06.12.2025, 08:40 ✶
Trochę z boku, przestaję być elfem
Atreus był zbyt wkurwiony, by myśleć o całej sprawie z innego punktu widzenia, ale gdyby to ktoś inny znajdował się w tej sytuacji, cóż... nie mógłby się nie śmiać. Brenna więc wykazywała się niezwykłym hartem ducha, skoro nie roześmiała się jeszcze na te jego przemowy w głos, chwała jej za to.
Oczywiście, że do niej polecę!! - oznajmił, tupając przy tym nóżką, no bo przecież po to pytał, żeby jej wygarnąć. Ale spokojnie, on sobie poczeka. ONI SOBIE POROZMAWIAJĄ. W pracy! O tak, już on jej powie co myśli o całym tym całym pomyśle warzenia eliksirów elfujących ludzi. A potem... a potem Atreus westchnął oburzony, niemal się zapowietrzając z tego wszystkiego, dłoń swoją układając na piersi w niedowierzaniu. - Co ty mi tutaj co? Uważaj sobie bo ci matkę zelfuję i ci w pięty pójdzie!
Eliksir, na całe szczęście, faktycznie nie działał zbyt długo. Pieklący się Atreus, zaczął więc rosnąć. Skrzydełka zniknęły, brzęczenie także i teraz wszystko, co wypowiadał, mogło dojść do uszu Brenny bez konieczności używania do tego fal. Bardzo dobrze, bo nawet nie mógłby się chyba na nich skupić, kiedy groziła takim rzeczom!
- Zmieniam zdanie, dotknij mojej oznaki to ciebie zelfuję. A potem zamknę w słoiku i będę potrząsał! - wyciągnął w jej stronę grożąco palec.
Atreus był zbyt wkurwiony, by myśleć o całej sprawie z innego punktu widzenia, ale gdyby to ktoś inny znajdował się w tej sytuacji, cóż... nie mógłby się nie śmiać. Brenna więc wykazywała się niezwykłym hartem ducha, skoro nie roześmiała się jeszcze na te jego przemowy w głos, chwała jej za to.
Oczywiście, że do niej polecę!! - oznajmił, tupając przy tym nóżką, no bo przecież po to pytał, żeby jej wygarnąć. Ale spokojnie, on sobie poczeka. ONI SOBIE POROZMAWIAJĄ. W pracy! O tak, już on jej powie co myśli o całym tym całym pomyśle warzenia eliksirów elfujących ludzi. A potem... a potem Atreus westchnął oburzony, niemal się zapowietrzając z tego wszystkiego, dłoń swoją układając na piersi w niedowierzaniu. - Co ty mi tutaj co? Uważaj sobie bo ci matkę zelfuję i ci w pięty pójdzie!
Eliksir, na całe szczęście, faktycznie nie działał zbyt długo. Pieklący się Atreus, zaczął więc rosnąć. Skrzydełka zniknęły, brzęczenie także i teraz wszystko, co wypowiadał, mogło dojść do uszu Brenny bez konieczności używania do tego fal. Bardzo dobrze, bo nawet nie mógłby się chyba na nich skupić, kiedy groziła takim rzeczom!
- Zmieniam zdanie, dotknij mojej oznaki to ciebie zelfuję. A potem zamknę w słoiku i będę potrząsał! - wyciągnął w jej stronę grożąco palec.