— Coś uspakajającego na pewno mamy... — Każdy kucharz miał coś na denerwujących go klientów. W przypadku Lewisa zazwyczaj były to zaczarowane środki na orzeczyszczenie, które aktywowały się dopiero po przekroczeniu progu Ministerstwa Magii, dla wszystkich biurew i podejrzanych donosicieli lub takie, które wywoływały eksplodujące gazy, gdy ktoś zdradzał ich w Wiwernie. Niestety, żadna z tych możliwości nie wchodziła teraz w grę, ale kocioł jakiegoś trunku na cześć płonącego Wiwerna, który nie będzie wcale alkoholowy tylko udawany, z dodatkiem senności i błogości.
— Dajcie mi pięć do dziesięciu minut, będę próbował coś ogarnąć. Z jedzenia zostawię tylko to, co mamy w garach. A Ty szefu, jak nie wrócisz na czas, to łychą do dupy nakopie, żeby się szanowna pani była żonka przypomniała!
I zniknął w swoim królestwie, aby przygotować senną chmurkę, najbliższą eliksirowi formę płynnego ukojenia.
Rzemiosło ◉◉◉○○: Lewis robi uspokajającego i wprawiającego w błogostan ekspresowego jabola. Przewaga Gotowanie (II)
Sukces!
Trochę mleka, trochę miodu, trochę tego i owego, jeszcze trochę tamtego i szczypta procentów. Wszystko to umerdać w wielkiej brytwannie, która z jakiegoś powodu miała pokrywkę wytłoczoną w kształt profilu królowej Elżbiety, jak na monecie, trochę zaczarować i jest!
Lewis z dumą wypadł z kuchni po minutach jedenastu, trzymając w dłoni dwa puchary pełne magicznego trunku. Wskoczył zgrabnie na ladę i uniósł je w górę.
— Ahoj ludziska! — zakrzyknął. — Jako, że na zewnątrz nieciekawie, oto coś na pokrzepienie serc, specjał lokalu. Tylko dzisiaj i tylko tutaj, niebiańska kremowa rozkosz na koszt firmy! Oczywiście procentowa!
Puścił oczko do pierwszej lepszej osoby i wręczył gościom dwa kubki, by pójść po kolejne. Zarządzanie tłumem mieli z Asenką w małym paluszku.