• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
1 2 3 4 5 … 9 Dalej »
[20.09.72, Galeria Sztuki] Malowane sadzą

[20.09.72, Galeria Sztuki] Malowane sadzą
Dzieło sztuki
które chcesz polizać
wiek
24
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
kustoszka sztuki
Brunetka o jasnej cerze i zielonych oczach. Mierzy 166 cm wzrostu przy wadze 50 kg. Bardzo dba o swój wygląd. Poczucie estetyki rozwinięte na wysokim poziomie sprawia, że przywiązuje ogromną wagę do detali - od ubioru, przez makijaż, po dodatki. Ubraniami stara się przykryć swoją niedowagę. Jej arystokratyczna postawa, pełna powściągliwości i elegancji, dodaje jej szyku, co niektórzy odbierają jako dystans i wyniosłość.

Astoria Avery
#2
06.12.2025, 03:50  ✶  
Tego ranka po raz pierwszy od dawna obudziła się bez gwałtownego ścisku w klatce piersiowej. Leżała chwilę nieruchomo, badając swoje ciało powolnymi, ostrożnymi wdechami. Płuca nie protestowały. Mikstury od Rodolphusa stały na jej nocnym stoliku jak milcząca sentencja o konieczności ulegania rozsądkowi. Opóźniała ich przyjmowanie przez niemal dobę przez zwykłą upartość. Zawdzięczała mu już wystarczająco dużo, nie chciała dodawać sobie do tej listy. Ale faktycznie działały. W połączeniu z zaleceniami ze Świętego Munga oczywiście. Robiła, co mogła, by odzyskać pełnię sprawności i powoli widziała efekty. Zawroty głowy zdarzały się rzadziej. Oddech był głębszy, a kaszel rzadziej przypominał wypluwanie płuc. Z każdym dniem mogła dłużej stać, dłużej chodzić, dłużej mówić bez konieczności przerywania zdania, by zaczerpnąć powietrza.
Od kilku dni starała się wrócić do rutyny. Wróciła do pracy w galerii. Po pożarze było tam więcej pracy niż kiedykolwiek, a jej ojciec zdawał się w ogóle nie opuszczać budynku - nocował w gabinecie, przeglądał raporty, przyjmował zgłoszenia, planował renowacje i interwencje. Z każdym dniem był coraz bardziej przygaszony, ale też bardziej zdeterminowany. A skoro on pracował bez wytchnienia, ona również nie zamierzała siedzieć bezczynnie. Pierwszego dnia wytrzymała tylko godzinę przez drżące dłonie i rwany oddech. Drugiego było lepiej, ale dopiero wczoraj poczuła, że naprawdę wraca do działania: sześć pełnych godzin pracy. Sześć godzin bez zasłabnięcia. Była z siebie dumna i dziś planowała pobić ten "rekord". Zanim teleportowała się pod galerię, spojrzała jeszcze w lustro. Policzki wciąż były odrobinę zapadnięte, cienie pod oczami odrobinę się zmniejszyły i prezentowała się znacznie lepiej, niż jeszcze kilka dni temu. Myśl o tym, że wraca do siebie, ocieplała ją bardziej niż herbata, którą skrzaty podsuwały co jakiś czas.
W galerii od rana panował ruch. Czarodzieje przychodzili nie tylko z uszkodzonymi obrazami, rzeźbami czy magicznymi tkaninami. Wielu było takich, którzy szukali nowych dzieł w zastępstwie tych zniszczonych. Gdyby nie wyjątkowe umiejętności organizacyjne jej ojca (które najprawdopodobniej po nim odziedziczyła), galeria tonęłaby właśnie w chaosie. A zamiast tego wszystko wyglądało jak przed pożarem, a każdy pracownik uwijał się jak pracowita pszczółka. Każdy dawał z siebie wszystko w tym trudnym czasie. Astoria od razu zajęła swoje stałe już od tygodnia miejsce przy długim stole renowacyjnym. Najpierw przejrzała zgłoszenia z wczoraj, później zaczęła segregować prace: te, które wymagały natychmiastowej interwencji, te, które można było naprawić zaklęciami, te, które miały trafić do ojca.
- Christopher, witaj w moich skromnych progach - przywitała mężczyznę ciepłym uśmiechem, gdy pojawił się w jej pracowni. Tuż za nim przecisnął się skrzat z zapakowanym obrazem. Zaprosiła ich gestem w głąb pomieszczenia. - Ty też ucierpiałeś?
Spojrzała znów na skrzata i wskazała miejsce na stole przeznaczone na obraz. Zanim przeszła do analizy, omiotła jeszcze mężczyznę spojrzeniem. Wiedziała, że przeżył, ale nie mieli okazji porozmawiać, więc nie wiedziała jak przeżył tamtą przeklętą noc.
- Napijesz się czegoś? - różdżkę cały czas miała w gotowości, więc mogła przywołać niemal każdy napój. Zanim przystąpiła do pracy, musiała jeszcze zadać nurtujące ją pytania i nadrobić zaległości między nimi. - Jak zdrowie? Wyglądasz dobrze, czyżbyś miał na tyle szczęścia, że najgorsze cię ominęło?
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Astoria Avery (2821), Christopher Rosier (2264)




Wiadomości w tym wątku
[20.09.72, Galeria Sztuki] Malowane sadzą - przez Christopher Rosier - 03.12.2025, 14:56
RE: [20.09.72, Galeria Sztuki] Malowane sadzą - przez Astoria Avery - 06.12.2025, 03:50
RE: [20.09.72, Galeria Sztuki] Malowane sadzą - przez Christopher Rosier - 09.12.2025, 10:15
RE: [20.09.72, Galeria Sztuki] Malowane sadzą - przez Astoria Avery - 15.01.2026, 01:46
RE: [20.09.72, Galeria Sztuki] Malowane sadzą - przez Christopher Rosier - 21.01.2026, 13:29
RE: [20.09.72, Galeria Sztuki] Malowane sadzą - przez Astoria Avery - 12.02.2026, 02:20
RE: [20.09.72, Galeria Sztuki] Malowane sadzą - przez Christopher Rosier - 13.02.2026, 10:04
RE: [20.09.72, Galeria Sztuki] Malowane sadzą - przez Astoria Avery - 01.03.2026, 20:31
RE: [20.09.72, Galeria Sztuki] Malowane sadzą - przez Christopher Rosier - 09.03.2026, 11:21
RE: [20.09.72, Galeria Sztuki] Malowane sadzą - przez Astoria Avery - 16.03.2026, 02:06

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa