08.12.2025, 10:42 ✶
Fruwam, ciesze się i opadam w ramiona Roberta
Efekt był nieoczekiwany, ale skłamałaby sążniście, gdyby miała powiedzieć, że nieprzyjemny.
Jej perlisty śmiech roznosił się po wysokim sklepieniu sali balowej, a biel sukni i maski aż nazbyt korespondowała z pierzem skrzydeł. W głowie wirowało szczęście, nieskrępowana radość i brak jakiejkolwiek myśli. Nie był to stan obcy Urd i bardzo cieszyła się chwile później, że nie był to stan związany z kacem. Sam fakt, że to uniesienie trwało tyle co żywot motyla, było wystarczającą karą.
Z wysokości łatwiej jej było również dostrzec potencjalnego partnera na pierwszych kroków na sali, samotnego, rozglądającego się za gwiazdką z nieba. Anioł musiał mu wystarczyć.
Wpadła na niego wciąż rozchichotana, wsparła się na szerokich barkach, pozwalając sobie na krótki moment zasłonić ich skrzydłami, nim te pierzchły wytraconą magią eliksiru, rozbryzgły się w mieniące brokatem widmowe pióreczka.
- Mój wybawca... - uśmiechała się wciąż szeroko, mając posmak nieskrępowanej słodyczy na ustach, eliksiru szczęścia w pojedynczym szocie. Wiele by dała, by zdobyć tego więcej. - Dzięki Tobie nie bolało tak bardzo, gdy spadałam z nieba. - głos jasno sugerował, jakie mniemanie kobieta ma o tym tekście na podryw i jak szybko go wypaliła, aby zdjąć z jego barków używanie go wobec niej. Stanęła pewniej na nogach, pozostając jednak wspartą o robertowe ramie.
- Cóż za szalone napitki, sądzisz, że będą rozdawać na nie przepisy? - zagadnęła z właściwą sobie swobodą. Nie było widać jej oczu z racji koronkowego motyla przysłaniającego pół twarzy, łatwo było jednak wyczytać z odsłoniętej mimiki i brzmienia miękkiego altu, że rozpiera jej pierś ekscytacja. - Fascynuje mnie myśl, że przy barze można dostać coś podobnego. Wybawiłbyś mnie po raz drugi i zaprowadził tam, gdzie Lestrangowie popisują się swoimi alchemicznymi umiejętnościami? - poprosiła słodko, nadając całości nibu nieporadności słodziutkiej blondynki, która nieopatrznie wybrała zbyt wiele zasłaniającą maskę.
Efekt był nieoczekiwany, ale skłamałaby sążniście, gdyby miała powiedzieć, że nieprzyjemny.
Jej perlisty śmiech roznosił się po wysokim sklepieniu sali balowej, a biel sukni i maski aż nazbyt korespondowała z pierzem skrzydeł. W głowie wirowało szczęście, nieskrępowana radość i brak jakiejkolwiek myśli. Nie był to stan obcy Urd i bardzo cieszyła się chwile później, że nie był to stan związany z kacem. Sam fakt, że to uniesienie trwało tyle co żywot motyla, było wystarczającą karą.
Z wysokości łatwiej jej było również dostrzec potencjalnego partnera na pierwszych kroków na sali, samotnego, rozglądającego się za gwiazdką z nieba. Anioł musiał mu wystarczyć.
Wpadła na niego wciąż rozchichotana, wsparła się na szerokich barkach, pozwalając sobie na krótki moment zasłonić ich skrzydłami, nim te pierzchły wytraconą magią eliksiru, rozbryzgły się w mieniące brokatem widmowe pióreczka.
- Mój wybawca... - uśmiechała się wciąż szeroko, mając posmak nieskrępowanej słodyczy na ustach, eliksiru szczęścia w pojedynczym szocie. Wiele by dała, by zdobyć tego więcej. - Dzięki Tobie nie bolało tak bardzo, gdy spadałam z nieba. - głos jasno sugerował, jakie mniemanie kobieta ma o tym tekście na podryw i jak szybko go wypaliła, aby zdjąć z jego barków używanie go wobec niej. Stanęła pewniej na nogach, pozostając jednak wspartą o robertowe ramie.
- Cóż za szalone napitki, sądzisz, że będą rozdawać na nie przepisy? - zagadnęła z właściwą sobie swobodą. Nie było widać jej oczu z racji koronkowego motyla przysłaniającego pół twarzy, łatwo było jednak wyczytać z odsłoniętej mimiki i brzmienia miękkiego altu, że rozpiera jej pierś ekscytacja. - Fascynuje mnie myśl, że przy barze można dostać coś podobnego. Wybawiłbyś mnie po raz drugi i zaprowadził tam, gdzie Lestrangowie popisują się swoimi alchemicznymi umiejętnościami? - poprosiła słodko, nadając całości nibu nieporadności słodziutkiej blondynki, która nieopatrznie wybrała zbyt wiele zasłaniającą maskę.
sukienka poglądowo![[Obrazek: d339b9145232391de07864fc3dcac520.jpg]](https://i.pinimg.com/1200x/d3/39/b9/d339b9145232391de07864fc3dcac520.jpg)