12.12.2025, 11:23 ✶
Atreus wierzył, że los był po jego stronie. Że karty, te które właśnie trzymał w ręku, to najlepsze co mu się w życiu przytrafiło. Jeśli się mylił - trudno. Kto nie ryzykuje, ten nie wygrywa, a typki przy tym stoliku to pewnie nie była jedyna ich droga, by rozwiązać zagadkę tych zasranych wiewiórek.
Z tych emocji to mu chyba nawet trzecie oko oślepło, bo łypnięcie na marynarzy przyniosło mu zupełnie nic. Trudno, musiał się obejść smakiem i nie wnikać w ewentualne kolory szanownych panów. Uśmiechnął się tylko głupio na komentarz jednego z nich. No więc; karty trafiły na stół i Atreus zrobił to samo.
DORIME, prosze boże zaczne chodzić do kościoła
Z tych emocji to mu chyba nawet trzecie oko oślepło, bo łypnięcie na marynarzy przyniosło mu zupełnie nic. Trudno, musiał się obejść smakiem i nie wnikać w ewentualne kolory szanownych panów. Uśmiechnął się tylko głupio na komentarz jednego z nich. No więc; karty trafiły na stół i Atreus zrobił to samo.
DORIME, prosze boże zaczne chodzić do kościoła
Rzut 1d10 - 6