07.12.2025, 19:30 ✶
– Coś tu musiało się stać. Inaczej Cormac nie prosiłby listownie o pomoc – stwierdziła Brenna z pewną zadumą, gdy Dora wspomniała, że może nie było tu potworów. Wolałaby, aby Frasser dokładniej opisał, o co takiego chodzi. Ale może nie zdążył, a może chodziło o charakterystyczną dla geniuszy przypadłość: mieli pewne problemy z komunikowaniem się z ludźmi, których umysły funkcjonowały na przeciętnym poziomie i nie mieściło się im w głowie, że ktoś czegoś zupełnie nie zrozumie. – Wspomniał, że jeden z nich oberwał… Uznałam, że przez to nie mogą dotrzeć do punktu, z którego bezpiecznie się teleportują albo boją się, że to pogorszy jego stan… Ale może nie mieli problemów z kwintopedami, a z czymś, na co natknęli się przeszukując zamek? I uznali, że sami sobie nie poradzą?
Przekrzywiła lekko głowę, nasłuchując głosu, który rozbrzmiał w jej głowie.
Oblećcie lepiej zamek dookoła, pozaglądającie w okna, a to oznaczymy i Thomas tam później zajrzy. Lepiej tam nie wchodźcie oknem, skoro mogli pracować nad pieczęciami i klątwami, poprosiła. Nim ściemni się zupełnie mogli się upewnić, że potworów obok nie ma, że nie dojrzą przez żadne okno żadnej z ich „zgub” i cóż, rozpocząć sprawdzanie.
*
Gdy ciemność zapadła do końca nad szkockim zamkiem, Dora i Thomas skończyli zabezpieczanie tych drzwi, Heather i Erik mogli upewnić się, że w pobliżu nie widać zagrożenia, a Jonathan i Brenna ostrożnie rozejrzeli się na parterze. Nie natknęli się ani na Finna, ani na Cormaca, było za to trochę resztek – dosłownie resztek, bo ciała McClivertów kwintopedy rozdzierały pewnie na strzępy i poogryzały nawet kości – po bardzo starych ciałach. Dużo zniszczonych mebli. Thomas przy okazji wypatrzył też na dziedzińcu pułapkę, na którą musieli uważać, zapewne zostawioną tu przez któregoś z naukowców – bardzo prostą, pewnie na wszelki wypadek, gdyby jakaś kwintopeda zabłąkała się w ten rejon. Później, całą grupą już, mogli odkryć, że Cormac i Finn zajęli pomieszczenia na drugim piętrze, zabezpieczyli je (a Thomas i Dora mogli to wykorzystać) i stąd zapewne eksplorowali zamek. Kiedyś musiały należeć one do kogoś ważnego w klanie i wciąż pozostało tu pośród poprzewracanych mebli i zniszczonych rzeczy trochę śladów po McClivertach… ale to już musieli metodycznie zbadać…
Przechodzimy na sesje z badaniami zamku na II etapie.
Przekrzywiła lekko głowę, nasłuchując głosu, który rozbrzmiał w jej głowie.
Oblećcie lepiej zamek dookoła, pozaglądającie w okna, a to oznaczymy i Thomas tam później zajrzy. Lepiej tam nie wchodźcie oknem, skoro mogli pracować nad pieczęciami i klątwami, poprosiła. Nim ściemni się zupełnie mogli się upewnić, że potworów obok nie ma, że nie dojrzą przez żadne okno żadnej z ich „zgub” i cóż, rozpocząć sprawdzanie.
*
Gdy ciemność zapadła do końca nad szkockim zamkiem, Dora i Thomas skończyli zabezpieczanie tych drzwi, Heather i Erik mogli upewnić się, że w pobliżu nie widać zagrożenia, a Jonathan i Brenna ostrożnie rozejrzeli się na parterze. Nie natknęli się ani na Finna, ani na Cormaca, było za to trochę resztek – dosłownie resztek, bo ciała McClivertów kwintopedy rozdzierały pewnie na strzępy i poogryzały nawet kości – po bardzo starych ciałach. Dużo zniszczonych mebli. Thomas przy okazji wypatrzył też na dziedzińcu pułapkę, na którą musieli uważać, zapewne zostawioną tu przez któregoś z naukowców – bardzo prostą, pewnie na wszelki wypadek, gdyby jakaś kwintopeda zabłąkała się w ten rejon. Później, całą grupą już, mogli odkryć, że Cormac i Finn zajęli pomieszczenia na drugim piętrze, zabezpieczyli je (a Thomas i Dora mogli to wykorzystać) i stąd zapewne eksplorowali zamek. Kiedyś musiały należeć one do kogoś ważnego w klanie i wciąż pozostało tu pośród poprzewracanych mebli i zniszczonych rzeczy trochę śladów po McClivertach… ale to już musieli metodycznie zbadać…
Przechodzimy na sesje z badaniami zamku na II etapie.
Koniec sesji
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.