12.12.2025, 21:32 ✶
Czy mogła być lepsza okazja do spotkania się ze znajomymi niż degustacja eksperymentalnych receptur korzennego grzańca w Dziurawym Kotle? Z całą pewnością tak, ale przecież każda okazja była dobra, żeby spotkać się ze znajomymi. W końcu nie zawsze była możliwość dogadania się w kwestii dnia, godziny i daty, żeby zorganizować spotkanie większą ekipą, a skoro już pojawiła się taka okazja, należało ją wykorzystać.
-Jest i on - powiedział, kiedy postać Hannibala pojawiła się w pubie.
Pomachał do niego, w razie, gdyby Selwyn nie zauważył ich w pierwszej chwili, żeby było mu łatwiej ich znaleźć.
-Zaczynałem się martwić, czy dasz radę do nas dołączyć - przyznał. -Jak tam występ?
Kelnerka pojawiła się przy ich stoliku i wyrecytowała formułkę, którą tego dnia powtarzała pewnie już setki razy, ale na szczęście nie brzmiała przy tym, jak zaczarowany manekin, i nawet się uśmiechnęła.
-Zestaw degustacyjny brzmi zachęcająco - powiedział i kiwnął głową do kelnerki. -Ja poproszę tylko frytki.
Nie był jakoś specjalnie głodny, ale w sumie, jeśli Hannibal będzie jadł, to i w sumie jego najdzie ochota, żeby coś wsunąć, bardziej dla towarzystwa, niż z faktycznej potrzeby zjedzenia czegokolwiek.
Kelnerka zebrała wszystkie zamówienia i wróciła na zaplecze, ale wróciła całkiem szybko, niosąc tacę z kubeczkami grzańców. Wyglądały całkiem zachęcająco, chociaż zmieszany zapach był dla niego trochę zbyt intensywny, ale nie zamierzał narzekać. Sięgnął po jeden kubeczek, poczekał jeszcze, aż wszyscy wezmą sobie eksperymentalnego grzańca, wznieśli toast i Jessie upił pierwszy, nieduży łyk. Smak był... interesujący. Słodkawy, lekko pikantny, miodowo-pomarańczowy. Upił drugi mały łyczek i mruknął cicho.
-Jak dla mnie trochę za bardzo przyprawiony - przyznał.
Nigdy nie był fanem przypraw korzennych, cynamon był dla niego trochę za bardzo wyczuwalny, ale w sumie ten grzaniec nie był najgorszy. Mógłby go sobie zamówić innego dnia dla towarzystwa, ale z pewnością nie zostanie jego ulubionym napojem.
-Jest i on - powiedział, kiedy postać Hannibala pojawiła się w pubie.
Pomachał do niego, w razie, gdyby Selwyn nie zauważył ich w pierwszej chwili, żeby było mu łatwiej ich znaleźć.
-Zaczynałem się martwić, czy dasz radę do nas dołączyć - przyznał. -Jak tam występ?
Kelnerka pojawiła się przy ich stoliku i wyrecytowała formułkę, którą tego dnia powtarzała pewnie już setki razy, ale na szczęście nie brzmiała przy tym, jak zaczarowany manekin, i nawet się uśmiechnęła.
-Zestaw degustacyjny brzmi zachęcająco - powiedział i kiwnął głową do kelnerki. -Ja poproszę tylko frytki.
Nie był jakoś specjalnie głodny, ale w sumie, jeśli Hannibal będzie jadł, to i w sumie jego najdzie ochota, żeby coś wsunąć, bardziej dla towarzystwa, niż z faktycznej potrzeby zjedzenia czegokolwiek.
Kelnerka zebrała wszystkie zamówienia i wróciła na zaplecze, ale wróciła całkiem szybko, niosąc tacę z kubeczkami grzańców. Wyglądały całkiem zachęcająco, chociaż zmieszany zapach był dla niego trochę zbyt intensywny, ale nie zamierzał narzekać. Sięgnął po jeden kubeczek, poczekał jeszcze, aż wszyscy wezmą sobie eksperymentalnego grzańca, wznieśli toast i Jessie upił pierwszy, nieduży łyk. Smak był... interesujący. Słodkawy, lekko pikantny, miodowo-pomarańczowy. Upił drugi mały łyczek i mruknął cicho.
-Jak dla mnie trochę za bardzo przyprawiony - przyznał.
Nigdy nie był fanem przypraw korzennych, cynamon był dla niego trochę za bardzo wyczuwalny, ale w sumie ten grzaniec nie był najgorszy. Mógłby go sobie zamówić innego dnia dla towarzystwa, ale z pewnością nie zostanie jego ulubionym napojem.