06.12.2025, 01:37 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.12.2025, 01:48 przez Stanley Andrew Borgin.)
A niech spierdala ten cały Aidan Finn Parkinson.
- No dokładnie jak ty podczas chodzenia na randki - jak chciał się wyzywać, to będą się wyzywać. Nie było przebacz.
Mimo wszystko udało się złapać fajki po tym jak trzykrotnie wymsknęły mu się z rąk. W końcu był byłym brygadzistą i udało się jakoś zdać te testy sprawnościowe. Nie czekając na specjalne zaproszenie, wyjął szlugę i czym prędzej do buzi. Nie omieszkał też go odpalić i stać jak taki typowy wujas ze szlugiem w mordzie.
- O kurwa, on gryzie. Rzeczywiście - rozczapił mordę w zdziwieniu. Nie to, że sam chwilę wcześniej założył hipoteżę, że on rzeczywiście mógł gryźć.
Oczywiście Stanley nie był mądrzejszy od swojego kumpla, więc też postanowił go pogłaskać za chwilę. Musiał mu udowodnić, że "miał tę rękę do zwierząt".
- A to akurat żadne pedalstwo w uwielbianiu blondynek. Pedalstwo to chodzenia do mugolskich klubów jak masz wybór fajniejszych alternatyw, które są odwiedzane przez czystokrwiste laseczki. To takie proste, a Ty się dalesz nie nauczyłeś - pokręcił głową z dezaprobatą na zachowanie Aidana.
- Trzeci rząd od dołu. Drugi po prawej. To "Atlas 1001 zwierząt". Tam powinno być wszystko - pokierował go, zaciągając się przy okazji papierosem.
Czy pierdzipuszek mnie ugryzie?
- A niech go jebie pies - cofnął palca zaraz po tym jak został ugryzione przez puchatą kulkę - Nie mogłeś takiego miłego przynieść? - zapytał jeszcze, chociaż Aidan nie mógł mieć na to żadnego wpływu. A może miał? I specjalnie takiego przyniósł?
- Jebany jest charakterny niczym dobra blondynka - przyznał, machając palcem w powietrzu. Charakterem to jak taka Brenna kurwa mać. Podły, gryzący, a niby miłe się wydaje. No dosłownie jak ona.
- No dobra. Może napijmy się czegoś i zerkniemy do księgi? - zaproponował rozwiązanie ich problemów - No na razie mamy pewność, że je palce, bo nas pogryzł - rzucił jeszcze w ramach spostrzeżenia, a następnie wyciągnął dwie szklanki i rudy trunek - tak zwaną "Głębinową klasykę", bo whisky było zawsze pod dostatkiem.
- No dokładnie jak ty podczas chodzenia na randki - jak chciał się wyzywać, to będą się wyzywać. Nie było przebacz.
Mimo wszystko udało się złapać fajki po tym jak trzykrotnie wymsknęły mu się z rąk. W końcu był byłym brygadzistą i udało się jakoś zdać te testy sprawnościowe. Nie czekając na specjalne zaproszenie, wyjął szlugę i czym prędzej do buzi. Nie omieszkał też go odpalić i stać jak taki typowy wujas ze szlugiem w mordzie.
- O kurwa, on gryzie. Rzeczywiście - rozczapił mordę w zdziwieniu. Nie to, że sam chwilę wcześniej założył hipoteżę, że on rzeczywiście mógł gryźć.
Oczywiście Stanley nie był mądrzejszy od swojego kumpla, więc też postanowił go pogłaskać za chwilę. Musiał mu udowodnić, że "miał tę rękę do zwierząt".
- A to akurat żadne pedalstwo w uwielbianiu blondynek. Pedalstwo to chodzenia do mugolskich klubów jak masz wybór fajniejszych alternatyw, które są odwiedzane przez czystokrwiste laseczki. To takie proste, a Ty się dalesz nie nauczyłeś - pokręcił głową z dezaprobatą na zachowanie Aidana.
- Trzeci rząd od dołu. Drugi po prawej. To "Atlas 1001 zwierząt". Tam powinno być wszystko - pokierował go, zaciągając się przy okazji papierosem.
Czy pierdzipuszek mnie ugryzie?
Rzut TakNie 1d2 - 1
Tak
Tak
- A niech go jebie pies - cofnął palca zaraz po tym jak został ugryzione przez puchatą kulkę - Nie mogłeś takiego miłego przynieść? - zapytał jeszcze, chociaż Aidan nie mógł mieć na to żadnego wpływu. A może miał? I specjalnie takiego przyniósł?
- Jebany jest charakterny niczym dobra blondynka - przyznał, machając palcem w powietrzu. Charakterem to jak taka Brenna kurwa mać. Podły, gryzący, a niby miłe się wydaje. No dosłownie jak ona.
- No dobra. Może napijmy się czegoś i zerkniemy do księgi? - zaproponował rozwiązanie ich problemów - No na razie mamy pewność, że je palce, bo nas pogryzł - rzucił jeszcze w ramach spostrzeżenia, a następnie wyciągnął dwie szklanki i rudy trunek - tak zwaną "Głębinową klasykę", bo whisky było zawsze pod dostatkiem.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972