15.12.2025, 23:03 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.01.2026, 17:00 przez Millie Moody.)
- Erik! - momentalnie rozpogodziła się na jego widok i przypadła do niego jak do ostatniego sprawiedliwego w tym okrutnym świecie. Odciągnęła go na bok od ludzi, bo oczywiście już kilka złośliwych spojrzeń podążyło za jej zbyt spontanicznym wybuchem. Wczoraj jak wszyscy byli najebani to nie było tak sztywno, ale teraz na poprawinach….
- Kurwa nawet nie wiesz jak się cieszę, że Cię widzę… - to tyle jeśli chodzi o „porządnych obywateli”. - To jakiś koszmar. Mam wrażenie, że wszyscy się na mnie gapią i uważają, że jestem zjebana. Nie… nie piję od dwóch dni, bo Morfina kazał mi być czystą,żeby w razie czego wiesz kurwa, reagować szybko i po prostu totalnie kurwa wszystko, absolutnie wszystko działa mi na nerwy. - żaliła mu się cedząc przez zaciśnięte w uśmiechu zęby. - Ja tu z w a r i u j e, ale jak dobrze… jak dobrze, że jesteś… - to powiedziawszy Miles postanowiła naruszyć jeszcze kilka czyściuszkowych dyrektyw i po prostu przytulić się do kapitana swojej drużyny. - Gdyby nie Liszek, to bym nie miała totalnie z kim gadać, to jest jakieś piekło. Weź… zmień mnie co? Mogę się napić? Chociaż trochę… - mamrotała mu w elegacką koszulę, na szczęście makijaż miała magiczny, więc nie było obawy, że coś na tej koszuli pozostanie. - Mam taki plan, że jak wrócę do domu, to się napierdole tak, że trzy dni mnie nie będzie kurwa widział. Położę się tam gdzie mnie zostawią i już. - Odetchnęła, czując ulgę, że mogła kogoś uczynić powiernika tych swoich bolączek. Ktoś prychnął za jej plecami, ale miała to już totalnie w piździe. - A jak u Ciebie? Dałeś sobie radę bez Brenki? - dopytywała zatroskana, mogąc pozwolić sobie na odrobinę empatii, gdy jej zeszła para z czerepu.
- Kurwa nawet nie wiesz jak się cieszę, że Cię widzę… - to tyle jeśli chodzi o „porządnych obywateli”. - To jakiś koszmar. Mam wrażenie, że wszyscy się na mnie gapią i uważają, że jestem zjebana. Nie… nie piję od dwóch dni, bo Morfina kazał mi być czystą,żeby w razie czego wiesz kurwa, reagować szybko i po prostu totalnie kurwa wszystko, absolutnie wszystko działa mi na nerwy. - żaliła mu się cedząc przez zaciśnięte w uśmiechu zęby. - Ja tu z w a r i u j e, ale jak dobrze… jak dobrze, że jesteś… - to powiedziawszy Miles postanowiła naruszyć jeszcze kilka czyściuszkowych dyrektyw i po prostu przytulić się do kapitana swojej drużyny. - Gdyby nie Liszek, to bym nie miała totalnie z kim gadać, to jest jakieś piekło. Weź… zmień mnie co? Mogę się napić? Chociaż trochę… - mamrotała mu w elegacką koszulę, na szczęście makijaż miała magiczny, więc nie było obawy, że coś na tej koszuli pozostanie. - Mam taki plan, że jak wrócę do domu, to się napierdole tak, że trzy dni mnie nie będzie kurwa widział. Położę się tam gdzie mnie zostawią i już. - Odetchnęła, czując ulgę, że mogła kogoś uczynić powiernika tych swoich bolączek. Ktoś prychnął za jej plecami, ale miała to już totalnie w piździe. - A jak u Ciebie? Dałeś sobie radę bez Brenki? - dopytywała zatroskana, mogąc pozwolić sobie na odrobinę empatii, gdy jej zeszła para z czerepu.