomu.

Wbiła w niego swoje spojrzenie, wpatrywała się w mężczyznę krótką chwilę, pokręciła przy tym głową z dezaprobatą, chociaż trudno jej było utrzymać powagę. Nazwał ją panią Fenwick, co spowodowało, że kąciki ust drgnęły jej w niewielkim uśmiechu. - Najważniejsze, że dążymy do jednego, cel chyba nie jest najbardziej istotny? - Próbowała się nie zaśmiać, chociaż nie było to wcale takie łatwe, oczywiście, że musiał się odezwać, nie mógł nie wykorzystać okazji. Perfekcyjnie opanowali sztukę kompromisu, prawda?

- Nic, nic, tak naprawdę to jeszcze porządnie nie zaczęłam, to dopiero przed Tobą. - Mała rozgrzewka przed startem, on nie miał pojęcia na co się pisał, może to i dobrze, chociaż było już za późno na to, żeby się wycofać, bo wzięli ślub, będzie musiał się z tym pogodzić. Będzie go oglądać do skutku, kiedy tylko będzie miała na to ochotę.

- Dobrze się starzeją po czterech? Przed Tobą jeszcze jakiś tydzień, może dłużej, który będzie wiązał się ze zmianą kolorów Twojej twarzy, przejdziesz przez wszystkie kolory, fiolety, błękity, róże, aż w końcu Ci się to zagoi. - Nie mogła się powstrzymać przed swoją specjalistyczną opinią, która tak właściwie niczego nie wnosiła, bo przecież to miało zejść, prędzej, czy później. - Chyba, że będziesz regularnie to smarował maścią, ale podejrzewam, że raczej tego nie widzisz? - To mogło przyspieszyć cały proces, jednak Benjy nie wyglądał na kogoś, komu chociaż odrobinę na tym zależało, obrzęk byłby mniejszy, będzie musiała, co ma pod ręką, bo zabrała ze sobą tylko najbardziej potrzebne medykamenty.

- Skarbie, nie twierdzę, że jest to ewenement, tylko to żona Twojego przyjaciela, to mnie zaskoczyło. - Powinien być przy niej bezpieczny? No, przynajmniej dopóki coś z zewnątrz nie wchodziło im w drogę, jak widać to nie było takie oczywiste. Skrzywiła się, gdy usłyszała, że chodnik był jego lądowiskiem, nie była to najlepsza z możliwości, w sumie to i tak miał szczęście, że tylko w ten sposób się to zakończyło, mogło być dużo gorzej.

Mówił dalej, chyba zaczynała to rozumieć, a może i tak nie do końca, bo dla niej wyrzucanie ludzi przez balkon nie było żadnym argumentem podczas kłótni, czy tam sprzeczki, jak widać jednak każdy miał swoje metody poprzez które próbował jakoś przekonać rozmówców do swojego zdania.

- Czyli się jakoś dogadaliście, to dobrze, dobrze, może ominą Cię dzięki temu w przyszłości kolejne takie atrakcje. - Jednak wolałaby, aby nie wypadał zbyt często przez balkon.

Przeniosła wzrok na dłoń, którą wyciągnął w jej kierunku, prezentował jej. Dostrzegła na niej ślady ugryzienia. Nie kłamał, oczywiście, że nie kłamał, chociaż było to cholernie absurdalne, to musiał go ugryźć jakiś ptaszor. - Mocno Cię capnął. - Skomentowała, bo naprawdę nie dowierzała.

- Dziwne mają zasady w tej Rumunii, musi Cię ugryźć gęś, żebyś dostał błogosławieństwo? - Chyba będzie musiała trochę o tym poczytać, zainteresować się tematem, bo jednak wzięli ślub po tym, jak gęś go ugryzła, więc może była w tym jakaś odrobina prawdy? Nie, nie mogła wierzyć w takie rzeczy.

- Nie miałam co do tego żadnych wątpliwości już wcześniej, jednak widzę, że naprawdę nie mogłam lepiej trafić. Skoro dziewczęta w Rumunii i gąsior, przede wszystkim gąsior stwierdził, że jesteś dobry w kochaniu, to musi być prawda. - Nie miała pojęcia, co jeszcze robił podczas tego wypadu do Rumunii, tak właściwie to chyba wolała w to nie wnikać, te kilka infromacji było wystarczające.

