Nie spoglądała po ludziach, nie interesowało ją to, czy znajdują się tutaj jakieś znajome twarze, szukała tylko tej jednej, przez którą znalazła się w tym przybytku, kiedy go dostrzegła zignorowała wszystko inne, całe otoczenie jej nie obchodziło, ruszyła po prostu w jego kierunku, tym pewnym i szybkim krokiem, który był dla niej typowy.
- To dobrze, szkoda by było, gdybyś ewakuował się stąd nim się pojawiłam. - Zapytała o to z grzeczności, nie była zbyt dobra w small talkach, raczej należała do tych osób, które mówiły wtedy, kiedy miały coś konkretnego do powiedzenia, ale wypadało jakoś zacząć konwersację.
Przesunął kubek w jej stronę, spowodowało to, że jej lewa ręka znalazła się na stole, i złapała go za ucho, jednym, zgrabnym uchem. Kubek znalazł się bliżej, co spowodowało, że intensywność zapachu była jeszcze większa. Nuta miodu, goździków, cynamonu była mocno wyczuwalna. - Nie spodziewałam się, że kiedyś będę sięgać po takie wynalazki. - Grenngrass-Yaxley należała do osób, które za kołnierz nie wylewały, jednak musiała ostatnio nieco zmienić swoje upodobania, czego się nie robiło dla nowego życia, które miało pojawić się na świecie.
- Dzięki, to dobry pomysł. - Nie miała nic przeciwko temu, aby się rozgrzać, nie wiedziała jeszcze, czy przekuje ją idea spożywania grzanego wina bez procentów, dopiero miała to zweryfikować, jednak sam gest był z tych miłych.
Przeniosła wzrok na torbę, którą rzuciła na ziemię. Oczywiście, że Benjy domyślił się co znajduje się w środku, trudno byłoby zignorować ten charakterystyczny dźwięk. - Dzisiaj raczej nie będzie najgorszy, zlecenie jest z tych mniej absorbujących, ale musiałam zebrać trochę rzeczy z mieszkania, żeby mieć je pod ręką w Little Hangleton, zaczynam sobie tam robić zbrojownię. - Uśmiechnęła się, gdy o tym wspomniała, naprawdę uważała, że to wspaniały pomysł, aby mieć takie pomieszczenie w swoim domu.
Uniosła kubek, złapała go dwoma rękoma, odruchowo na jej twarzy pojawiły się rumieńce, które powodowało ciepło bijące od kubka, jak i to, że znalazła się w tym ciepłym pomieszczeniu, po spędzeniu dłużej chwili na zewnątrz. Zamoczyła usta w trunku i okropnie się skrzywiła, kiedy poczuła ten smak na języku. Była bliska wyplucia tego na stół, ale powstrzymała się i przełknęła to, co zdążyła wlać sobie do ust.
- O kurwa, ale gówno, nie wiem, czy to nie jest gorsze od tego, czym raczyli Cię Rumuni. - Odstawiła kubek na blat.