12.12.2025, 19:38 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.12.2025, 12:54 przez Brenna Longbottom.)
Brenna wpadła do Dziurawego Kotła równo o godzinie, w której umówiła się z Norą. Trochę rozchełstana, bo przebierała się w pracy, już grubo po skończeniu dyżuru, korzystając z ciuchów trzymanych w szafce, a potem biegła do punktu teleportacyjnego, skąd aportowała się bezpośrednio pod Dziurawy. Od czarodziejskiej strony, rzecz jasna.
- Cześć, skarbie - przywitała się, opadając na miejsce i z pewnym trudem łapiąc oddech. Przeczesała odruchowo włosy i poprawiła szatę, a potem posłała Norze uśmiech. - Dobrze cię widzieć. Dzięki, że wpadłaś.
Umówiły się niby towarzysko, ale Brenna oczywiście chciała to połączyć z rozmową na tematy bardziej służbowe, nawet jeżeli miała trochę wyrzutów sumienia z tego powodu. Tym razem nie dotyczące bezpośrednio Zakonu Feniksa, bo w takim wypadku nie wybierałaby na spotkanie Dziurawego Kotła, gdzie jednak trochę za łatwo było je podsłuchać.
Kątem oka wyłapała ogień w kominku. Zamarła na ułamek sekundy, ale… nic się nie stało. I Brenna odetchnęła w duchu, po czym trochę inaczej usadowiła się na krześle: tak, by mieć ten płomień za plecami.
Niby nic się nie stało.
Ale chyba nie była jeszcze tak w stu procentach pewna i widok płomieni wywoływał w niej pewną nerwowość, a tej nie chciała pokazywać przed Norą.
– Jak smakuje? Testują nową recepturę? – spytała, chociaż sama tego dnia postanowiła zadowolić się po prostu zamówieniem wody, której zresztą nie planowała pić. Niby nie spodziewała się, że ktoś zechce ją otruć w Kotle, czasem coś tutaj brała, ale na kawę było za późno, z kolei grzaniec, nawet taki na bazie wina bezalkoholowego albo soku mógłby za bardzo ją rozleniwić. A Brenna zamierzała jeszcze po rozmowie i odprowadzeniu Nory skoczyć na trochę do Doliny Godryka... sprawdzić pewien ołtarzyk.
- Cześć, skarbie - przywitała się, opadając na miejsce i z pewnym trudem łapiąc oddech. Przeczesała odruchowo włosy i poprawiła szatę, a potem posłała Norze uśmiech. - Dobrze cię widzieć. Dzięki, że wpadłaś.
Umówiły się niby towarzysko, ale Brenna oczywiście chciała to połączyć z rozmową na tematy bardziej służbowe, nawet jeżeli miała trochę wyrzutów sumienia z tego powodu. Tym razem nie dotyczące bezpośrednio Zakonu Feniksa, bo w takim wypadku nie wybierałaby na spotkanie Dziurawego Kotła, gdzie jednak trochę za łatwo było je podsłuchać.
Kątem oka wyłapała ogień w kominku. Zamarła na ułamek sekundy, ale… nic się nie stało. I Brenna odetchnęła w duchu, po czym trochę inaczej usadowiła się na krześle: tak, by mieć ten płomień za plecami.
Niby nic się nie stało.
Ale chyba nie była jeszcze tak w stu procentach pewna i widok płomieni wywoływał w niej pewną nerwowość, a tej nie chciała pokazywać przed Norą.
– Jak smakuje? Testują nową recepturę? – spytała, chociaż sama tego dnia postanowiła zadowolić się po prostu zamówieniem wody, której zresztą nie planowała pić. Niby nie spodziewała się, że ktoś zechce ją otruć w Kotle, czasem coś tutaj brała, ale na kawę było za późno, z kolei grzaniec, nawet taki na bazie wina bezalkoholowego albo soku mógłby za bardzo ją rozleniwić. A Brenna zamierzała jeszcze po rozmowie i odprowadzeniu Nory skoczyć na trochę do Doliny Godryka... sprawdzić pewien ołtarzyk.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.