- Nawet nie wiesz, jak bardzo mnie to kusi. - Miała wrażenie, że nie był tego świadomy, bo niby mógł się tego spodziewać, jednak to było coś, co siedziało w niej bardzo głęboko, naleciałości po pracy jako uzdrowiciel, ale też zwyczajna troska.

- To dobrze, bo naprawdę nie zamierzam opuścić ani kawałka Twojego ciała, przygotuj się na to. - Uśmiechnęła się tym razem. - i pamiętam, że to nasza noc poślubna, to w niczym nie przeszkadza. - Może wręcz przeciwnie, można było to wszystko bardzo zgrabnie połączyć.

- Trzynaście lat, miałeś wtedy trzynaście lat. - Ona doskonale pamiętała tamtą rozmowę, każdy szczegół, jak zawsze. - Wiesz, że nie gram fair. - To też nie powinno być dla niego nowością, jeśli miała szansę wygrać, to korzystała z wszystki możliwości, które były dostępne. - Dla mnie ona nadal jest ważna, nie wymigasz się. - To, że byli wtedy dziećmi? Trudno, umowa to umowa. - Trzeba było wtedy myśleć, teraz jest na to za późno. - Oczywiście, że nie zamierzała odpuścić, miało zostać to ustalone siedem i pół, koniec kropka. Umowa obowiązywała.

Miała wrażenie, że bagatelizował swoje obrażenia, ta skala nie bez powodu miała dziesięć punktów, mogliby na nowo przejść przez każdy z nich i dopasować do nich poszczególne urazy, które byłyby odpowiednie. Dziewiątka, dziewiątka jednak kojarzyła jej się z krokiem przed śmiercią.

- Wiem, że nie chcesz żebym to widziała, ale jeśli się tak zdarzy, to będę musiała patrzeć. Dużo ryzykujesz i niesie to ze sobą konsekwencje, na szczęście masz żonę medyka, sporo już w swoim życiu widziałam. - Wiadomo, że zupełnie inaczej reagowało się na widok swoich bliskich w ciężkim stanie, jednak i tak była w lepszej sytuacji niż większość, zwyczajnych ludzi. - Mam nadzieję, że nie będzie trzeciego. - Dodała jeszcze, bo skoro przytrafiło mu się to dwa razy, to było wystarczająco. - Nie potrafię sobie Ciebie wyobrazić bez żartów. - Oby nigdy nie musiała tego zobaczyć, podejrzewała, że mogłaby pęknąć widząc go w takim fatalnym stanie.

- Tak, czy siak, masz mnie informować o siedem i pół, nawet jeśli będziesz chciał najpierw pójść po piwo, to blisko ósemki, a sam mówiłeś, że nie chcesz, żebym oglądała ósemkę, więc to też coś znaczy. - Miała nadzieję, że nie będzie się wykręcał, była jego żoną, musiała wiedzieć, kiedy coś było z nim nie tak.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (8146), Prudence Fenwick (8004)




Wiadomości w tym wątku
[09.10.1972] just a moment | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 03.12.2025, 19:06
RE: [09.10.1972] just a moment | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 03.12.2025, 20:35
RE: [09.10.1972] just a moment | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 03.12.2025, 22:25
RE: [09.10.1972] just a moment | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 04.12.2025, 00:47
RE: [09.10.1972] just a moment | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 04.12.2025, 12:12
RE: [09.10.1972] just a moment | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 04.12.2025, 19:01
RE: [09.10.1972] just a moment | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 04.12.2025, 21:28
RE: [09.10.1972] just a moment | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 04.12.2025, 23:45
RE: [09.10.1972] just a moment | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 05.12.2025, 01:00
RE: [09.10.1972] just a moment | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 05.12.2025, 03:38
RE: [09.10.1972] just a moment | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 05.12.2025, 15:35
RE: [09.10.1972] just a moment | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 05.12.2025, 22:35
RE: [09.10.1972] just a moment | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 06.12.2025, 01:44
RE: [09.10.1972] just a moment | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 06.12.2025, 16:11
RE: [09.10.1972] just a moment | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 07.12.2025, 00:43

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa