• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna Dziurawy Kocioł v
1 2 Dalej »
[15.10.1972, Dziurawy Kocioł] Zapachniało powiewem jesieni

[15.10.1972, Dziurawy Kocioł] Zapachniało powiewem jesieni
Our Lady of Sorrows
and you don't seem the lying kind
a shame that I can read your mind
and all the things that I read there
candlelit smile that we both share
wiek
25
sława
IV
krew
czysta
genetyka
wila
zawód
Infobrokerka, właścicielka zakładu pogrzebowego, pianistka
Spowita nimbem wyższości i aureolą sięgających niemal do ziemi srebrzystoblond włosów, Lorraine wygląda dokładnie tak, jak powinien wyglądać Malfoy z krwi i kości. A jednak... Coś hipnotyzującego jest w jej czystym, wysokim głosie, w sposobie, w jaki intonuje słowa. Coś w pełnych gracji ruchach, w przenikliwym spojrzeniu jasnoniebieskich oczu, skrytych pod ciężkimi od niewyspania powiekami. Przedziwny czar półwili, który wyróżnia Lorraine z tłumu mimo raczej przeciętnej postury (1,67 m), długo nie pozwalając ludziom zapomnieć o jej uśmiechu. Wygląda na istotę słabą, wątłego zdrowia. W przeszłości, Lorraine zmagała się z zaburzeniami odżywania, przez co teraz cechuje ją nienaturalna wręcz kruchość. Chorobliwie chuda, kości zdają się niemal przebijać delikatną, bladą skórę. Uwagę zwracają zwłaszcza wydelikacone dłonie o długich, smukłych palcach, w których często obraca w zamyśleniu srebrny pierścionek z emblematem rodu Malfoy. Obyta towarzysko, zawsze wie, co powiedzieć, i jak się zachować. Bez względu na okoliczności dba o zachowanie nienagannej postawy. Ubiera się w otrzymane w spadku po bogatszych kuzynkach, klasyczne, mocno zabudowane suknie, na których wprawne oko dostrzeże ślady poprawek krawieckich. W naturze półwili leży przyciągać cudze spojrzenia, może dlatego Lorraine nosi się bardzo konserwatywnie, nigdy niemal nie odsłaniając ciała. Najczęściej spowita jest od stóp do głów w biel, choć chętnie stroi się również w odcienie zieleni i błękitu. Zawsze otula ją mgiełka ciężkich perfum, których nieznośnie wręcz słodki zapach służy tuszowaniu klejącej się do Lorraine mdłej woni śmierci.

Lorraine Malfoy
#1
13.12.2025, 22:56  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.02.2026, 00:13 przez Lorraine Malfoy.)  
Spotkanie z nowym klientem miało się przesunąć, tak przynajmniej zakomunikował jej jeden z pająków, który już czekał na nią w Dziurawym Kotle. Lorraine nie ryzykowała swoim bezpieczeństwem. Nawet, gdy spotykała się w miejscach publicznych, dbała o to, żeby czuwało nad nią kilka par znajomych oczu. Nie przejęła się jednak zbytnio nieoczekiwaną zmianą planów. W tej samej chwili zauważyła bowiem, że na skromnym podeście, który robił za scenę podczas okazjonalnie organizowanych w Dziurawym Kotle występów artystycznych, rozkładają swoje instrumenty znajomi muzycy.

"Zaprosili mnie, żebyśmy zagrali wspólnie kilka kameralnych koncertów, nie spodziewałam się, że nawiążemy współpracę na dłużej", wyjaśniła dawno niewidziana koleżanka, po tym jak już wyściskały się z Lorraine. Półwila przywitała się też z resztą muzyków. Oparta o pianino, przyglądała się, jak dostrajają się przed występem, rzucając zaklęcia nagłaśniające na instrumenty. Patrząc, jak koleżanka skupia się na poprawnym spleceniu czaru, nachyliła się nad klawiaturą pianina, aby pomóc jej dostroić je do swoich potrzeb. Jak gdyby od niechcenia wygrała jedną ręką motyw powtarzający się w refrenie ludowej przyśpiewki, która miała się znaleźć w dzisiejszym repertuarze. Zawsze lubiła jej słodkie i sentymentalne brzmienie, zachwycające były też słowa, proste, ale poruszające do głębi. Może dlatego natychmiast niemal poderwała głowę, gdy usłyszała, jak ktoś cicho mruczy pod nosem słowa przyśpiewki. Wytrenowanym uchem od razu szło poznać talent. Zaczęła szukać wzrokiem tego, kto zanucił piosenkę... Jeżeli słuch jej nie zawodził, głos niósł się od strony baru. Lorraine pożegnała się z muzykami, życząc im udanego występu, po czym udała się na poszukiwanie nieznajomej, w której drzemał ogromny talent. Nietrudno było ją znaleźć, bo chociaż szybko przestała nucić, w jej stronę zdążyło się już odwrócić kilka ciekawskich głów. Nie siedziała zresztą daleko. Lorraine przeszła między stolikami, kierując się w stronę baru, pozdrawiając skinieniem głowy tych, których znała... A znała tutaj wielu. Zatrzymała się nawet na krótką pogawędkę z lekko podchmieloną panią Fawkes, ale spojrzeniem wciąż uciekała w stronę baru, gdzie siedziała tajemnicza nieznajoma.

