07.12.2025, 23:12 ✶
Dźwięk odbijał się echem od opustoszałych korytarzy – dochodził na pewno gdzieś z przodu, ale Heather nie była w stanie dokładnie określić jego źródła. Wiedziała jedno: nie brzmiało to naturalnie, nie było głosem Dory – ona z pewnością nie śmiałaby się w taki sposób, dziwnym, pustym śmiechem, ani trochę nie wesołym – nie byli w zamku sami. Może był tu ktoś poza nimi, może jakieś duchy płatały im figle… tyle czy jeżeli chodziło o to drugie, to na pewno pozostawało nieszkodliwe? Finn i Cormac znikli niemal bez śladu, a teraz z pokoju, w którym spali przepadła Dora, i z czymkolwiek mieli do czynienia, nie można było zakładać, że pozostaną bezpieczni. Wood myślała całkiem jasno: należała do ludzi nie poddających się łatwo strachowi, bez większego trudu mogła więc to wszystko przeanalizować.
Dźwięk kapania, który słyszała wcześniej, stawał się coraz głośniejszy, aż w końcu zamienił się w szum deszczu, choć ledwo parę chwil temu nie padało. Wyglądając przez najbliższe okno Wood mogła dostrzec, że zaczęła się ulewa, z gatunku tych gwałtownych, i być może za moment zamieni w burzę.
A tam na dole, w ciemnościach, zobaczyła kogoś biegnącego przez dziedziniec.
Czy to była Dora…? Zdawało się jej, że tak, ale w ciemnościach i przez deszcz trudno było przyjrzeć się jej dokładnie.
Brenna tymczasem straciła cenne pięć sekund na przypatrywanie się plamie krwi. Nie tylko dlatego, że widok sprawił, że serce podeszło jej do gardła, bo sprawił, ale w takich chwilach rzadko zamierała, sparaliżowana strachem. Zwyczajnie nie było pewna, co robić najpierw: próbować oceniać, skąd się to wzięło, zamieniać się w wilka i pędzić tropem Dory, wołać Heather, by ta sprawdziła, czy też to widzi…
Zacisnęła szczęki i zbliżyła się do ściany, unosząc jednocześnie różdżkę i szepcąc ciche lumos. Sprawdzić, czy to krew. A potem biec za Dorą. Oby całą i zdrową.
Gdy światło rozbłysło na końcu różdżki, Brenna odruchowo zamrugała, a kiedy uniosła powieki ściana znów wyglądała jak wcześniej.
Tyle że…
Kiedy Brenna przyjrzała się bardzo uważnie, mogłaby przysiąc… że jedno miejsce zdawało się mieć nieco inny kolor niż wszystko w pobliżu…
Nieważne, uznała i ruszyła do drzwi, które zdążyły zamknąć się pomiędzy nią i Heather, wiedzione zapewne przeciągiem. I gdy obróciła gałkę, przekonała się, że się zatrzasnęły.
– Heather?! – zawołała, szarpiąc się z drzwiami, najpierw próbując je otworzyć, nim podejmie bardziej drastyczne kroki.
Czy Heather usłyszy Bren?
1 – tak, 2 – nie
Dźwięk kapania, który słyszała wcześniej, stawał się coraz głośniejszy, aż w końcu zamienił się w szum deszczu, choć ledwo parę chwil temu nie padało. Wyglądając przez najbliższe okno Wood mogła dostrzec, że zaczęła się ulewa, z gatunku tych gwałtownych, i być może za moment zamieni w burzę.
A tam na dole, w ciemnościach, zobaczyła kogoś biegnącego przez dziedziniec.
Czy to była Dora…? Zdawało się jej, że tak, ale w ciemnościach i przez deszcz trudno było przyjrzeć się jej dokładnie.
Brenna tymczasem straciła cenne pięć sekund na przypatrywanie się plamie krwi. Nie tylko dlatego, że widok sprawił, że serce podeszło jej do gardła, bo sprawił, ale w takich chwilach rzadko zamierała, sparaliżowana strachem. Zwyczajnie nie było pewna, co robić najpierw: próbować oceniać, skąd się to wzięło, zamieniać się w wilka i pędzić tropem Dory, wołać Heather, by ta sprawdziła, czy też to widzi…
Zacisnęła szczęki i zbliżyła się do ściany, unosząc jednocześnie różdżkę i szepcąc ciche lumos. Sprawdzić, czy to krew. A potem biec za Dorą. Oby całą i zdrową.
Gdy światło rozbłysło na końcu różdżki, Brenna odruchowo zamrugała, a kiedy uniosła powieki ściana znów wyglądała jak wcześniej.
Tyle że…
Kiedy Brenna przyjrzała się bardzo uważnie, mogłaby przysiąc… że jedno miejsce zdawało się mieć nieco inny kolor niż wszystko w pobliżu…
Nieważne, uznała i ruszyła do drzwi, które zdążyły zamknąć się pomiędzy nią i Heather, wiedzione zapewne przeciągiem. I gdy obróciła gałkę, przekonała się, że się zatrzasnęły.
– Heather?! – zawołała, szarpiąc się z drzwiami, najpierw próbując je otworzyć, nim podejmie bardziej drastyczne kroki.
Czy Heather usłyszy Bren?
1 – tak, 2 – nie
Rzut 1d2 - 2
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.