03.03.2023, 13:05 ✶
15. 04.1972
To była dla niego cenna lekcja. Większość jego przyjaciół i znajomych rozpłynęła jak mgle, gdy przestało mu się powodzić i w świetle prawa był przestępcą. Doszedł też do wniosku, że z rodziną wychodziło się najlepiej na zdjęciach, bo w pozostałych sprawach zdecydowanie już mniej korzystnie. Kłamstwem byłoby stwierdzenie, że ich nie potrzebował w tym trudnym dla niego czasie. Łaski mu nie robią. Zrobi wszystko aby to wykaraskać się z tego całego gówna, w które go wepchnięto. Nie zapominał o tych wszystkich osobach, które pozostawały mu życzliwe i wierzyły w jego niewinność. Bo faktycznie został wrobiony, tylko przez kogo? Tego bardzo chciał się dowiedzieć. A jeśli mu się uda tego dokonać to nie chciałby być w skórze każdego z odpowiedzialnych za ten czyn. Bo oprócz zaciągnięcia ich przed oblicze sprawiedliwości czekały ich takie wątpliwe przyjemności jak porządne manto. Za tych wszystkich, którzy go nie porzucili naprawdę wskoczyłby w ogień. Takimi ludźmi od teraz będzie się otaczać. Do tego grona mógł zaliczyć nie tylko Jacoba Scotta, ale również państwo i ich córkę, Avelinę. Oni również wierzyli w jego niewinność.
Wracając jednak do Jacoba – temu czarodziejowi mugolskiego pochodzenia zawdzięczał naprawdę wiele. Przede wszystkim jego przyjaźń i zaangażowanie w prowadzone przez niego prywatne dochodzenie. Kiedy nie pojawił się na kolejnym spotkaniu w umówionym miejscu... jeszcze nie miał tylu powodów do obaw, bo ten czarodziej też miał swoje życie. Od jednego odłożonego w czasie spotkania jego świat się nie zawali. Postanowił spotkać się z nim w miejscu jego pracy, której – jak wiedział – Jacob nie opuszczał bez powodu i tam dowiedział się, że było go w miejscu pracy przez kilka ostatnich dni. A ono było było bezpieczniejszym miejscem, niż dom tego mężczyzny.
Nagła i niewytłumaczalna w żaden sposób absencja Jacoba zaniepokoiła go na tyle, że postanowił wytłumaczyć jego zaginięcie. Pełen obaw co tego, że Jacoba Scotta dopadli fanatycy Lorda Voldemorta, co miałoby związek z jego mugolskimi korzeniami lub został porwany i być może zabity przez tych ludzi, którzy tak go urządzili, zmierzał na miejsce spotkania z Aveliną. A jeśli ten drugi scenariusz okaże się prawdziwy to będzie oznaczać tylko jedno – to, że zdołali odkryć coś innego i odpowiedzialni za tę intrygę czarodzieje dowiedzieli się o tym.
Trzymając w dłoni swoją różdżkę, wyczekiwał nadejścia tej czarownicy. Razem mieli udać się do domu należącego do jego zaginionego przyjaciela. Pomimo tego, że wsparcie mu się bardzo przyda to przez posiadaną świadomość tego, że zaginięcie Scotta może mieć związek z ich prywatnym dochodzeniem nie mógł wyrzucić z głowy myśli, że nie powinien angażować w to kolejnej osoby. Nie chciał, aby ona skończyła tak samo, jak mógł skończyć Jacob.
— Witaj, Ave. Dobrze, że już jesteś. Wyciągnij różdżkę, może okazać się potrzebna — Powitał młodszą od siebie kobietę poważnie, tonem głosu podszytym posępnością i chmurnym, zarazem bacznym spojrzeniem. Teraz był trzeźwy i w parszywym nastroju, a więcej wszystkie męty świata czarodziejów nie powinny wchodzić mu w drogę.
Słowa: 474