– Nie słyszałam jeszcze takiego głosu. Gdybyś zaśpiewała, to byłoby tak, jak gdyby śpiewała sama bogini – rzuciła lekko Lorraine, przysiadając się do blondynki. Na jej ustach zajaśniał delikatny uśmiech. Przez chwilę po prostu przypatrywała się nieznajomej. Choć nie przestawała przesuwać czujnym spojrzeniem po jej twarzy, począwszy od zgrabnie wykrojonych ust aż po lśniące wesoło oczy, na których zatrzymała się wreszcie na dłużej jej uwaga, czuć było, że jest zwyczajnie ciekawa tego, kim jest siedząca obok kobieta. Lorraine miała dobrą pamięć do twarzy, a nie przypominała sobie, żeby wcześniej ją tutaj widziała.
– Gdzie się tak długo chowałaś? Wiesz, jak bardzo brakuje nam naturalnych altów w kowenowym chórze? – spytała z żartobliwą przyganą, rozpinając misternie zdobione, acz nieco już wytarte używaniem guziczki jasnego płaszcza, który odziedziczyła po starszej kuzynce. Chociaż miał ładną podbitkę, którą było widać, gdy poprawiła jego poły, usadowiwszy się na barowym stołku tak elegancko, jak to tylko było możliwe, płaszcz wydawał się zbyt zimny jak na tę pogodę. Może dlatego Lorraine nie zzuła go z siebie, a jedynie rozsupłała szal, który potem posłała zaklęciem w stronę stojącego w kącie wieszaka. Mimo że spędziła już w ciepłym wnętrzu baru trochę czasu, wciąż czuła się niedogrzana po tym jak przespacerowała się Pokątną w swym podszytym wiatrem płaszczu.

– Panie Finn, podałby nam pan, proszę, tego nowego grzańca? Dla mnie, i dla...? – Lorraine poruszyła znacząco brwiami, prowokując nieznajomą, żeby zdradziła swoją tożsamość. – Ja stawiam – dodała już ciszej, uśmiechając się szelmowsko.

Zdołała pociągnąć jedynie malutki łyczek grzańca pachnącego goździkami, cynamonem i przyprawami korzennymi, wciąż bowiem znad kamionkowej szklanicy ulatywała para, a gorący napój parzył lekko spierzchnięte zimnem usta. Już poczuła jednak, jak ciepło rozlewa się powoli w jej ciele.


Yes, I am a master
Little love caster
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Lorraine Malfoy (2318), Urd Nordgesim (1253)




Wiadomości w tym wątku
[15.10.1972, Dziurawy Kocioł] Zapachniało powiewem jesieni - przez Lorraine Malfoy - 13.12.2025, 22:56
RE: [15.10.1972] Zapachniało powiewem jesieni - przez Urd Nordgesim - 15.01.2026, 21:46
RE: [15.10.1972] Zapachniało powiewem jesieni - przez Lorraine Malfoy - 01.02.2026, 16:19
RE: [15.10.1972, Dziurawy Kocioł] Zapachniało powiewem jesieni - przez Urd Nordgesim - 03.03.2026, 15:03
RE: [15.10.1972, Dziurawy Kocioł] Zapachniało powiewem jesieni - przez Lorraine Malfoy - 07.03.2026, 20:26
RE: [15.10.1972, Dziurawy Kocioł] Zapachniało powiewem jesieni - przez Urd Nordgesim - 17.03.2026, 12:03
RE: [15.10.1972, Dziurawy Kocioł] Zapachniało powiewem jesieni - przez Lorraine Malfoy - 28.03.2026, 17:41

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa