07.12.2025, 23:14 ✶
Czas po Spalonej Nocy określała wyłącznie jednym słowem: tragiczny. To wydarzenie dało popalić każdemu, bez różnicy, czy był czarodziejem, czy mugolem. Niektórzy mniej, niektórzy bardziej, ale każdy w jakiś sposób został tamtej nocy dotknięty. I od tamtej pory nie można było liczyć na żadne spektakularne efekty. Wszyscy się miotali, każdy próbował coś robić, lecz nadal można było to określić jako, ładnie przykryty serwetą spokoju, chaos. Nie, żeby ona była jakoś lepsza - starała się na tyle, na ile mogła, jak wszyscy dookoła. Jednak mocno ją bolało, że to wciąż były niewystarczające działania.
Artykuł, który wczoraj przeczytała, był dla niej jak policzek. Cios wymierzony prosto w serce. Wiedziała, że od teraz zacznie się jeszcze gorszy czas. Wszyscy jeszcze bardziej będą patrzyli im na ręce, przełożeni będą domagali się natychmiastowych efektów, a atmosfera będzie napięta jak gumka w majtkach. Gdyby mogła, chętnie dopadłaby tego pismaka i zabrała go na jeden dzień do swojej pracy. Podejrzewała, że po 24 godzinach spędzonych na posterunku, bardzo szybko zmieniłby zdanie. Ale niestety, nie mogła tego zrobić. A on mógł wypisywać swoje bzdury, które nikomu w niczym nie pomagały.
Z kubkiem kawy szła przez korytarz, rozmyślając o całym tym bałaganie. Była zmęczona, może nawet nieco przemęczona, ale nie zamierzała odpuszczać w obliczu ludzkich tragedii. Potrzebowała po prostu chwili przerwy na kubek ciepłego napoju. Ale gdy mijała jedne, nieco uchylone drzwi, poczuła delikatne ukłucie. Nie wiedziała, skąd ani nie wiedziała dlaczego, ale poczuła, że warto by tam zajrzeć. Dlatego przystanęła na chwilę, wahając się nieznacznie. Może jednak nie powinna? Może to tylko ta napięta atmosfera tak wpływała na jej umysł? Ostatecznie jednak uznała, że nic nie stoi na przeszkodzie, by zajrzeć do środka i ewentualnie zamienić kilka słów. Może naprawdę okaże się, że to kompletnie nic takiego?
- Hej... - Przywitała się, gdy już pchnęła drzwi i weszła do środka, odkrywając siedzącą za biurkiem koleżankę. - Widzę, że tobie też praca dzisiaj za bardzo nie idzie. - Wskazała z uśmiechem na pergaminy, które nie wyglądały na zbytnio ruszone. - Pomóc Ci?
Artykuł, który wczoraj przeczytała, był dla niej jak policzek. Cios wymierzony prosto w serce. Wiedziała, że od teraz zacznie się jeszcze gorszy czas. Wszyscy jeszcze bardziej będą patrzyli im na ręce, przełożeni będą domagali się natychmiastowych efektów, a atmosfera będzie napięta jak gumka w majtkach. Gdyby mogła, chętnie dopadłaby tego pismaka i zabrała go na jeden dzień do swojej pracy. Podejrzewała, że po 24 godzinach spędzonych na posterunku, bardzo szybko zmieniłby zdanie. Ale niestety, nie mogła tego zrobić. A on mógł wypisywać swoje bzdury, które nikomu w niczym nie pomagały.
Z kubkiem kawy szła przez korytarz, rozmyślając o całym tym bałaganie. Była zmęczona, może nawet nieco przemęczona, ale nie zamierzała odpuszczać w obliczu ludzkich tragedii. Potrzebowała po prostu chwili przerwy na kubek ciepłego napoju. Ale gdy mijała jedne, nieco uchylone drzwi, poczuła delikatne ukłucie. Nie wiedziała, skąd ani nie wiedziała dlaczego, ale poczuła, że warto by tam zajrzeć. Dlatego przystanęła na chwilę, wahając się nieznacznie. Może jednak nie powinna? Może to tylko ta napięta atmosfera tak wpływała na jej umysł? Ostatecznie jednak uznała, że nic nie stoi na przeszkodzie, by zajrzeć do środka i ewentualnie zamienić kilka słów. Może naprawdę okaże się, że to kompletnie nic takiego?
- Hej... - Przywitała się, gdy już pchnęła drzwi i weszła do środka, odkrywając siedzącą za biurkiem koleżankę. - Widzę, że tobie też praca dzisiaj za bardzo nie idzie. - Wskazała z uśmiechem na pergaminy, które nie wyglądały na zbytnio ruszone. - Pomóc Ci?