• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 16 Dalej »
[Yule 1957] how I Wish | Prudence & Aloysius

[Yule 1957] how I Wish | Prudence & Aloysius
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#3
09.12.2025, 12:53  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.12.2025, 11:01 przez Prudence Fenwick.)  

Parapet na którym siedziała był dosyć chłodny, nie przeszkadzało jej to zupełnie. Nie mogła sobie znaleźć lepszego miejsca, aby schować się przed światem. Widok zza wielkiego okna zapierał dech w piersi. Zamek wyglądał niesamowicie w takiej aranżacji. Ten śniego, który sypał z nieba powodował, że można było go wziąć za budowlę z jakiejś mugolskiej bajki. Gwiazdy odbijały się w śniegu, który sam już błyszczał z racji na niską temperaturę. Był to wcale nie taki najgorszy wieczór, nie kiedy można było go spędzić w ten sposób.

Nie potrzebowała towarzystwa, nigdy specjalnie o nie nie zabiegała, to nie leżało w jej naturze, może przez chwilę dzisiaj zazdrościła tym wszystkim, którzy mieli z kim się śmiać przy świątecznym stole, jednak to był tylko krótki moment, kiedy było jej nieco smutno z tego powodu. Potem wszystko wróciło do normy, samotność przestała jej ciążyć, znowu stała się wyborem na który się zdecydowała. No, może nie do końca zdecydowała, bo był jeden przypadek, który nadal spędzał jej sen z powiek, chociaż nie powinien, bo minęło już naprawdę wiele czasu. Powinna przywyknąć do tego, że tak już miało być, że tamte dwa lata, no może nieco więcej były tylko i wyłącznie nieporozumieniem. Nie umiała jednak tego zaakceptować, nie w pełni. Mimo, że udawała, że jej to nie rusza, to jednak nadal gdzieś w niej siedziało. Do tego dochodziło to, jak wyglądała ich aktualna relacja... nadal dziwnie na niego reagowała, mimo tego, że przy większości spotkań strzelali w siebie piorunami z oczu. Tak było jednak lepiej, powinno być lepiej, nie czuła się jednak z tym do końca dobrze.

Nie szukała brata, nie zamierzała mu przeszkadzać, wybrała więc wizytę w wieży astronomicznej, wydawało jej się, że to miejsce tego wieczoru wszyscy będą omijać szerokim łukiem, raczej nie było pierwszym wyborem do spędzania wolnego czasu, no i żeby się tutaj dostać potrzeba było odrobiny wysiłku, nie podejrzewała, że komukolwiek będzie się chciało pokonywać te wszystkie schody, wydawało jej się więc, że znalazła sobie całkiem bezpieczny azyl.

Właśnie dlatego też nie nasłuchiwała, nie skupiała się na dźwiękach dochodzących z zewnątrz, a na tym, co działo się za oknem. Wpatrywała się w płatki śniegu, które sypały się z nieba, spojrzenie nie drgnęło jej nawet na chwilę. Coś zaskrzypiało, zignorowała jednak ten dźwięk, zamek miał to do siebie, że często dochodziły z niego najróżniejsze odgłosy, żył swoim własnym życiem.

Po chwili dotarło do niej, że to nie było zwyczajne skrzypnięcie, to był odgłos zbliżających się kroków, uniosła głowę nieco do góry. Nie miała pojęcia, kogo tu przyniosło, naprawdę wydawało jej się, że nikt nie zapuści się tego wieczoru w te rejony, jak widać się myliła. Ciche westchnienie zupełnie mimowolnie opuściło jej usta, gdy zobaczyła znajomą twarz. Niekoniecznie chciała dzisiaj się nastraszać i obrastać w piórka, a przy nim było to od jakiegoś czasu konieczne, bo jedyne, czego mogła być pewna to to, że nie zmarnuje okazji, aby po raz kolejny jej dopiec.

Nie wycofał się jednak, kiedy ją zobaczył, spowodowało to, że Prue się wyprostowała, tyle, że kiedy się odezwał coś w niej zmiękło.

Nie nazywał jej tak od dawna, wpatrywała się w niego przez chwilę, nieco zdziwiona, nie mogła przewidzieć, co siedzi mu w głowie, na której swoją drogą miał jakąś dziwną czapkę, no nie do końca dziwną, typowo świąteczną z rogami renifera, wyglądał całkiem zabawnie, ale to niczego nie zmieniało. Powinna być czujna.

