09.12.2025, 00:46 ✶
Jonathan zacisnął wargi, ewidentnie rozważając propozycję Lazarusa, ale ostatecznie pokręcił głową.
– Nie. Poczekajmy na wsparcie. Nie wątpię w twoje kompetencje, ale niewiadomo kogo przyślą, a ostatnie czego tutaj potrzebujemy, to sfrustrowany auror, urażony faktem, że postanowiliśmy zacząć działać zanim mógł udzielić nam swojej ekspertyzy – powiedział w końcu, ale na jego ustach przemknął uśmiech, sugerujący że dla Selwyna mimo wszystko byłaby to dość zabawna scenka.
W przeciwieństwie do samego faktu, że w biurze mieli czarnomagiczną paczkę i nikt nie miał pojęcia, jak się tutaj w ogóle znalazła. Pokręcił głową.
– Przyszedłem do biura i pracownicy którzy byli tutaj przede mną powiedzieli, że jest problem. Nie mam pojęcia jak to się tutaj znalazło. Podejrzewam, że ty też nie usłyszałeś żadnych plotek?
A co jeśli paczka miała być dla niego? Albo co jeszcze gorsze, Anthony'ego? Zerknął na Lazarusa. Czyżby Lovegood miał jednak jakieś porachunki, o których jego pracodawcy nie mieli pojęcia? Tylko, że paczka znajdowała się w pierwszej sali, tej w której żaden z ich trójki nie przebywał. Może atak na mugolaka? Ritę? Kogoś innego? Próba wywołania chaosu? Na Merlina, jak dobrze że Shafiq miał obecnie to spotkanie i był daleko od biura.
Szczęśliwie na aurora, czy raczej aurorkę, długo nie musieli czekać, a kiedy Jonathan jeszcze usłyszał imię kobiety, uznał, że najwyraźniej w tym nieszczęściu były jakieś pozytywy. Cassandra Cavendish. Doskonale się składało.
– Tak, witam Jonathan Selwyn. Zastępca szefa biura. A to nasz pracownik Lazarus Lovegood. Doskonały klątwołamacz – przedstawił się, skupiając spojrzenie na kobiecie. Ubierała się całkiem dobrze i nie wyglądała na sfrustrowaną swoją pracą, ale niestety nie było to coś, co mogło jakkolwiek zadecydować o przyjęciu do Zakonu. Zwłaszcza ten pierwszy aspekt skoro jednym z jego najlepszych członków był Woody. – Niestety nie za dużo. Była tutaj gdy otworzyliśmy biuro. Jeśli jest tam jakakolwiek wiadomość to w środku. Nic się w niej nie zmieniło przez ten cały czas.
Mówiąc to wszystko oczywiście nie zwlekał, ani chwili i spróbował zerknąć na aurę kobiety.
Aurowidzenie, percepcja (III)
– Nie. Poczekajmy na wsparcie. Nie wątpię w twoje kompetencje, ale niewiadomo kogo przyślą, a ostatnie czego tutaj potrzebujemy, to sfrustrowany auror, urażony faktem, że postanowiliśmy zacząć działać zanim mógł udzielić nam swojej ekspertyzy – powiedział w końcu, ale na jego ustach przemknął uśmiech, sugerujący że dla Selwyna mimo wszystko byłaby to dość zabawna scenka.
W przeciwieństwie do samego faktu, że w biurze mieli czarnomagiczną paczkę i nikt nie miał pojęcia, jak się tutaj w ogóle znalazła. Pokręcił głową.
– Przyszedłem do biura i pracownicy którzy byli tutaj przede mną powiedzieli, że jest problem. Nie mam pojęcia jak to się tutaj znalazło. Podejrzewam, że ty też nie usłyszałeś żadnych plotek?
A co jeśli paczka miała być dla niego? Albo co jeszcze gorsze, Anthony'ego? Zerknął na Lazarusa. Czyżby Lovegood miał jednak jakieś porachunki, o których jego pracodawcy nie mieli pojęcia? Tylko, że paczka znajdowała się w pierwszej sali, tej w której żaden z ich trójki nie przebywał. Może atak na mugolaka? Ritę? Kogoś innego? Próba wywołania chaosu? Na Merlina, jak dobrze że Shafiq miał obecnie to spotkanie i był daleko od biura.
Szczęśliwie na aurora, czy raczej aurorkę, długo nie musieli czekać, a kiedy Jonathan jeszcze usłyszał imię kobiety, uznał, że najwyraźniej w tym nieszczęściu były jakieś pozytywy. Cassandra Cavendish. Doskonale się składało.
– Tak, witam Jonathan Selwyn. Zastępca szefa biura. A to nasz pracownik Lazarus Lovegood. Doskonały klątwołamacz – przedstawił się, skupiając spojrzenie na kobiecie. Ubierała się całkiem dobrze i nie wyglądała na sfrustrowaną swoją pracą, ale niestety nie było to coś, co mogło jakkolwiek zadecydować o przyjęciu do Zakonu. Zwłaszcza ten pierwszy aspekt skoro jednym z jego najlepszych członków był Woody. – Niestety nie za dużo. Była tutaj gdy otworzyliśmy biuro. Jeśli jest tam jakakolwiek wiadomość to w środku. Nic się w niej nie zmieniło przez ten cały czas.
Mówiąc to wszystko oczywiście nie zwlekał, ani chwili i spróbował zerknąć na aurę kobiety.
Aurowidzenie, percepcja (III)
Rzut Z 1d100 - 66
Sukces!
Sukces!