04.12.2025, 23:09 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.12.2025, 23:12 przez Urd Nordgesim.)
Kolorowy sen. Przyjemna mgła. Myśl o ślicznej buzi ściśniętej udami.
Wszystko pierzchło.
Sugestia była żeby jednoznaczna. Oczywiście, organizm nosił swój alkoholowy ciężar i ten mentalny plaskacz nie otrzeźwił jej zupełnie, ale adrenalina szczwanej lisicy dała się we znaki momentalnie. Norweskie. Serce. Magiczna. Kurwa. Jebana. Północ.
Ślicznotka mogła nie polować na fanty. Mogła kurwa polować na nią.
Na szczęście było ciemno, na szczęście potrzebowała tylko chwili i w przeciwieństwie do nieznajomej nie wahała się wcale. Jedną dłoń zacisnęła na szczupłym biodrze, kciukiem wyczuwając kość biodrową, ale druga dłoń sprawnie przewędrowała od własnej falbaniaste sukienki pod gardło ukryte jasną skórą. Koniec różdżki nacisnął lekko skórę, naparła na kelnereczkę mocniej, przygważdząjąc ją do ściany. Kokieteryjne zęby nabrały ostrzejszego, drapieżnego wymiaru.
- Kto Cię przysłał… - wycedziła przez wspomniane zęby, nie spuszczając teraz czujnych oczu z twarzyczki, co do której jeszcze przed momentem miała zupełnie inne plany. - Dłonie do góry i gadaj… - nie miała jakiś konkretnych planów w razie, gdyby przeciwniczka wypaliła jej w twarz „bo co”, ale różdżka przy miękkim gardziołku to nie były byle jakie przelewki. Przy takiej pięknie pachnącej delikatnej szyi. Nie! Nie mogła się rozpraszać. Musiała dostać odpowiedzi i pewnie zwinąć stąd żagle. Tak to było z tymi pierdołami urzędasami. Kreatywne egzorcyzmy wśród magów źle, nieuzasadnione mieszanie w mózgach mugolom też nie dobrze. Mogliby w końcu wyciągnąć te kije od szczotek z dupy i dać porządnym ludziom takim jak ona po prostu żyć i robić swoje. - Gadaj!
Wszystko pierzchło.
Sugestia była żeby jednoznaczna. Oczywiście, organizm nosił swój alkoholowy ciężar i ten mentalny plaskacz nie otrzeźwił jej zupełnie, ale adrenalina szczwanej lisicy dała się we znaki momentalnie. Norweskie. Serce. Magiczna. Kurwa. Jebana. Północ.
Ślicznotka mogła nie polować na fanty. Mogła kurwa polować na nią.
Na szczęście było ciemno, na szczęście potrzebowała tylko chwili i w przeciwieństwie do nieznajomej nie wahała się wcale. Jedną dłoń zacisnęła na szczupłym biodrze, kciukiem wyczuwając kość biodrową, ale druga dłoń sprawnie przewędrowała od własnej falbaniaste sukienki pod gardło ukryte jasną skórą. Koniec różdżki nacisnął lekko skórę, naparła na kelnereczkę mocniej, przygważdząjąc ją do ściany. Kokieteryjne zęby nabrały ostrzejszego, drapieżnego wymiaru.
- Kto Cię przysłał… - wycedziła przez wspomniane zęby, nie spuszczając teraz czujnych oczu z twarzyczki, co do której jeszcze przed momentem miała zupełnie inne plany. - Dłonie do góry i gadaj… - nie miała jakiś konkretnych planów w razie, gdyby przeciwniczka wypaliła jej w twarz „bo co”, ale różdżka przy miękkim gardziołku to nie były byle jakie przelewki. Przy takiej pięknie pachnącej delikatnej szyi. Nie! Nie mogła się rozpraszać. Musiała dostać odpowiedzi i pewnie zwinąć stąd żagle. Tak to było z tymi pierdołami urzędasami. Kreatywne egzorcyzmy wśród magów źle, nieuzasadnione mieszanie w mózgach mugolom też nie dobrze. Mogliby w końcu wyciągnąć te kije od szczotek z dupy i dać porządnym ludziom takim jak ona po prostu żyć i robić swoje. - Gadaj!