04.12.2025, 22:59 ✶
Skinął głowę. Musiał przyznać, że ostatnimi czasy brakowało mu pracy w parach. Chociaż teoretycznie Thomas dalej pełnił funkcję jego partnera w strukturach Brygady Uderzeniowej, tak ostatnimi czasy ich obowiązki popychały ich w innych kierunkach. Zastępstwa. Wypady na własną rękę. Wypady w większej grupie przez zwiększone niebezpieczeństwo w niektórych rejonach miasta. Poza tym, po intensywniejszej współpracy z Wood chociażby podczas Beltane nabrał do niej dużo większego zaufania niż do przypadkowych brygadzistów. Tym bardziej patrzył przychylniej na jej propozycje.
— Okej, to faktycznie brzmi rozsądniej — stwierdził po chwili ciszy, uśmiechając się głupkowato do rudowłosej dziewczyny. — Po prostu założyłem, że jeśli spróbuje otworzyć okno na chama zaklęciem, to najprawdopodobniej coś pójdzie nie tak, szyby pękną, zaalarmujemy tutejsze kanibale i ta rekreacyjna wycieczka nagle zmieni się w jedną wielką walkę na śmierć i życie. — Zamilkł na moment. — W sumie, brzmi jak każda większa akcja Zakonu Feniksa. Przerażające, do czego człowiek jest w stanie się przyzwyczaić.
Westchnął cicho, pozwalając Rudej zapoznać się z tym, co znajdowało się w środku sali. Kiedy usłyszał krzyk Brenny, mimowolnie się skulił, spodziewając się, że jej wołania sprowadzą im na głowę nieproszonych gości. Odczekał chwilę i pokierował miotłą w taki sposób, aby ta obniżyła pułap lotu i zaczęła zmierzać w stronę reszty grupy.
— Zależy co dokładnie uważasz za ciekawe — odparł przekornie, zatrzymując miotłę. Znajdował się teraz na tyle nisko, że gdyby mocno wyciągnął nogę ku ziemi, to mógłby śmiało oprzeć się butem o głowę siostry. Nie żeby podobny ruch przeszedł mu przez myśl. — No, ale w każdym razie: ktoś na pewno dotarł na wyższe kondygnacje zamku. — Obejrzał się przez ramię, wskazując ruchem dłoni na okno, które jeszcze chwilę wcześniej badał w towarzystwie Heather. — Wygląda na to, że zabarykadowali się od środka i zrobili tam sobie schronienie. Udało im się rozpalić w kominku i widać w środku stertę jakichś papierzysk. W najgorszym razie, to jakieś przypadkowe bazgroły, które wykorzystali jako rozpałkę, a w najlepszym... Jakiś raport albo prywatne zapiski na temat tego, co się tutaj dzieje.
Obdarzył czujnym wzrokiem resztę towarzystwa.
— A u was jak sytuacja? Jakieś niespodzianki?
— Okej, to faktycznie brzmi rozsądniej — stwierdził po chwili ciszy, uśmiechając się głupkowato do rudowłosej dziewczyny. — Po prostu założyłem, że jeśli spróbuje otworzyć okno na chama zaklęciem, to najprawdopodobniej coś pójdzie nie tak, szyby pękną, zaalarmujemy tutejsze kanibale i ta rekreacyjna wycieczka nagle zmieni się w jedną wielką walkę na śmierć i życie. — Zamilkł na moment. — W sumie, brzmi jak każda większa akcja Zakonu Feniksa. Przerażające, do czego człowiek jest w stanie się przyzwyczaić.
Westchnął cicho, pozwalając Rudej zapoznać się z tym, co znajdowało się w środku sali. Kiedy usłyszał krzyk Brenny, mimowolnie się skulił, spodziewając się, że jej wołania sprowadzą im na głowę nieproszonych gości. Odczekał chwilę i pokierował miotłą w taki sposób, aby ta obniżyła pułap lotu i zaczęła zmierzać w stronę reszty grupy.
— Zależy co dokładnie uważasz za ciekawe — odparł przekornie, zatrzymując miotłę. Znajdował się teraz na tyle nisko, że gdyby mocno wyciągnął nogę ku ziemi, to mógłby śmiało oprzeć się butem o głowę siostry. Nie żeby podobny ruch przeszedł mu przez myśl. — No, ale w każdym razie: ktoś na pewno dotarł na wyższe kondygnacje zamku. — Obejrzał się przez ramię, wskazując ruchem dłoni na okno, które jeszcze chwilę wcześniej badał w towarzystwie Heather. — Wygląda na to, że zabarykadowali się od środka i zrobili tam sobie schronienie. Udało im się rozpalić w kominku i widać w środku stertę jakichś papierzysk. W najgorszym razie, to jakieś przypadkowe bazgroły, które wykorzystali jako rozpałkę, a w najlepszym... Jakiś raport albo prywatne zapiski na temat tego, co się tutaj dzieje.
Obdarzył czujnym wzrokiem resztę towarzystwa.
— A u was jak sytuacja? Jakieś niespodzianki?
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