08.12.2025, 23:50 ✶
Hannibal śpiewa o lataniu, Lucy lata na prawdę, Gabriel ma odlot w głowie
–Już to robisz, moja piękna... już to robisz... – absolutnie nie powinien jej tego mówić, zdecydowanie wszelkie obietnice i zarzekania się w cichości serca, że będzie stulił dziób i milczał przepadały, wobec tak szczerego śmiechu, który rozświetlał zwykle jej nabzdyczony głos. Po prawdzie - uwielbiał jej dąsy, ale jeszcze bardziej lubił kiedy patrzyła nań jak na przednią belgijską pralinkę, jak wyciągała do niego swoje różane ręce...
Melodii nie poznał, ale głos zdał mu się znajomy. Na razie jednak przez poszum własnych myśli i zachwytów nie łączył za bardzo kropek chcąc łączyć się w zdecydowanie inny sposób z kim innym. Zawirował, pozwalając jej sukni falować pędem, łapał mocniej, bardziej zaborczo, chcąc całe jej szczęście zamknąć w swoim objęciu, wysycić się nim, a potem zaprószyć kolejne zarzewie.
Niech będą przeklęci Lestrangowie! Będzie musiał do Williama napisać o kilka fiolek tegoż ustrojstwa skoro czyniło jego panią zadowoloną z nieżycia. Sam zapomniał, że miał własną fiolkę zapomniał o wszystkim i wszystkich myśląc tylko o tańcu o który go poprosiła, chłonąc jej zapach i bliskość całym sobą, czyniąc lądowanie możliwie miękkim w jego własnych ramionach.
Mieli być profesjonalni.
Gabriel nie miał jednak najlepszej pamięci, szczególnie do własnych solennych postanowień.
Ciężko o tym pamiętać, gdy jego Anioł Śmierci na moment realnie stał się aniołem.
– Chyba... – zaczął wpatrując się w oczy widoczne w migdałowych otworach maski. – Chyba... – stracił na chwilę wątek, by zdać sobie sprawę, że śpiew umilkł. No dalej! Powiedzdzież cokolwiek!– Emm.... chyba poznaję ten głos. Chciałbyś, żebym Cię przedstawił? – zaoferował, nie odsuwając się jednak, jakoś też ręce mu zesztywniały i dalej przyciskał ją do siebie bardzo mało kulturalnie. A jeśli ktokolwiek krzyknąłby, że mają znaleźć sobie pokój (choć to raczej nie była tego typu impreza), to przecież ten Bardzo Duży Pokój zdawał się idealnym miejscem do... do czegokolwiek co miało zaraz nastąpić. Do małej prezentacji. Tak. Miał kogoś przedstawić. Tak... – Poznałem go całkiem niedawno, smakowałby Ci. Dobry rocznik. Lekko musujący. – wymruczał, zastanawiając się czyj to był pomysł, żeby ta maska zasłaniała tak wiele.
odrobina sztuki![[Obrazek: 28379e1bcada7460e8ae88bd7855e667.jpg]](https://i.pinimg.com/1200x/28/37/9e/28379e1bcada7460e8ae88bd7855e667.jpg)