11.12.2025, 23:36 ✶
Sala balową, podchodzę z Gabrielem do Hannibala
Skrzydła niestety już zniknęły, ale uśmiech Lucy o dziwo wciąż pozostał taki sam – szeroki dla tych którzy ją już znali i dość nieznaczny dla każdej innej osoby w pomieszczeniu. Może nie czuła już poprzedniej lekkości, ale... Wciąż nie żałowała że dzisiaj tu przyszła. I pomyśleć, że zakładała, że już nigdy więcej nie zatańczy w należącym do jej rodziny domu. Hah... Zakładała również, że nigdy nie zatańczy z tym konkretnym wampirem na oficjalnym przyjęciu zważywszy na to, co wydarzyło się ostatnio. Powinna była zakląć jego maskę, aby zamieniła się w winorośle. Tak w ramach odwetu. Może dlatego nie powiedział jej dokładnie jaki strój zakłada?
– O? – powiedziała zerkając przez ramię na jeszcze do niedawna śpiewającego roznegliżowanego diabła. – Rozumiem, że już się całkiem nieźle zapoznałeś z brytyjską kuchnią i to z tymi jej bardziej ciekawszymi odmianam – dodała jeszcze szeptem. No cóż... Jeśli Gabriel podejrzewał, że znał tego czarodzieja, to nawet jeśli z niego pił, najwyraźniej nie wyrządził mu, zbyt, dużych szkód. – Przedstaw mnie. Bardzo chętnie.
Z tymi słowami, ruszyła od razu w stronę ich potencjalnego rozmówcy upewniając się przy tym, że Gabriel szedł wraz z nią.
– Piękny utwór – zwróciła się do zamaskowanego czarodzieja.
Skrzydła niestety już zniknęły, ale uśmiech Lucy o dziwo wciąż pozostał taki sam – szeroki dla tych którzy ją już znali i dość nieznaczny dla każdej innej osoby w pomieszczeniu. Może nie czuła już poprzedniej lekkości, ale... Wciąż nie żałowała że dzisiaj tu przyszła. I pomyśleć, że zakładała, że już nigdy więcej nie zatańczy w należącym do jej rodziny domu. Hah... Zakładała również, że nigdy nie zatańczy z tym konkretnym wampirem na oficjalnym przyjęciu zważywszy na to, co wydarzyło się ostatnio. Powinna była zakląć jego maskę, aby zamieniła się w winorośle. Tak w ramach odwetu. Może dlatego nie powiedział jej dokładnie jaki strój zakłada?
– O? – powiedziała zerkając przez ramię na jeszcze do niedawna śpiewającego roznegliżowanego diabła. – Rozumiem, że już się całkiem nieźle zapoznałeś z brytyjską kuchnią i to z tymi jej bardziej ciekawszymi odmianam – dodała jeszcze szeptem. No cóż... Jeśli Gabriel podejrzewał, że znał tego czarodzieja, to nawet jeśli z niego pił, najwyraźniej nie wyrządził mu, zbyt, dużych szkód. – Przedstaw mnie. Bardzo chętnie.
Z tymi słowami, ruszyła od razu w stronę ich potencjalnego rozmówcy upewniając się przy tym, że Gabriel szedł wraz z nią.
– Piękny utwór – zwróciła się do zamaskowanego czarodzieja.