16.12.2025, 00:47 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.12.2025, 00:50 przez Lucy Rosewood.)
Pieniek Yule. Pieniek Yule. Pieniek Yule.
Z jakiegoś powodu musiała upiec pieniek Yule.
Weszła do różowej kuchni w starodawnej, czerwonej sukience. Chyba założyła ją kiedyś na Yule, gdy była jeszcze człowiekiem. A może nie? Zresztą jaka sukienka? Teraz miała na sobie prostą czarną spódnicę i kolorystycznie pasującą do niej koszulę, a także różowy fartuch w kwiatki, zupełnie takie same jak obecnie dekorowały jej kuchnię. Obok niej, na krześle obok którego przechodziła, wisiał drugi, bliźniaczy fartuch, jakby czekał, aż ktoś go wreszcie założy.
Nie było to teraz istotne. Teraz musiała upiec pieniek Yule.
Na całe szczęście w kuchni był już Gabriel.
– Oh świetnie – powiedziała zaglądając mu przez ramię do piekarnika. – Makaroniki. Kocham makaroniki. Jeśli chcesz możemy potem zrobić z makaroników oczy dla pieńka na Yule.
Stanęła przy blacie i zaczeła wyrabiać czekoladowe ciasto. Coś obok bulgotało, ale nie do końca wiedziała co, bo była przecież zajęta pieńkiem Yule. A gdyby nadziać go również sokiem malinowym, tak aby wyglądał jak krew? To zdecydowanie spodobałoby się Gabrielowi, a jej z jakiegoś powodu coraz bardziej zależało na tym, aby i on również polubił słodycze.
Wylała ciasto na tacę i wsadziła je do drugiego piekarnika, który w całości pokrywały róże. Spojrzała na Gabriela i uśmiechnęła się.
– Teraz tylko czekać – powiedziała wciąż wpatrując się w niego i na chwilę zapominając, że były w ogóle jakieś czekoladowe pieńki Yule do przygotowania. Piekarnik jednak wydał z siebie cichy odgłos na znak, że ciasto było gotowe.
Rzut na przygotowanie potrawy, rzemiosło I
Jedna z oplatających piekarnika róż zafalowała, a następnie jednym ze swoich liści, niczym zieloną rączką, otworzyła piekarnik. Ich oczom ukazało się ciasto. Stanęło w płomieniach.
– Uważaj! ‐ krzyknęła, łapiąc Gabriela z rękę, aby odciągnąć go jak najdalej od źródła pożaru.
Z jakiegoś powodu musiała upiec pieniek Yule.
Weszła do różowej kuchni w starodawnej, czerwonej sukience. Chyba założyła ją kiedyś na Yule, gdy była jeszcze człowiekiem. A może nie? Zresztą jaka sukienka? Teraz miała na sobie prostą czarną spódnicę i kolorystycznie pasującą do niej koszulę, a także różowy fartuch w kwiatki, zupełnie takie same jak obecnie dekorowały jej kuchnię. Obok niej, na krześle obok którego przechodziła, wisiał drugi, bliźniaczy fartuch, jakby czekał, aż ktoś go wreszcie założy.
Nie było to teraz istotne. Teraz musiała upiec pieniek Yule.
Na całe szczęście w kuchni był już Gabriel.
– Oh świetnie – powiedziała zaglądając mu przez ramię do piekarnika. – Makaroniki. Kocham makaroniki. Jeśli chcesz możemy potem zrobić z makaroników oczy dla pieńka na Yule.
Stanęła przy blacie i zaczeła wyrabiać czekoladowe ciasto. Coś obok bulgotało, ale nie do końca wiedziała co, bo była przecież zajęta pieńkiem Yule. A gdyby nadziać go również sokiem malinowym, tak aby wyglądał jak krew? To zdecydowanie spodobałoby się Gabrielowi, a jej z jakiegoś powodu coraz bardziej zależało na tym, aby i on również polubił słodycze.
Wylała ciasto na tacę i wsadziła je do drugiego piekarnika, który w całości pokrywały róże. Spojrzała na Gabriela i uśmiechnęła się.
– Teraz tylko czekać – powiedziała wciąż wpatrując się w niego i na chwilę zapominając, że były w ogóle jakieś czekoladowe pieńki Yule do przygotowania. Piekarnik jednak wydał z siebie cichy odgłos na znak, że ciasto było gotowe.
Rzut na przygotowanie potrawy, rzemiosło I
Rzut O 1d100 - 38
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Jedna z oplatających piekarnika róż zafalowała, a następnie jednym ze swoich liści, niczym zieloną rączką, otworzyła piekarnik. Ich oczom ukazało się ciasto. Stanęło w płomieniach.
– Uważaj! ‐ krzyknęła, łapiąc Gabriela z rękę, aby odciągnąć go jak najdalej od źródła pożaru.