07.12.2025, 20:00 ✶
Parsknęła śmiechem, bo faktycznie, dziewczyna miała rację - nikt normalny nie chciał słyszeć o ciąży zaraz po szkole. No, może niektóre panny czystokrwiste, które w głowie miały jedynie niedalekie małżeństwa, oczywiście z równie czystokrwistymi kawalerami. Pokręciła głową i wyrzuciła te myśli z głowy. Na swoje szczęście, taka sytuacja w ogóle jej nie dotyczyła, dlatego mogła być całkowicie pewna, że żadne karty, fusy, kryształowe kule i żadni jasnowidze nie będą w stanie przepowiedzieć jej ciąży, ani od razu po szkole, ani w późniejszym czasie. Za to kłamstwa kuzynki nie skomentowała w żaden sposób. Było to tylko potwierdzenie jej własnych myśli, a skoro Millie chciała, by uważać coś zupełnie innego, to w żaden sposób nie czuła się powołana do nagłego oświecania całego świata dookoła nich, że jest inaczej. Zamiast tego naprawdę skupiła się na wyścigu do drzewa.
A ten był ciężki do szybkiego określenia, kto tak naprawdę może go wygrać. Jej szkolna miotła chyba także poczuła tę rywalizację i cofnęła się do czasów swojej produkcji, nagle w niczym nie ustępując drugiej miotle. Takie coś zdecydowanie nie zdarzało się często więc Cassandra nagle była całkowicie zaskoczona przebiegiem tego wyścigu. Szybko jednak opanowała to zaskoczenie i skupiła się na celu, który z każdą sekundą stawał się bliższy - nie tylko dla niej. Ostatecznie jednak spóźniła się właśnie o tę sekundę. Czy to jednak było związane wyłącznie z jej miotłą? Czy może zwyczajnie dała wygrać kuzynce? Na te pytania nie zamierzała w żaden sposób odpowiadać. Ba, ona nawet w żaden sposób nie sugerowała, że takie pytania powinny się pojawić. Millie zdobyła jabłko i na tym cała sprawa się zakończyła.
Jej zostało już tylko cieszyć się szczęściem kuzynki, może też przełknąć kilka zgryźliwych uwag na temat przegranej. W niczym jej to jednak nie przeszkadzało i gdy wylądowały, dała porwać się na wróżbę. Uznawała ten dzień za całkiem dobry, a na pewno było to wystarczająco godne pożegnanie się ze szkołą w sposób całkowicie nieoficjalny. I chociaż szkoda było się w ogóle z nią żegnać, to przecież wiedziała, że należy ruszyć dalej i realizować to, co sobie założyła na własną przyszłość. Miała tylko nadzieję, że Millie także się to uda w sposób, w jaki ona to chce, a nie w jaki ktoś jej to narzuca.
A ten był ciężki do szybkiego określenia, kto tak naprawdę może go wygrać. Jej szkolna miotła chyba także poczuła tę rywalizację i cofnęła się do czasów swojej produkcji, nagle w niczym nie ustępując drugiej miotle. Takie coś zdecydowanie nie zdarzało się często więc Cassandra nagle była całkowicie zaskoczona przebiegiem tego wyścigu. Szybko jednak opanowała to zaskoczenie i skupiła się na celu, który z każdą sekundą stawał się bliższy - nie tylko dla niej. Ostatecznie jednak spóźniła się właśnie o tę sekundę. Czy to jednak było związane wyłącznie z jej miotłą? Czy może zwyczajnie dała wygrać kuzynce? Na te pytania nie zamierzała w żaden sposób odpowiadać. Ba, ona nawet w żaden sposób nie sugerowała, że takie pytania powinny się pojawić. Millie zdobyła jabłko i na tym cała sprawa się zakończyła.
Jej zostało już tylko cieszyć się szczęściem kuzynki, może też przełknąć kilka zgryźliwych uwag na temat przegranej. W niczym jej to jednak nie przeszkadzało i gdy wylądowały, dała porwać się na wróżbę. Uznawała ten dzień za całkiem dobry, a na pewno było to wystarczająco godne pożegnanie się ze szkołą w sposób całkowicie nieoficjalny. I chociaż szkoda było się w ogóle z nią żegnać, to przecież wiedziała, że należy ruszyć dalej i realizować to, co sobie założyła na własną przyszłość. Miała tylko nadzieję, że Millie także się to uda w sposób, w jaki ona to chce, a nie w jaki ktoś jej to narzuca.
Koniec sesji