”Dlaczego wyprawili ten bal?" Sam chciałby wiedzieć. O dziwo też dostał zaproszenie, co znaczyło, że rodzice go nie pominęli. Jego pominięcia, mogła nie chcieć matka. Czy może decyzję o tym podjęli po tym, jak pojawił na kolacji rodzinnej? Oczekiwali, że pojawi się również na balu? Mógł nie lubić tego typu imprez. Jego pozycja w rodzinie jednak nakazywała, pokazać się.
Inną kwestią dyskusyjną były okoliczności organizacji balu, kiedy to miesiąc temu doświadczono tragicznych wydarzeń. Być może za szybko. A może niepotrzebnie? Nie musiał nawet podchodzić do owych kobiet, aby wyjaśnić sytuację. Same sobie odpowiedziały, że odskocznia od tragedii, nikomu jeszcze nie zaszkodziła. Zwłaszcza, że miała miejsce miesiąc temu.
Rozejrzał się w poszukiwaniu Camille i dostrzegł ją w otoczeniu innych dam. Rozumiał, że szybko do niego nie wróci. Skierował swoje kroki w kierunku stołu z potrawami, przy którym zastał kogoś, przyglądającemu się nakrytemu stołowi żywnością. Przez maskę, nie skojarzyłby, że to jego kuzyn Rodolphus.
- Czy szanowny Pan, dobrze się bawi?Zapytał z kulturą i lekkim uśmiechem. Gotów będąc dotrzymać towarzystwa, nawet tymczasowego, jeżeli by nie miał nic przeciwko.
Posiadana Maska