Nie zadowalały go potwierdzające kiwnięcia na zadane przez siebie pytania. Przy tym ostatnim, to aż przetarł dłonią twarz. Jeżeli konieczne było zapewnienie ochrony mugolom, bo ktoś chciał zabłysnąć swoją wyższością i inteligencją w Ministerstwie, można było stworzyć odpowiednie schrony. Są czarodziejami, nie ma dla nich rzeczy niemożliwych. Nie ukrywał po sobie, że takie posunięcie minister, nie było rozsądne. Ale cóż, nie kwestionował tej decyzji. Nie odniósł się do niej. Stało się, teraz amnezjatorzy z komitetem do spraw łagodzenia mugoli mają ręce pełne roboty. Nawet Laurence starał się odszukać w raportach choć jeden dokument od nich. Oceniający sytuację w świecie mugoli.
Kolejna rzecz, która załamywała. O ile idzie zrozumieć, że w sytuacji kryzysu, wydaje się nagłe rozkazy, polecenia i trzeba je wykonać, to należy pamiętać o ich odwołaniu. Czy było aż tak źle, że po upływie tylu dni od ataku, wciąż te rozkazy były ważne? Będzie musiał i tym się zająć, przyjrzeć dokładniej, aby pracownicy oddelegowani, wrócili tutaj na swoje stanowiska. Trzeba także dowiedzieć się, ilu mają sprawnych uzdrowicieli, amnezjatorów, którzy są wstanie pracować i nie ucierpieli na zdrowiu.
Odłożył dokumenty na bok, po czym sięgnął po pergamin, otworzył kałamarz i ujął w dłoń pióro, aby napisać usprawiedliwienie pracownikowi, którego teraz potrzebował, a jak się okazało, miał przydział gdzie indziej. Podpisując się na końcu swoim stanowiskiem i nazwiskiem, nie powinni robić mu problemów.
Kiedy znów usłyszał ten paskudny kaszel, spojrzał na pracownika, gotów będąc mu zaraz udzielić pomocy, jeżeli to nie da mu spokoju, lub zacznie się dusić. To nie było coś normalnego. Gdyby eliksiry działały, to czy przez tyle tygodni męczyłby się z tym?
Kolejna kwestia dotycząca związku z Kliniką. To co usłyszał, chyba brzmiało jak jakieś nieporozumienie. Albo w tym chaosie, ktoś nie umiał podzielić pracę uzdrowicieli na dwa obiekty. Przecież tutaj też ich potrzebowali. Na wszelki wypadek.
- Liczy się.Odparł zdecydowanie, ale z zawodem w głosie. Tak nie powinna wyglądać współpraca. Coś dajesz, coś oczekujesz.
Upewniwszy się, że tusz wyschnął na pergaminie, przyłożył jeszcze swoją pieczęć i wręczył pracownikowi.
- Jeżeli będą problemy, skieruj swojego obecnego przełożonego do mnie.
Nie sądził żeby takie się pojawiły, ale na wszelki wypadek, zalecił takie rozwiązanie. Sam chętnie porozmawia z tym, który kieruje grupą amnezjatorów.
Nie zatrzymywał go także. Z resztą spraw musiał uporać się sam. Z tym czymś, co nie wiadomo czym było zapisane w papierach. Gdy znów na to spojrzał, będąc już sam w gabinecie, westchnął.
Czytał, analizował, zapoznawał z ostatnimi wydaniami proroka codziennego. Szukał rozwiązania korzystnego dla wszystkich. Nie tylko samych poszkodowanych i chorych, ale i dla swoich pracowników. Ich zdrowie także było najważniejsze. Nie może dojść do sytuacji, jak widział to przed chwilą. Przemęczeni, nie pomogą innym. Potrzebne były zmiany.
Ataki na razie ustały. Czujność zachować należy nadal. Pozostały czas w pracy poświęcił na rozpisywaniu na brudno to, co należałoby zrobić, gdyby był na miejscu. Sporządzał szkic działań dla siebie, jakie by podjął. Porównując z tym, co zostało już wykonane. Napisał także list do Munga, aby dowiedzieć się, jak wyglądała ich sytuacja podczas ataku i po nim. Dowiedzieć się jak wyglądają statystyki poszkodowanych i ofiar. A także, czego potrzebują.
W ramach przerwy, poszedł coś zjeść i wypić, podejmując rozmowy z innymi pracownikami. W ten sposób dowiedział się także, że i czasopismo Czarownica, miała opisane domowe sposoby leczenia kaszlu. Pożyczył ów gazetę, aby samemu się z tym zapoznać. Łagodzenie objawów, nie wyleczy ich od razu. Eliksiry mają mocniejsze działania niż napary, które trzeba dłużej przyjmować.
Dwa dni później, kiedy po konferencjach, pojawił się artykuł w proroku codziennym, Lestrange’a być może nerwowość Minister nie zaskoczyła, kiedy go przeczytał i w późniejszych godzinach, zauważył jak szef wyglądał po spotkaniu zwołanym przez Jenkins. Sam widział w tym bałagan. Wiedział też już, co musiał zrobić.