11.12.2025, 02:49 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.12.2025, 02:49 przez Jonathan Selwyn.)
Jonathan zaśmiał się najpierw na uwagę o wampirzym Jessiem, a następnie na komentarz odnośnie wbegania, czy raczej nie wbiegania w płonący pożar.
– A więc będę nadrabiać bohaterowanie także za ciebie – powiedział, a potem Charlotte mogła zaobserwować, jak twarz twarz Jonathana przechodzi różne stopnie żałoby, gdy zasugerowała, że jego fryzura mogła mieć związek oskarżeniami o śmierciożercowanie.
Nie skomentował tego jednak od razu, bo coś w postawie Lottie mocno go zaniepokoiło. Zamikła... Mogła mieć do tego prawo. Z pewnością była zmęczona i chociaż doskonal ukrywała większość nerwów, zmartwiona wszystkim co się dzisiaj wydarzyło, a jednak... Jonathan znał przyjaciółkę i miał wrażenie, że coś było nie tak.
Ale wiedział również, że cokolwiek to mogło być, o ile to nie było tylko jego własne zmęczenie, to Charlotte nie chciała obecnie o tym rozmawiać.
Wstał więc szalenie dramatycznie ze swojego krzesła.
– Już idę! Ale naprawdę! Moja fryzura nie jest aż tak dramatyczna. Wymaga jedynie lekkiego odświeżenia! – wykrzyknął i wyszedł z kuchni, tylko po to aby po chwili w wrócić z odpowiednimi olejkami, grzebieniem, nożyczkami, a także przenośnym lusterkiem. – Tylko pamiętaj Lottie. Traktuj je z miłością i szacunkiem. To nie trawa w ogrodzie do całkowitego skoszenia, a fantazyjny ogród barwnych kwiatów do taktycznego wyrównania.
– A więc będę nadrabiać bohaterowanie także za ciebie – powiedział, a potem Charlotte mogła zaobserwować, jak twarz twarz Jonathana przechodzi różne stopnie żałoby, gdy zasugerowała, że jego fryzura mogła mieć związek oskarżeniami o śmierciożercowanie.
Nie skomentował tego jednak od razu, bo coś w postawie Lottie mocno go zaniepokoiło. Zamikła... Mogła mieć do tego prawo. Z pewnością była zmęczona i chociaż doskonal ukrywała większość nerwów, zmartwiona wszystkim co się dzisiaj wydarzyło, a jednak... Jonathan znał przyjaciółkę i miał wrażenie, że coś było nie tak.
Ale wiedział również, że cokolwiek to mogło być, o ile to nie było tylko jego własne zmęczenie, to Charlotte nie chciała obecnie o tym rozmawiać.
Wstał więc szalenie dramatycznie ze swojego krzesła.
– Już idę! Ale naprawdę! Moja fryzura nie jest aż tak dramatyczna. Wymaga jedynie lekkiego odświeżenia! – wykrzyknął i wyszedł z kuchni, tylko po to aby po chwili w wrócić z odpowiednimi olejkami, grzebieniem, nożyczkami, a także przenośnym lusterkiem. – Tylko pamiętaj Lottie. Traktuj je z miłością i szacunkiem. To nie trawa w ogrodzie do całkowitego skoszenia, a fantazyjny ogród barwnych kwiatów do taktycznego wyrównania.