04.12.2025, 22:24 ✶
Potwierdzam tożsamość i wchodzę na bal
Gdyby Jonathan odmówił wzięcia udziału w balu maskowym, na który został zaproszony oznaczałoby to zapewne, że umarł, był bardzo ciężko ranny, lub zupełnie stracił rozum. Selwyn w końcu uwielbiał takie zabawy. Te stroje! Te maski! Ta atmosfera! Nawet przez chwilę nie myślał, że mógłby odmówić wzięcia w tym udziału i od razu zaczął myśleć o swoim stroju. Zajęło mu to sporo czasu i oczywiście wymagało to odrzucenia wielu pomysłów, ale Selwyn ostatecznie postanowił postawić na kostium, nie tyle co inspirowanym weneckim karnawałem, co wprost sprowadzonym przez jego rodziców prosto z miasta na wodzie. Strój oczywiście miał w sobie bardzo mało z jakiejkolwiek skromności. Białą maskę ze złotymi zdobieniami otaczał materiał w również złoty wzór, z tym że tam, gdzie materiał układał się u góry maski w swoistą koronę, tło tkaniny było zielone, a gdzie otaczał całą szyję czarne. Uroku masce dodawały jeszcze różne koraliki i odzóbki a całą, niemalże dwumetrową sylwetkę czarodzieja okrywała czarna szata, na którą Selwyn narzucił również czarny wenecki płaszcz tabarro, haftowany, a jakżeby inaczej, złotą nitką. Prawdę mówiąc najskromniejszym elementem ubioru Jonathana były białe rękawiczki.
Na wejściu potwierdził swoją tożsamość, ale nie przyjął eliksiru nie mając szczególnie ochoty na nieprzewidywalne efekty, nawet jeśli nie zakładał że Lestrange'owie mogliby dodać do nich coś nieprzyjemnego. Następnie wszedł do sali, rozejrzał się po otoczeniu i wzrokiem zaczął szukać znajomych sylwetek, zwłaszcza tego jednego czarodzieja, z którym nie mógł tu dzisiaj oficjalnie przyjść razem.
Gdyby Jonathan odmówił wzięcia udziału w balu maskowym, na który został zaproszony oznaczałoby to zapewne, że umarł, był bardzo ciężko ranny, lub zupełnie stracił rozum. Selwyn w końcu uwielbiał takie zabawy. Te stroje! Te maski! Ta atmosfera! Nawet przez chwilę nie myślał, że mógłby odmówić wzięcia w tym udziału i od razu zaczął myśleć o swoim stroju. Zajęło mu to sporo czasu i oczywiście wymagało to odrzucenia wielu pomysłów, ale Selwyn ostatecznie postanowił postawić na kostium, nie tyle co inspirowanym weneckim karnawałem, co wprost sprowadzonym przez jego rodziców prosto z miasta na wodzie. Strój oczywiście miał w sobie bardzo mało z jakiejkolwiek skromności. Białą maskę ze złotymi zdobieniami otaczał materiał w również złoty wzór, z tym że tam, gdzie materiał układał się u góry maski w swoistą koronę, tło tkaniny było zielone, a gdzie otaczał całą szyję czarne. Uroku masce dodawały jeszcze różne koraliki i odzóbki a całą, niemalże dwumetrową sylwetkę czarodzieja okrywała czarna szata, na którą Selwyn narzucił również czarny wenecki płaszcz tabarro, haftowany, a jakżeby inaczej, złotą nitką. Prawdę mówiąc najskromniejszym elementem ubioru Jonathana były białe rękawiczki.
Na wejściu potwierdził swoją tożsamość, ale nie przyjął eliksiru nie mając szczególnie ochoty na nieprzewidywalne efekty, nawet jeśli nie zakładał że Lestrange'owie mogliby dodać do nich coś nieprzyjemnego. Następnie wszedł do sali, rozejrzał się po otoczeniu i wzrokiem zaczął szukać znajomych sylwetek, zwłaszcza tego jednego czarodzieja, z którym nie mógł tu dzisiaj oficjalnie przyjść razem.