• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna Dziurawy Kocioł v
1 2 Dalej »
[11.10.1972] it smells like Yule | Prue, Benjy

[11.10.1972] it smells like Yule | Prue, Benjy
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#3
14.12.2025, 19:32  ✶  

To, że została jego żoną było wypadkową z pozoru dość spontanicznie podjętej decyzji, nie miała tego w planach, a jednak tamta jedna noc zmieniła wszystko. Mogli teraz dzięki temu iść razem, pod rękę, mogła czuć przy sobie jego ciepło i nie miało się to już nigdy zmienić. Zadecydowali o tym, że tego właśnie chcą. Pewnie niektórym mogło się wydawać, że było to irracjonalne, ale przecież Prue go znała, doskonale pamiętała jakim był człowiekiem. Teraz nic nie stało im na przeszkodzie, nie miał obowiązków, które mogłyby przekreślić ich wspólną przyszłość, nikt już nie miał prawa uznawać, że jest to niewyobrażalne, bo kiedyś, dawno temu odciął się od tego, co mu narzucano. Po tych wszystkich latach w końcu trafił do niej, w końcu i ona zrozumiała, że to, co w przeszłości wydawało się jej oczywiste wyglądało zupełnie inaczej. Wiele zrozumiała w ciągu ostatniego miesiąca, wiele do niej dotarło, przede wszystkim to, że jej uczucia do niego nigdy nie zgasły, nadal się w niej tliły, a kiedy odnaleźli się na nowo wszystko ponownie wybuchło. Nic nie mogła z tym zrobić, nie była w stanie nad tym panować, po prostu tak na niego reagowała, od ich pierwszego spotkania, które wydarzyło się bardzo dawno temu. Wtedy jeszcze uznawała to za zwyczajną przyjaźń, bo była zbyt młoda, aby zrozumieć więcej, teraz wszystko się jej składało, teraz była pewna, że ich drogi po prostu musiały się ze sobą spleść, i wiedziała, jakie miał podejście do tego całego przeznaczenia, jednak ona i tak twierdziła swoje.

Okropnie łatwo przyszło jej wpuszczenie go do swojego życia, kiedy Benjy znajdował się obok traciła gdzieś tę swoją zwyczajową ostrożność, kiedy był przy niej nie miała najmniejszego problemu z tym, aby przestać analizować, w jego towarzystwie po prostu działała. Nie było potrzebne to dogłębne zastanawianie się nad każdym szczegółem, nie przy nim. Miała pewność, że nie da zrobić jej krzywdy, że jest przy nim bezpieczna, więc robiła wszystko na co tylko miała ochotę, bez względu na to czy i w ogóle mogły pojawić się jakieś konsekwencje, wbrew pozorom to było dla niej bardzo proste.

Nigdy nie chciała go zmieniać, nigdy nie chciała, aby stawał się przy niej kimś innym, tak samo jak i ona nie musiała tego robić, rozumiał te jej wszystkie dziwactwa, nigdy jej nie pospieszał, nie sugerował, że to, co robi nie jest do końca akceptowalne, wręcz przeciwnie, wydawał się być tym zafascynowany, nikt nie patrzył na nią tak jak on, przy nim czuła się jakby naprawdę była jedyną kobietą na świecie.

Teraz więc przemierzali uliczki, trzymała swoją rękę pod jego i wiedziała, że nie chciałaby być w innym miejscu, jej miejsce było przy nim, już na zawsze, on był jej i ona była jego, nic nie miało tego zmienić. Ta myśl naprawdę nie mogła przestać do niej wracać, bo jeszcze kilka dni temu wszystko rysowało się zupełnie inaczej, a teraz byli już po ślubie. Dobrze, że wyjaśnili sobie wszystko i podążyli właściwą dla siebie ścieżką.

Zapach, który uderzył w jej nozdrza spowodował, że się zatrzymała i uniosła głowę, aby spojrzeć na niego tym specyficznym wzrokiem, z którego nie korzystała zbyt często. Nie sądziła, że było to, aż tak potrzebne, jednak wiedziała, że jeśli to zrobi, to Benjy zmięknie już całkiem. Rzadko sięgała po te sztuczki, jednak bywały momenty, kiedy nie mogła się powstrzymać, lubiła widzieć, jak zmieniała się jego twarz, kiedy na nią spoglądał.