- Hej. - Nie odrywała od niego wzroku nawet na sekundę, głos jej zadrżał, kiedy się odezwała, tak właściwie to mogło być spowodowane również tym, że niezbyt z niego dzisiaj korzystała, tak to sobie tłumaczyła, bo praktycznie z nikim nie zamieniła słowa, nie reagowała w ten sposób na niego, a przynajmniej tak sobie wmawiała.

Uniosła pytająco brew, astronomiczna wieża była przecież najlepszym miejscem na obserwację, w całym zamku nie było innego, które pozwalałoby podziwiać to, co działo się na zewnątrz z takiej wysokości. Dopiero po chwili dotarło do niej, że sugerował, że przyszła tutaj podziwiać nietoperze.

- Tak, wszystkie nietoperze stąd spakowały się i wyleciały do ciepłych krajów na urlop świąteczny, aby nie daj Merlinie nie zmarznąć. - Odpowiedziała mu, nie przywykła do tego, aby rozmawiali ze sobą w podobnym tonie, raczej spodziewała się nadal jakiegoś ciosu, który miał dosięgnąć ją niespodziewanie.

- i nie ma lepszego miejsca na obserwację niż wieża astronomiczna, oczywiście, jeśli chce się obserwować coś innego od nietoperzy. - Dodała jeszcze spokojnie, nie tym swoim zwyczajowym chłodnym tonem.

- Podejrzewam, że nauczyciele nie mieli za bardzo wyboru, ktoś musiał tutaj zostać z tymi, którzy nie wrócili do domu. - Tu nieco spochmurniała, widać było, że Prudence zdecydowanie wolałaby być w tej chwili w Londynie. - Być może alkohol to jedyne, co pozwala im przetrwać z nami podczas tego czasu. - Wcale by jej to nie zdziwiło. Nie miała pojęcia, jak to wyglądało, czy mieli jakieś dyżury, kto danego roku musi zostać w Hogwarcie podczas świąt, czy faktycznie zgłaszali się ci, którzy nie mieli dokąd pójść.

- Czego tutaj szukasz? - Zapytała jeszcze nadal tym spokojnym tonem. Skoro znalazł się w wieży astronomicznej, podczas Yule, zamiast spędzać dalszą część wieczoru to musiał mieć ku temu jakiś powód. Ona szukała spokoju - nie znalazła go, zastanawiała się jednak dlaczego i on się tutaj znalazł. Wyglądał jakby był w wyśmienitym humorze.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (14755), Prudence Fenwick (9791)




Wiadomości w tym wątku
[Yule 1957] how I Wish | Prudence & Aloysius - przez Prudence Fenwick - 09.12.2025, 01:00
RE: [Yule 1957] how I Wish | Prudence & Aloysius - przez Benjy Fenwick - 09.12.2025, 03:53
RE: [Yule 1957] how I Wish | Prudence & Aloysius - przez Prudence Fenwick - 09.12.2025, 12:53
RE: [Yule 1957] how I Wish | Prudence & Aloysius - przez Benjy Fenwick - 09.12.2025, 14:42
RE: [Yule 1957] how I Wish | Prudence & Aloysius - przez Prudence Fenwick - 10.12.2025, 01:30
RE: [Yule 1957] how I Wish | Prudence & Aloysius - przez Benjy Fenwick - 10.12.2025, 04:28
RE: [Yule 1957] how I Wish | Prudence & Aloysius - przez Prudence Fenwick - 10.12.2025, 12:17
RE: [Yule 1957] how I Wish | Prudence & Aloysius - przez Benjy Fenwick - 10.12.2025, 17:24
RE: [Yule 1957] how I Wish | Prudence & Aloysius - przez Prudence Fenwick - 10.12.2025, 23:14
RE: [Yule 1957] how I Wish | Prudence & Aloysius - przez Benjy Fenwick - 11.12.2025, 20:33
RE: [Yule 1957] how I Wish | Prudence & Aloysius - przez Prudence Fenwick - 12.12.2025, 00:51
RE: [Yule 1957] how I Wish | Prudence & Aloysius - przez Benjy Fenwick - 13.12.2025, 23:04
RE: [Yule 1957] how I Wish | Prudence & Aloysius - przez Prudence Fenwick - 15.12.2025, 21:45
RE: [Yule 1957] how I Wish | Prudence & Aloysius - przez Benjy Fenwick - 16.12.2025, 04:01

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa