06.12.2025, 01:01 ✶
No w sumie to był głodny, a taki ciepły hot dożek z sosem czosnkowym, no no... pomysł jak ta lala. Chociaż z drugiej strony to było już całkiem późno na takie wyprawy i zabawy - trzeba było myć ząbki i kłaść się spać, a nie.
Zalewał? Zalewać to on mógł im szklanki do pełna, aby mieli co pić tego wieczora. Co to za jakieś młodzieżowe zwroty? Borgin się nie orientował, więc tylko spojrzał w kierunku Aidana i nic więcej nie skomentował.
- W sumie to tak. Masz potencjał. Wierzę, że dałbyś radę - odpowiedział szybko i bez większego zastanowienia. Zupełnie jakby mówił prosto z serca i szczerze w to wierzył.
Stanley jednak nigdy nie pytał o ojca Parkinsona, tak samo jak Aidan nie pytał o ojca Borgina. Ojcowie to w ogóle był temat tabu w przypadku tej dwójki, a może wręcz główny składnik spoiwa, które ich łączyło?
- Ciężko się nie zgodzić - zgodził się z Aidanem. Tacy chrzestni jak Victoria i Stanley? Coś jak zły i dobry policjant. Oczywiście Lestrange to ten zły, który każe myć zęby, stać prosto, robić notatki w szkole i nie biegać. To wcale nie było jakieś cieżkie do wydedukowania.
Mimo niezadowolenia jego kumpla, zawartość pudełeczka była nadal zaskakująca. Tęczowe coś. Staszek nie miał za dużo kolegów, którzy woleli kolegów od laseczek. Jego - chyba jedynym - kumplem w tej kwestii był Laurent z którym trzymali się razem w Hogwarcie, wszak przesiedzieli 7 lat w jednym dormitorium - zupełnie jak starzy kumple spod celi.
- A jak mnie ugryzie skurwol? Pierdolę to. To twój zwierzak, więc sam mu wsadzaj paluchy - odparł z oburzeniem. To nie był cyrk Stanleya, więc nie były jego małpy. Po drugie Borgin wiedział, że nie należało przynosić losowych paczek do domu. Co innego było z noszeniem losowych paczek do Ministerstwa... ale to był całkowicie inny temat.
- Nie wiem skąd wiesz jak wygląda stały bywalec dark roomów w The Loft. Po drugie to wie wiem skąd wiesz co to dark room. Po trzecie to co to w ogóle jest The Loft? - uniósł zdziwioną brew, bo w porównaniu do Aidana, Stanley był niewinny jak gówno w przeręblu, a przynajmniej w kwestii wypowiadania się o jakichś podejrzanych klubach.
- No jak to co, jakiś dziwoląg. Może to rzeczywiście bober? - wzruszył ramionami. Skąd miał o tym wiedzieć? Nie wiedział.
- Mam tu parę atlasów przyrodniczych po mojej matce. Możemy zaraz posprawdzać - przedstawił spytny plan, wskazując na dużą biblioteczkę - Ale najpierw dawaj szluge
Zalewał? Zalewać to on mógł im szklanki do pełna, aby mieli co pić tego wieczora. Co to za jakieś młodzieżowe zwroty? Borgin się nie orientował, więc tylko spojrzał w kierunku Aidana i nic więcej nie skomentował.
- W sumie to tak. Masz potencjał. Wierzę, że dałbyś radę - odpowiedział szybko i bez większego zastanowienia. Zupełnie jakby mówił prosto z serca i szczerze w to wierzył.
Stanley jednak nigdy nie pytał o ojca Parkinsona, tak samo jak Aidan nie pytał o ojca Borgina. Ojcowie to w ogóle był temat tabu w przypadku tej dwójki, a może wręcz główny składnik spoiwa, które ich łączyło?
- Ciężko się nie zgodzić - zgodził się z Aidanem. Tacy chrzestni jak Victoria i Stanley? Coś jak zły i dobry policjant. Oczywiście Lestrange to ten zły, który każe myć zęby, stać prosto, robić notatki w szkole i nie biegać. To wcale nie było jakieś cieżkie do wydedukowania.
Mimo niezadowolenia jego kumpla, zawartość pudełeczka była nadal zaskakująca. Tęczowe coś. Staszek nie miał za dużo kolegów, którzy woleli kolegów od laseczek. Jego - chyba jedynym - kumplem w tej kwestii był Laurent z którym trzymali się razem w Hogwarcie, wszak przesiedzieli 7 lat w jednym dormitorium - zupełnie jak starzy kumple spod celi.
- A jak mnie ugryzie skurwol? Pierdolę to. To twój zwierzak, więc sam mu wsadzaj paluchy - odparł z oburzeniem. To nie był cyrk Stanleya, więc nie były jego małpy. Po drugie Borgin wiedział, że nie należało przynosić losowych paczek do domu. Co innego było z noszeniem losowych paczek do Ministerstwa... ale to był całkowicie inny temat.
- Nie wiem skąd wiesz jak wygląda stały bywalec dark roomów w The Loft. Po drugie to wie wiem skąd wiesz co to dark room. Po trzecie to co to w ogóle jest The Loft? - uniósł zdziwioną brew, bo w porównaniu do Aidana, Stanley był niewinny jak gówno w przeręblu, a przynajmniej w kwestii wypowiadania się o jakichś podejrzanych klubach.
- No jak to co, jakiś dziwoląg. Może to rzeczywiście bober? - wzruszył ramionami. Skąd miał o tym wiedzieć? Nie wiedział.
- Mam tu parę atlasów przyrodniczych po mojej matce. Możemy zaraz posprawdzać - przedstawił spytny plan, wskazując na dużą biblioteczkę - Ale najpierw dawaj szluge
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972