Pochylił się nad nią, musnął nosem jej skroń, to wystarczyło, żeby serce zabiło jej szybciej, nie drgnęła jednak nawet na moment, nie opuściła wzroku, nadal patrzyła na niego w ten sam sposób. Widziała, że to działa, chociaż twierdził inaczej, nie mogła jednak nie dostrzec tego, jak drgnął mu kącik ust, jak na nią patrzył, słowa mówiły jedno, ale gesty świadczyły coś zupełnie innego.

- Tak, wiem, że to na Ciebie nie działa... - Oczywiście, że nie działało, wcale, a wcale, miała jednak wrażenie że i on doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że nie było w tym ani grama prawdy, podejrzewała, że byłby w stanie spełnić jej najbardziej popapraną prośbę, jeśli taka by padła w tej chwili. Na szczęście Prudence chciała tylko skosztować grzańca, nie miała żadnych głupich pomysłów, nie tym razem.

- Gdybyś odmówił byłabym bardzo rozczarowana, na szczęście nie będziesz musiał sprawdzać z czym się może wiązać takie rozczarowanie. - Starała się być poważną, ale przy nim jak zawsze miała problem z zachowaniem powagi. Miała wrażenie, że Benjy powodował, że była najlepszą wersją siebie, tej której bardzo dawno nikomu nie pokazywała, trochę może bała się pokazać, skrywała ją gdzieś głęboko, a teraz tak po prostu pozwalała sobie na to, żeby móc wyłonić się na powierzchnię. Chyba nigdy poza Hogwartem się tak dużo nie uśmiechała, to świadczyło samo za siebie.

Puścił ją przodem, przez co jako pierwsza przekroczyła próg Dziurawego Kotła, odwróciła się na sekundę, może nawet mniej, aby sprawdzić, czy szedł za nią, to był odruch, przecież wiedziała, że nie zniknie, ale musiała mieć pewność że kroczy przy niej.

Rozejrzała się po Kotle, który był pełen klientów, najwyraźniej powoli po pożarach wszystko wracało już do normy, ludzie chcieli wrócić do normalności, co niespecjalnie ją dziwiło. Świat na moment się zatrzymał, ale musiał ruszyć dalej. Dobrze było widzieć te roześmiane grupy znajomych siedzące przy stolikach.

Gdy znalazła się w środku, wyciągnęła prawą rękę do tyłu, w stronę Benjy'ego, tak, żeby nie zgubić go gdzieś między ludźmi, to też był odruch, lubiła czuć pod palcami ciepło jego skóry. Omijając pojedyncze osoby, które zmierzały do stolików ze swoimi zamówieniami w dłoniach powoli kierowali się do lady, przy której mogli zamówić to grzane wino, którego tak bardzo chciała skosztować.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (5787), Prudence Fenwick (4533)




Wiadomości w tym wątku
[11.10.1972] it smells like Yule | Prue, Benjy - przez Prudence Fenwick - 12.12.2025, 23:33
RE: [11.10.1972] it smells like Yule | Prue, Benjy - przez Benjy Fenwick - 13.12.2025, 02:05
RE: [11.10.1972] it smells like Yule | Prue, Benjy - przez Prudence Fenwick - 14.12.2025, 19:32
RE: [11.10.1972] it smells like Yule | Prue, Benjy - przez Benjy Fenwick - 14.12.2025, 22:43
RE: [11.10.1972] it smells like Yule | Prue, Benjy - przez Prudence Fenwick - 15.12.2025, 01:36
RE: [11.10.1972] it smells like Yule | Prue, Benjy - przez Benjy Fenwick - 15.12.2025, 21:24
RE: [11.10.1972] it smells like Yule | Prue, Benjy - przez Prudence Fenwick - 16.12.2025, 16:10
RE: [11.10.1972] it smells like Yule | Prue, Benjy - przez Benjy Fenwick - 17.12.2025, 02:01
RE: [11.10.1972] it smells like Yule | Prue, Benjy - przez Prudence Fenwick - 17.12.2025, 21:22
RE: [11.10.1972] it smells like Yule | Prue, Benjy - przez Benjy Fenwick - 18.12.2025, 03:01
RE: [11.10.1972] it smells like Yule | Prue, Benjy - przez Prudence Fenwick - 18.12.2025, 18:04
RE: [11.10.1972] it smells like Yule | Prue, Benjy - przez Benjy Fenwick - 19.12.2025, 02:04

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa